Loading...
Close

26 października 2016

Szkoła na cztery łapy

1

1280 psów – tyle czworonogów brało do tej pory udział w szkoleniach, organizowanych przez PSIKUrS. Firmę założyło sześć lat temu małżeństwo Anna i Krzysztof Mikołajczykowie z Tarnowskich Gór – miłośnicy i trenerzy psów. Prowadzą kursy dla psów w różnym wieku i problemami. Przy zakładaniu PSIKUrS-u skorzystali z pomocy funduszy unijnych.

Na rynku nie brak firm, dbających o zdrowie i wygląd zwierząt. Ale PSIKUrS skupia się na zachowaniu psów, uczy je posłuszeństwa i reagowania na komendy właściciela. Na kursie ćwiczy się np. chodzenie przy nodze i na luźnej smyczy, nieskakanie podczas powitania, a podczas lekcji w terenie można sprawdzić, jak zachowa się pupil w miejskim zgiełku. Szkoła pomaga też psom z problemami: agresywnym, lękliwym, reagującym na nieobecność człowieka niszczeniem mebli lub wyciem. Szkolenie opiera się wyłącznie na bodźcach pozytywnych, bez karania czworonoga w jakikolwiek sposób. Anna i Krzysztof  Mikołajczykowie podczas wolontariatu w schronisku widzieli wiele skrzywdzonych psów. Ich zachowanie przekreślało szanse na adopcję. Chcieli im pomóc i dlatego zainteresowali się kursami trenerskimi. A potem stwierdzili, że połączą pasję z pracą.

40 tysięcy na start 

Małżeństwo wiedziało, że do realizacji pomysłu na szkołę szkolącą psy będą potrzebować dużych pieniędzy. Postanowili starać się o dotację unijną. Taką szansę dawał projekt „Wsparcie na start” skierowany do osób, które chcą założyć firmę. Był dofinansowany z Europejskiego Funduszu Społecznego, w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Realizował go tarnogórski Inkubator Przedsiębiorczości. Warunkiem, ale nie gwarancją otrzymania dotacji, był udział w trwającym pół roku szkoleniu. – Było bardzo pomocne, bo wprowadzało w zagadnienia biznesu i codzienności, związanej z własną firmy. Zajęcia prowadziły osoby, które mają własne przedsiębiorstwa – wspominają. Musieli także opracować biznesplan.  – Nasza dziedzina jest na tyle nietypowa, że nawet gdybyśmy chcieli ułatwić sobie sprawę i znaleźć w sieci coś podobnego nie było to możliwe. Napisaliśmy go samodzielnie od A do Z  – mówi Krzysztof Mikołajczyk. Dzięki temu wiele spraw przewidzieli wcześniej np. że zależnie od pory roku lub pogody będą potrzebować zamkniętego pomieszczenia. A w czasie zajęć muszą mieć różnej wielkości obroże, smycze i kagańce, bo na szkolenie trafią psy różnych ras.

Dostali dotację w wysokości 40 tys. zł. Przyznają, że bez tych środków trudno byłoby im wystartować. Pieniądze przeznaczyli na wynajem terenu do szkolenia, tor przeszkód do agility, pomoce szkoleniowe: saszetki, aporty, zapachy oraz na reklamę, laptop i rzutnik. – Od początku wiedzieliśmy dokładnie, czego potrzebujemy. Myślę, że to zaprocentowało przy staraniu o dofinansowanie. Dodatkowo mieliśmy już podpisaną umowę na dzierżawę terenu i najem lokalu, a Krzysiek miał uprawnienia trenera. To też przemawiało na naszą korzyść – opowiada Anna Mikołajczyk.

Psia emerytura 

Nie liczyli, że PSIKUrS od razu zapewni im utrzymanie. Przez dwa pierwsze lata Krzysztof Mikołajczyk oprócz prowadzenia szkoły pracował na cały etat. – Nikt nie znał naszej firmy i dla nas najważniejsze było  pozyskać klientów oraz zdobyć ich zaufanie. Teraz jest o wiele łatwiej, bo jeden klient poleca nas drugiemu. Wtedy zaczynaliśmy od zera – mówią. Byli pierwszym klubem na Śląsku, który miał komplet przeszkód do toru agility – psiego sportu i to przyciągnęło kursantów. Wzbudzali zaufanie bazą: ogrodzonym terenem, profesjonalnym wyposażeniem i zawodową wiedzą.

PSIKUrS cały czas się rozwija. Rok temu pozwolili sobie na zatrudnienie na etat dodatkowej trenerki. Pod szyldem szkoły działa drużyna specjalizująca się w flyball – drużynowym sporcie dla psów i przewodników, która ma na koncie spore sukcesy. Nawiązali współpracę z OSP Orzech i powstała grupa ratowniczo-poszukiwawcza z psami. Jeśli czworonogi poradzą sobie na egzaminie, będą profesjonalnie pomagać w akcjach. Każdą z tych działalności chętnie by rozwinęli, dlatego zamierzają się starać o kolejne dofinansowanie z Unii Europejskiej. – Niszowa dziedzina na pewno ułatwiła nam start, bo mieliśmy mniejszą konkurencję. Ale we wszystkim liczy się wiedza i doświadczenie. Gdybyśmy otwarli działalność, o której nie mamy zielonego pojęcia, byłoby nam trudniej przetrwać. Musielibyśmy zatrudnić pracownika, a to zwiększyłoby koszty na samym początku – ocenia Anna Mikołajczyk.

1

Berneński pies pasterski Całus trafił do Mikołajczyków w wieku 3 lat. Przeczy stereotypom, że dorosły pies niczego już się nie nauczy.

W szkole od początku „zatrudnione”są psy: Całus i Gladys – oba pochodzą ze schroniska. Ostatnio dołączył do nich chart Uno, zabrany z  fatalnych warunków w hodowli. Są głównymi bohaterami szkoleń i pokazów. I żywym przykładem ile można osiągnąć dzięki pracy z czworonogiem. Całus i Gladys już są w wieku emerytalnym, więc ekipa PSIKUrS-u wkrótce się powiększy o młodsze pokolenie. A psi seniorzy będą odpoczywać.  – Przez sześć lat pracowaliśmy z ponad tysiącem psów. Każdy z nich ma swoją kartotekę, możemy sprawdzić jakie miał problemy i jakie zrobił postępy. Praca sprawia nam cały czas ogromną satysfakcję – podkreślają Mikołajczykowie.

Na zdjęciu głównym: „Pokaz z Gladys, border collie, adoptowaną ze schroniska w Słowacji. Ponad dwa lata spędziła tam zamknięta w niewielkim kojcu, bez możliwości ruchu. W szkole PSIKUrS specjalizowała się w pokazach i sporcie. Na emeryturze uczestniczy w zajęciach z dziećmi”.

Alicja Jurasz, Tygodnik „Gwarek”, www.gwarek.com.pl, woj. śląskie

belka

Trwa konkurs dziennikarski pod nazwą „To się dzieje. Fundusze Europejskie”. Jest on kierowany do wszystkich uczestników warsztatów organizowanych w ramach projektu „Fundusze Europejskie na jedynce prasy regionalnej i lokalnej”.