Stowarzyszenie Gazet Lokalnych - Wiadomości / Tygodnik Lokalny / FELIETON - AFERA WIĘKSZA NIŻ RYWINA?

http://gazetylokalne.pl/index.php?area=1&p=news&newsid=1332


FELIETON - AFERA WIĘKSZA NIŻ RYWINA?
FELIETON - AFERA WIĘKSZA NIŻ RYWINA?

Pamiętacie państwo, jak w projekcie ustawy o radiofonii i telewizji, przygotowanym przez rząd Leszka Millera, znikło słynne „lub czasopisma”? Przez tę „korektę” o koncesję na telewizję mogliby starać się wydawcy czasopism, np. tygodników, a dzienników już nie (wtedy „Agora”, wydawca dziennika miała zamiar kupić stację tv). Wówczas do Adama Michnika przyszedł Lew Rywin z propozycją zmiany tych zapisów (za łapówkę w wysokości 17,5 mln dolarów). Tak zaczęła się afera Rywina.


O tej aferze wtedy każdy słyszał. W telewizji brylowali posłowie z powołanej wtedy pierwszy raz komisji śledczej. Teraz komisji śledczych działa kilka, a na tapecie jest m.in. afera hazardowa. Być może dlatego cichcem przeszedł lutowy raport Najwyższej Izby Kontroli, dotyczący remontów maszyn i urządzeń.w zakładach górniczych.

Okazało się, że kontrolerzy NIK-u stwierdzili, iż w rozporządzeniu Ministra Gospodarki z dnia 28 czerwca 2002 r. pojawił się tajemniczy paragraf 428, do autorstwa którego dzisiaj nikt nie chce się przyznać! Ktoś dopisał w nim słowa „remontuje” oraz „producenta”, które mogły sugerować, że od tej pory do naprawy sprzętu kopalnianego uprawnieni będą wyłącznie jego producenci. Autora tych zmian i jego motywów nie udało się ustalić, a w dokumentacji ministerstwa, która powinna pomóc w ich odkryciu, stwierdzono poważne braki. Jak czytamy w raporcie NIK-u zapis tegoż paragrafu otworzył drogę do zlecania, głównie przez Kompanię Węglową SA, napraw maszyn górniczych wyłącznie ich producentom. W efekcie, dochodziło do zawyżenia kosztów remontów urządzeń górniczych o setki milionów złotych.

Jak pisze NIK, podjęcie kontroli w spółkach górniczych uzasadniały gigantyczne kwoty przeznaczane na gospodarkę remontową w kopalniach oraz docierające do NIK-u sygnały wskazujące na możliwość istnienia mechanizmów o charakterze korupcyjnym. Wyniki kontroli okazały się niepokojące. Negatywną ocenę NIK otrzymały niemal wszystkie sprawdzane podmioty (wyjątkiem są zakłady eksploatujące rudę miedzi, cynku i ołowiu, które pomimo stwierdzonych nieprawidłowości, otrzymały ocenę pozytywną). Ustalenia Izby dowiodły działań nielegalnych, nierzetelnych oraz niegospodarnych, w tym także wskazujących na występowanie mechanizmów korupcyjnych.

Najwyższa Izba Kontroli ustaliła, że Kompania Węglowa, powołując się na paragraf 428, ubiegała się o zgodę na zastosowanie trybu z wolnej ręki przy udzielaniu zamówień publicznych, wskazując na możliwość ich realizacji tylko przez jednego wykonawcę, czyli producenta sprzętu. Spółka ta złożyła 96 wniosków na zakup części zamiennych do maszyn i urządzeń oraz na świadczenie usług remontowych w latach 2005-2007 na łączną kwotę blisko 2 miliardów złotych. Jak uważają inspektorzy NIK-u, można odnieść wrażenie, że przedsiębiorstwo zaczęło w tym okresie działać wbrew własnym interesom. Niezwykłe wydaje się dziś pytanie KW SA do kontrahentów o: „określenie czy wasza firma w latach 2005-2007 będzie wyłącznym (jedynym) dostawcą do kopalń i zakładów górniczych KW SA części zamiennych (…), usług remontowych i serwisowych (…)” – na które większość producentów maszyn i urządzeń odpowiedziała oczywiście twierdząco.

NIK wytknęła również kolejnym ministrom gospodarki bierność wobec negatywnych efektów funkcjonowania paragrafu 428 oraz prezesowi Urzędu Zamówień Publicznych, który akceptował wnioski KW SA o zastosowanie trybu z wniosków wolnej ręki.

Paragraf 428 obowiązywał w kontrowersyjnej formie aż do 2006 r. Do tego roku wyeliminowano z rynku grupy wytwórców części zamiennych – którzy wcześniej z powodzeniem świadczyli usługi w kopalniach. Uprzywilejowani producenci bezwzględnie wykorzystywali swoją pozycję. Na przykład jedna z firm w 2005 r. sprzedawała kopalni Bielszowice niektóre części zamienne po cenie zawyżonej nawet o 297 proc. w stosunku do ceny, którą proponowała w następnych latach w zwykłych, rzetelnych przetargach. Kontrolerzy NIK oszacowali, że straty KW SA sięgnęły w efekcie takich praktyk co najmniej 168 mln złotych.

W „Dzienniku Zachodnim” rzecznik Kompanii Węglowej mówił, że spółka nie zgadza się z raportem NIK-u. KW SA nie miała tak wysokich strat, a w połowie 2009 r. śledztwo w tej sprawie umorzyła katowicka prokuratura.


Jarosław Jędrysik
DrukujDrukuj | Opublikowano: 09-03-2010, 11:26:00 | Górnośląski Tygodnik Regionalny Echo
Wydarzenie na mapie