Strona główna  ::   Stowarzyszenie Gazet Lokalnych  ::   Tu jest Europa  ::   Forum  ::   Oferta tygodnika  ::   Wydawcy w SGL  ::   Gazety w SGL  ::   Kontakt
 
NOWA SÓL - SOCJALNE PIEKŁO
NOWA SÓL - SOCJALNE PIEKŁO

Jak przetrwać zimę bez ogrzewania i ciepłej wody? - Trzeba sobie radzić - mówią lokatorzy z mieszkań socjalnych w Nowej Soli. Zakład Usług Mieszkaniowych odciął im ogrzewanie, to kara za długi.





Najgorsza sytuacja spotkała mieszkańców z budynku socjalnego przy ul. Wyspiańskiego. Warunki, w jakich mieszkają, są fatalne. Nikt nie ma łazienki ani kuchni. Toalety mieszczą się w piwnicy. O ciepłej wodzie z kranu można tu tylko pomarzyć. Odkąd przyszły mrozy, o zimnej też, bowiem pozamarzały rury. Nic dziwnego, skoro ogrzewania nie mają od trzech lat. Taką sytuację najgorzej znoszą dzieci.


Śpimy w kurteczkach

Anita i Radek Kozłowscy (nazwisko zmienione) proszą, żeby nie podawać ich nazwiska. - Niby nic gorszego już nas nie może spotkać, ale z ZUM-em nigdy nie wiadomo - twierdzą. W Wigilię urodziła im się córeczka. Od tamtej chwili ich życie to ciągła walka z chłodem w mieszkaniu. Radek przywiózł „farelkę” i „olejaka”, i drży teraz na widok rachunku za prąd. - Musimy jakoś grzać, bo mała będzie chora - mówią. U pani Teresy (imię zmienione) cała rodzina siedzi pod kołdrą. Kobieta mieszka w mieszkaniu socjalnym przy ul Wyspiańskiego od 22 lat. W pokoju także „farelka” i mały grzejnik olejowy, ale nie włączone. - Czekamy na wieczór, kiedy mróz będzie większy - wyjaśnia kobieta i pokazuje rachunki za prąd na ponad 1 tys. zł. Kiedy widzi się takie długi, nie ma się co dziwić, że czasami każe się dzieciom spać w kurtkach. - Kiedy wstajemy rano, para leci z ust i słychać, jak dzieci kaszlą, to aż człowieka rozdziera ta bezradność - opowiada córka pani Teresy. W zimnym mieszkaniu mamy wychowuje dwie córeczki, dwu- i sześcioletnią. - Boję się o ich zdrowie, bo już dwie osoby wywieźli stąd przez gruźlicę - mówi młoda mama. Pan Włodek „farelki” ani „olejaka” nie ma. - Po co, skoro odcięli mi prąd? - wyjaśnia. Całe dnie spędza u sąsiadki Basi. Ona prąd jeszcze ma. Jeszcze, bo na rachunkach także widnieją wysokie kwoty do zapłacenia. Razem oglądają telewizję, a przy tym przeklinają mroźną zimę i tych, którzy zgotowali im taki los.


Nocleg u „Jasia”

Oddech sześciomiesięcznej Jagody słychać już w przedpokoju. Dziewczynce coś charczy w płucach. Jej mama, Ania Jastrzębska, lekarstwami ma zastawioną część stołu. Cały czas są pod ręką, żeby w razie kaszlu ulżyć dziecku. Dziewczynka siedzi w kurteczce. Oprócz pani Ani opiekują się nią dziesięcioletnia siostra Wiktoria i sześcioletni brat Nikodem. Rodzina mieszka w budynku socjalnym przy ul. Wróblewskiego. Pani Ania też ma farelkę. - To nasza jedyna ochrona przed zimnem - tłumaczy. Urządzenie włącza często, stąd rachunek za prąd w wysokości 250 zł. Przynajmniej dzieci nie marzną. Problem zaczyna się, kiedy przychodzi czas wieczornego mycia. W łazience jest ciepła woda, ale grzejniki lodowate. O przeziębienie nietrudno. Budynek jest podzielony. Jedni mieszkańcy mają ogrzewanie, inni nie. Zależy od tego, czy czynsz płacony jest regularnie. Bogusław Majchrzak nie płacił. Jego dług sięga ponad 1 tys. zł, dlatego w mieszkaniu jest tylko kilka stopni więcej niż na zewnątrz. Kiedy pracownicy ZUM-u założyli mu blaszane plomby, które blokują napływ ciepła do kaloryferów, poszedł ze skargą do prezesa ZUM-u Romana Borowieckiego. - Siedział w koszulce. Dotknąłem grzejnika, to aż się oparzyłem. Usłyszałem, że jak panu zimno, to niech pan sobie farelkę kupi - relacjonuje pan Bogusław. Nie śpi w swoim mieszkaniu. U sąsiada „Jasia” ma rozłożoną leżankę, obok niej leży dmuchawa. Z kolegą składa się, żeby zapłacić za jej działanie. „Jasiu” mimo że płaci czynsz, grzejniki ma ledwie ciepłe. Całe dnie spędza więc pod kołdrą.


