Stowarzyszenie Gazet Lokalnych - Wiadomości / Tygodnik Lokalny / DĘBICA - ZDĄŻYĆ PRZED AUTOSTRADĄ

http://gazetylokalne.pl/index.php?area=1&p=news&newsid=1177


DĘBICA - ZDĄŻYĆ PRZED AUTOSTRADĄ
DĘBICA - ZDĄŻYĆ PRZED AUTOSTRADĄ

Kiedy w Kozłowie rozpocznie się budowa trasy szybkiego ruchu marny los czeka ptaki, płazy i inne zwierzęta zamieszkujące okoliczne stawy. Tomasz Pazdan i Kamil Jarosz są temu przeciwni. Nie chcą jednak, jak w Dolinie Rospudy, przypinać się do drzew. Proponują nowy staw, gdzie zagrożone gatunki mogłyby się przenieść. Tomasz Pazdan, na co dzień członek Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, przekonuje, że to najlepsze z możliwych rozwiązań.


Potrzeba 30 tysięcy

Na czas budowy autostrady kozłowskie stawy nie zostaną, jak co roku, zalane wodą. Taki stan może trwać przez kilka lat. Z tym wiąże się zagrożenie dla gnieżdżących się tam ptaków, płazów i innych zwierząt.
Według dębickich obrońców przyrody spotkać można tam m.in. rzadkie gatunki ptaków: czaplę purpurową, zimorodka, czy kaczkę zwaną różańcem. Gnieżdżą się tam również ślepowrony, bąki, bączki, perkozy dwuczube i łabędzie nieme. W okolicy zaobserwować można także osiem gatunków żab i dwa gatunki traszek. Niestety, te często giną pod kołami samochodów, głównie na trasie Dębica-Mielec.
Aby chronić wszystkie te gatunki, Tomasz Pazdan i Kamil Jarosz proponują na obrzeżach Kozłowa wykonanie alternatywnego stawu. Około 1,2 ha terenu, na którym miałby powstać, jeszcze w latach sześćdziesiątych było zbiornikiem wodnym. Przez kolejne kilkadziesiąt lat pastwiskiem, a obecnie nieużytkiem rolnym.
Aby wybudować tam staw, jak twierdzą mężczyźni, potrzebne byłoby około 30 tysięcy złotych: 5 tys. zł na stworzenie dokumentacji, 10 tys. zł na opłacenie pracy spychacza i koparki, 15 tys. zł na wykonanie zapory na rzece i 5 tys. zł pozostałych kosztów.
Po jego wykonaniu na jednej z linii brzegowych ekolodzy proponują utworzenie ścieżki przyrodniczo-dydaktycznej, która umożliwiłaby m.in. zdobywanie wiedzy w oparciu o naturalne środowisko.


W Rzeszowie fiasko


Przy poparciu mieszkańców Kozłowa mężczyźni próbowali pozyskać na ten cel pieniądze z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, a także z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska z siedzibą w Rzeszowie. Niestety ich pomysł nie znalazł poparcia.



W końcu trafili do Urzędu Gminy Dębica, do którego należy nieużytek. Mimo że wójt Stanisław Rokosz o pomyśle wypowiadał się bardzo pozytywnie, widoki na wykonanie stawu nadal były bardzo odległe. Wszystko jak zwykle rozbijało się o pieniądze. Według obliczeń gminnych urzędników cała inwestycja pochłonęłaby dużo więcej, niż zakładali ekolodzy. Mowa była nawet o 100 tysiącach złotych. A tyle gmina nie miała.
Co prawda wójt deklarował, że będzie chciał pozyskać na ten cel pieniądze z zewnątrz, ale nadal nie było to nic pewnego.
Ani Pazdan, ani Jarosz nie dawali jednak za wygraną. Podczas wizyty w naszej redakcji zapowiadali, że jeśli nie uda im się zainteresować tematem lokalnych samorządowców, wezwą na pomoc ogólnopolskie organizacje ekologiczne.


A jednak gmina pomoże


To jednak nie było potrzebne. Stanisław Rokosz postanowił raz jeszcze przyjrzeć się sprawie i zaproponował dogodne dla ekologów rozwiązanie.
– To bardzo dobra inicjatywa i jako biolog nie mógłbym jej nie poprzeć. Jeśli więc tak jak twierdzą zainteresowani, są oni w stanie za 30 tysięcy złotych wykonać ten staw, to gmina to sfinansuje. Wcześniej za swoje pieniądze przygotujemy potrzebną dokumentację – zapowiada Stanisław Rokosz.
Obrońcy przyrody mogą więc mieć powody do zadowolenia. Jeśli nie zabraknie im determinacji, a urzędnicy nie zawiodą, w Kozłowie nadal będą mogły gnieździć się perkozy dwuczube, ślepowrony, czy łabędzie nieme.

tra
DrukujDrukuj | Opublikowano: 08-02-2010, 09:22:00 | Obserwator Lokalny
Wydarzenie na mapie

   
News nadesłała gazeta
Obserwator Lokalny
Wydawca:  
 Agencja Wydawnicza Agard
Rok założenia:  
 1999
Zasięg:  
 powiat dębicki
Nakład:  
 9500

Powiązane wiadomości