Loading...
Close

6 maja 2016

Barbara Bień: Pomaga, bo sama doświadczyła nieszczęścia

Pomaga_bo_sama_doswiadczyla_nieszczescia

Wielka społeczniczka, która empatię wyssała z mlekiem matki. Dziennikarka, inicjatorka prospołecznych działań, wiceprezes Forum Organizacji Pozarządowych Powiatu Mieleckiego, a od sierpnia Lady D. Podkarpacia 2015 w kategorii „życie społeczne”. Z Barbarą Bień rozmawiała Monika Świetlińska.

Jakich ludzi spotyka pani na swojej drodze?
Barbara Bień: Zawsze kieruję się empatią do ludzi. Miałam to szczęście, że wychowałam się w domu ze wspaniałymi rodzicami. Kochali ludzi, tato był społecznikiem. Zawsze królowało u nas w domu powiedzenie „Gość w dom, Bóg w dom”. Wszyscy w rodzinie się szanowaliśmy. I ta empatia, przypuszczam, jest wyssana z mlekiem matki. Dlatego zawsze dostrzegam w ludziach dobro. Nawet jeśli w człowieku było coś złego, próbowałam znaleźć w nim usprawiedliwienie.

Co pomogło pani w poznaniu ludzkich charakterów?
To, że pracowałam w radiu jako dziennikarz też dało mi możliwość różnych kontaktów z ludźmi. Żyłam ich radościami, problemami, troskami, po prostu codziennością. W Mielcu zaczęła powstawać Fundacja SOS Życie, która była ukierunkowana na początku na pomoc dzieciom z białaczką, bo pani Łucja sama doświadczyła tego problemu ze swoim synem. Skierowała się też o pomoc do radia o wsparcie. Później była pomoc w zakupie mammografu. I ten temat też nagłaśniałam w radiu. To były lata 90.

Tak rozpoczęła się pani przygoda z fundacją?
Wspierałam tę działalność, a później utworzyło się takie koło zamachowe i powstał przy Fundacji SOS Życie Klub Amazonek. Chwilę później mnie samą dotknęła choroba. Pomyślałam, że nie jest to przypadek. Zarejestrowałam Stowarzyszenie Amazonek Powiatu Mieleckiego, ponieważ potrzebne były pozyskiwane z zewnątrz fundusze na jego działalność. Później postarałam się o status pożytku publicznego.

Czy mogła pani liczyć na pomoc z zewnątrz?
Na początku stowarzyszenie miało małe wsparcie. Było ciężko, trzeba było się uczyć tej działalności. Trzeba było szukać ludzi, którzy wsparliby nas, bo stowarzyszenia nie miały pieniędzy na funkcjonowanie. Później mieliśmy grono osób, które nas wspierały. Wykładowczynie w studium medycznym opracowywały specjalne ćwiczenia i prowadziły zajęcia dla amazonek. Rehabilitacja była i jest u nas bezpłatna, a mało gdzie w Polsce się to zdarza. Kiedy zaczęliśmy dostawać środki z urzędu miasta czy urzędu marszałkowskiego, mogłam wysłać naszą psycholog na kurs, by ukierunkowała się na pomoc dla amazonek. Okaleczone kobiety borykają się z różnymi zahamowaniami, nad którymi trzeba pracować.

Kim są amazonki? Jakimi są kobietami?
Jakie kobiety trafiają do nas? Różne. Są takie, które potrafią sobie z problemem poradzić, są takie, które trzeba wesprzeć. Dlatego priorytetem było dla mnie organizowanie kursów wolontariatu, by amazonki mogły sobie nawzajem pomóc.

Jak więc pomagały i pomagają sobie nawzajem amazonki?
Miałyśmy pomysł, który umarł w powijakach, bo w Mielcu wykonuje się niewiele operacji, jeżeli chodzi o mastektomię. Miałyśmy wtedy za cel chodzić do szpitala i pomagać kobietom, które są przed operacją lub po. Ale napotykałyśmy na taką niechęć lekarzy… Nie wierzyli w to, nie wiedzieli, jak to poprowadzimy, jak będziemy rozmawiać z pacjentką. Ponadto w Mielcu jest niewiele mastektomii. Ale w stowarzyszeniu każda z osób wymienia się informacjami i doświadczeniami, każda wie, że spotkania są w czwartki o 17 w studium medycznym. Tam można przyjść i porozmawiać.

