Dopiero co Donald Tusk przyznał się w TV, że walka z biurokracją to największa porażka jego rządów, a już Platforma Obywatelska przygotowała kolejną zaskakującą niespodziankę. Warszawscy radni PO wymyślili, żeby część diety była wypłacana tylko za faktyczną obecność rajców na różnych posiedzeniach. Jeśli uchwała przejdzie, będzie o co walczyć, bo miesięczna dieta radnego wynosi w stolicy aż 2,5 tys. zł. System rozliczeń ma być tak skomplikowany, że w magistracie powstanie pewnie do tego celu specjalna komórka, a potem oczywiście następna do kontrolowania pierwszej. Na chwałę polskiej biurokracji!
Karol Cebula