Loading...
Close

7 marca 2016

Nie pytamy: „czy warto było?”, pytamy: „dlaczego warto było?”

nowylowiczanin (1)

Gazety lokalne są najbliżej ludzi. Prawda znana od ponad ćwierć wieku. Od ponad 25 lat nasze tygodniki są blisko ludzi i ludzkich spraw. Często bardzo mocno angażują się w rozwiązywanie problemów mieszkańców. Czasami nie udaje się nam wygrać.

Nowy Łowiczanin od wielu miesięcy wspierał akcję pomocy Katarzynie Cieślak, łowiczanki chorej na raka. Kobieta dwa lata temu, krótko po urodzeniu córeczki, zachorowała na ziarnicę złośliwą. Jej historia i walka z chorobą, jak chyba żadna inna, poruszyła mieszkańców Łowicza, Głowna i okolic. Leczenie nie dawało spodziewanych rezultatów, ale lekarze widzieli szanse w podaniu nierefundowanego przez NFZ, przez to bardzo drogiego leku. 28 lutego kobieta zmarła.
– Potrzeba było zebrać pół miliona złotych. Ludzie organizowali mecze, koncerty, zbiórki przy różnych okazjach, w różnych miejscach – jej historia poruszyła chyba każdego – mówi Wojciech Waligórski, redaktor naczelny Nowego Łowiczanina.
– Zaangażowanych w różne akcje pomocy było w Łowiczu, Głownie i okolicy dziesiątki, a może nawet setki osób – dodaje.
Po śmierci Katarzyny Cieślak, Nowy Łowiczanin poprosił o słowa refleksji osoby zaangażowane w pomoc. Wszyscy mówią, że warto było pomagać:
– Tym razem choroba wygrała, ale nie powinno to nikogo zniechęcać do niesienia pomocy innym i udziału w akcjach charytatywnych.
– To nie było na próżno, bo pokazaliśmy, że są ludzie, którzy są gotowi pomagać, jeśli zajdzie taka potrzeba.
– To było niesamowite, że w tej codziennej pogoni wszyscy nagle zatrzymali się i postanowili bezinteresownie pomóc, wrzucając choćby niewielkie sumy do puszek, udowadniając, że są chwile, w których potrafimy się jednoczyć.
– Tym, co mogliśmy ofiarować najcenniejszego Kasi, była nadzieja i to – jej zdaniem – dawaliśmy jej do końca.
– Łzy same cisną się do oczu, ale w tej wielkiej tragedii nie możemy zapomnieć o zwycięstwie ludzkiego dobra, o tym, jak wiele serc się otworzyło.
Coraz częściej ludzie w lokalnej społeczności potrafią połączyć swe siły w szczytnym celu. Także dzięki temu, że w swoich środowiskach gazety lokalne są medium najczęściej czytanym i najbardziej wiarygodnym, szansa na skuteczną pomoc rośnie. Tym razem się nie udało, ale nikt nie zadaje sobie pytania „czy warto było”.

mjk