Eksmisja do piekła

Porównując te sytuacje, można powiedzieć, że najlepiej mają mieszkańcy budynku socjalnego przy ul. Staszica. Oprócz ich mieszkań mieści się w nim także noclegownia, dlatego nie wyłączono im ogrzewania. Ciepłej wody nie mają tam jednak od ponad roku. Pranie i gotowanie w tych warunkach to nie lada wyczyn. Podobnie jest z myciem. Chociaż w łazienkach są prysznice, od dawna stoją nieużywane. - Myjemy się w małych wanienkach - opowiada Agnieszka Rogalewicz, matka półtorarocznej Natalii. Długi niektórych mieszkańców sięgają kilkudziesięciu tys. zł. Gorsza od braku ciepłej wody jest dla nich groźba eksmisji. Gdzie? - Do piekła - mówi Jadwiga Olszewska (ponad 60 tys. zł długu), czyli na ul. Wyspiańskiego.


Getta dla potrzebujących

Roman Borowiecki, prezes ZUM-u, tłumaczy, że za los dzieci są odpowiedzialni sami rodzice. - Przecież żadne dziecko samotnie tam nie mieszka, ma rodziców, to ich należy obwiniać za doprowadzenie do tej sytuacji - tłumaczy. Według niego, problem rozwiązałby się, gdyby mieszkańcy wykazali chociaż chęć płacenia. - Zawsze jest możliwość dogadania się. Mogą przyjść, rozłożymy dług na raty i ogrzewanie włączymy - mówi. O komentarz poprosiliśmy także urząd miasta, w odpowiedzi napisano nam: „W Nowej Soli jedna część społeczeństwa nie będzie żyła kosztem drugiej”.

Niestety, prawo jest po stronie ZUM-u, który nie zakręca ogrzewania, bo ma taki kaprys, tylko jako konsekwencje niezapłaconych rachunków. Poszkodowani mieszkańcy jak mantrę powtarzają, że nie płacą, bo jak można płacić za takie warunki. Sprawa jest jednak poważniejsza, bowiem cierpią niewinne dzieci. Piotr Ikonowicz, założyciel Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej, sytuacją jest zbulwersowany. - Jeżeli człowiek jest eksmitowany do lokalu socjalnego, to oznacza, że musi być objęty pomocą opieki społecznej. Tymczasem w Nowej Soli budynki socjalne traktowane są jak ściek, w którym izoluje się ludzi tworząc getta - wyjaśnia. Jego zdaniem za całą sytuację z lokatorami odpowiedzialna jest opieka społeczna, która ma obowiązek pomóc, gdy ich podopieczny nie ma pieniędzy na opłaty. Lokatorzy z trzech budynków w poniedziałek złożyli w urzędzie miasta prośbę do prezydenta, żeby zainterweniował o jak najszybsze przywrócenie ogrzewania i ciepłej wody. Wciąż czekają na odpowiedź.


Patryk Świtek
DrukujDrukuj | Opublikowano: 08-02-2010, 10:58:00 | Gazeta Regionalna
Wydarzenie na mapie

   
News nadesłała gazeta
Gazeta Regionalna
Wydawca:  
 MKM s.c.
Rok założenia:  
 2001
Zasięg:  
 powiat żarski, żagański
Nakład:  
 20500

Powiązane wiadomości

Oceń artykuł









stopka stat24 sStowarzyszenie Gazet Lokalnych Michal Skweres - MaTraX.NET