Wspaniałe jest to, że kobiety doświadczone przez los nie są pozostawione same sobie…
I właśnie o to chodzi. By wyciągnąć je z domu, żeby nie przeżywały same swojego problemu, tylko żeby dzieliły się wątpliwościami, dowiedziały się czegoś nowego. Organizujemy między innymi kursy dietetyczne, prawidłowego oprotezowania.

Ilu kobietom udało się dzięki stowarzyszeniu pomóc?
Trudno powiedzieć, tyle ich było. Są u nas kobiety, które do nas przyszły i są z nami nadal. Niestety, są też takie, które zmarły. Nowotwór to choroba taka jak bomba. Kiedyś wybuchnie. Jeśli kobiety są za późno zdiagnozowane, to szanse na przeżycie są niewielkie. W stowarzyszeniu jest około 70 kobiet z powiatu mieleckiego. Kiedy byłam prezesem, było około 200-300 kobiet po mastektomii.

Ciekawi mnie jako osobę pracującą w mediach: co jest pani bliższe – dziennikarstwo czy działalność społeczna?
Trudno to rozgraniczyć. Jedno z drugim idzie w parze. Zawsze było dla mnie ważne żyć blisko ludzi, żyć ich problemami, troskami, radościami. Dziennikarstwo daje satysfakcję taką, że można komuś pomóc, wesprzeć czy doradzić.

Tak osobiście – co jest dzisiaj pani priorytetem?
Na pewno życie rodzinne. Mam dwoje wspaniałych wnuków. Bardzo cieszę się wolną chwilą. Lubię posłuchać dobrej muzyki. Uwielbiam operę i operetkę. Uwielbiam Chopina, Mozarta, klasykę. Szukam chwil, by się wyciszyć, posłuchać. Lubię też czytać. Na emeryturze staram się żyć zrelaksowana.

Zatrzymajmy się przy temacie Lady D. – tytule, który pani niedawno otrzymała.
Otrzymałam informację, że jest organizowany konkurs na Podkarpaciu, z pytaniem, czy chciałabym wziąć udział. Pomyślałam: dlaczego nie? Rekomendowało mnie Forum Organizacji Pozarządowych Powiatu Mieleckiego [od red.: Barbara Bień jest założycielką FOPPM] i tam uznano, że mam sporo na swoim koncie. Usłyszałam nawet, że powaliłam komisję na kolana swoimi dokonaniami. Osobiście uważam, że są kobiety niepełnosprawne z większymi osiągnięciami. Taki konkurs to również bodziec do działania. Jest organizowany w Polsce od 2002 roku i zapoczątkowany przez posła Marka Plurę, który sam jest niepełnosprawny.

Okazuje się, że osoby, których spotkało nieszczęście, same chętniej pomagają i wspierają szczytne inicjatywy.
Bo same czują problem i dlatego wiedzą, jaka pomoc jest potrzebna. Kiedy się dotknie problemu, czuje się, jak to boli. I wtedy się wie, że ktoś drugi też potrzebuje pomocy.

Serdecznie dziękuję za rozmowę. Życzę wielu dobrych chwil i siły, by nadal pomagać tym, którzy pani potrzebują.

BARBARA BIEŃ: dziennikarka, działaczka promująca profilaktykę raka piersi i narządów rodnych, założycielka Forum Organizacji Pozarządowych Powiatu Mieleckiego, zaangażowana w życie Stowarzyszenia Amazonek w Mielcu. Autorka licznych publikacji i audycji. W 2015 roku laureatka zaszczytnego tytułu Lady D. w kategorii „życie społeczne”, które jest ukoronowaniem jej działalności na rzecz drugiego człowieka.

Monika Świetlińska
Fot. M.Świetlińska, „Barbara Bień ze statuetką Lady D. 2015″
Tekst był nominowany w konkursie SGL Local Press 2015 w  kategorii „Nagroda Specjalna Muzeum Powstania Warszawskiego”.