Zmiana ustawy o GMO
Danuta Pilarska jest propagatorką gospodarstw ekologicznych i zdrowego trybu życia. Sama chętnie pokazuje swój ogródek, w którym stosuje płodozmian. Jej drób karmiony jest zdrowym orkiszem. Nie wyobraża sobie stosowania u siebie nasion modyfikowanych.
Danuta Pilarska jest prezesem Związku Zawodowego Rolników Ekologicznych św. Franciszka z Asyżu i przewodniczącą Stowarzyszenia Ekoland. Prowadzi dwa gospodarstwa ekologiczne, jedno w Retkowie, drugie w Żninie. Jest zwolenniczką tradycyjnego rolnictwa, opartego na bioróżnorodności. Uważa, że zmiany, jakie zostały wprowadzone, bardzo zaszkodzą polskiemu rolnictwu.
- Ta ustawa jest zagrożeniem dla rolników tradycyjnych i ekologicznych - mówi Danuta Pilarska. - Zniknął wyraźny zakaz obrotu nasion genetycznie modyfikowanych w Polsce, jednak nie ma możliwości wpisania tych nasion do rejestru odmian. Jeżeli ten zakaz zniknął, to siać można, ale nie będzie można tego sprzedać. To jest kuriozalne. W każdym razie nie jest to do końca jasne. Być może idea była taka, żeby wykorzystywać te nasiona do potrzeb własnego gospodarstwa.
Danuta Pilarska uważa, że przez produkty genetycznie modyfikowane niszczone są dwa układy: układ odpornościowy i układ rozrodczy. Twierdzi także, że możliwe jest, iż częste spożywanie takich produktów może prowadzić do śmierci. - Pięćdziesiąt procent naukowców jest za stosowaniem nasion GMO, a pięćdziesiąt procent jest przeciw - informuje Danuta Pilarska. - To samo przez się mówi, że jest to niebezpieczne. Sześćdziesiąt procent społeczeństwa podczas debaty publicznej w ubiegłym roku opowiedziało się przeciwko GMO. Dlaczego my mamy na siłę to wprowadzać?
Podkreśla, że jej organizacje wysłały do Sejmu i Senatu swoje stanowiska w tej sprawie, ale skarży się, że nie było porozumienia z tymi organizacjami, spotkań, podczas których można by wyrazić swoje stanowisko. Danuta Pilarska twierdzi z całą stanowczością, że zezwolenie na uprawy genetycznie modyfikowane zniszczy rolnictwo tradycyjne i trzeba to uświadamiać nawet niektórym rolnikom, którzy nie zawsze to rozumieją.
Ostrożny w wyrażaniu sprzeciwu wobec stosowania nasion genetycznie modyfikowanych jest Mirosław Spochacz, kierownik żnińskiego biura powiatowego Ośrodka Doradztwa Rolniczego. Uważa, że wprowadzenie ich na pola jest krokiem naprzód w uprawie roślin, a dzięki temu coś, co tradycyjnie trzeba by osiągać w ciągu na przykład dziesięciu lat, można przyspieszyć i stosować już dziś. Uznaje, że jest to przyspieszenie pracy hodowlanej, ale stwierdza jednocześnie, że na temat GMO sporo jest niewiadomych, co odstrasza ludzi, zarówno tych, którzy mieliby nasiona GMO uprawiać, jak i tych, którzy będą spożywać produkty wytwarzane na bazie nasion genetycznie modyfikowanych. - Ogólnie założenie było takie, że Polska broni się przed tym, ale w sprawie roślin genetycznie modyfikowanych cały czas prowadzone są badania i nie wiadomo, jaki jest ich wpływ - podkreśla Mirosław Spochacz. - Według mojej wiedzy nie ma informacji o tym, żeby ten wpływ był negatywny, ale ludzie bronią się przed nieznanym. Podobnie jest z elektrowniami wiatrowymi czy masztami telefonii komórkowych. Uważają, że lepiej dmuchać na zimne.
Szef doradców podkreśla, że uprawy genetycznie modyfikowane niosą ze sobą szanse, które kuszą rolników. Zapewniają większe plony, uprawy są bardziej odporne na szkodniki i na choroby. Zapowiada, że rolnicy sami to zweryfikują, jak w każdym tego typu przypadku, bo jeśli coś jest nowe i lepsze, to wypiera starsze i gorsze.
- Ja rozmawiałam z posłami z województwa kujawsko-pomorskiego i mówiłam, jakie są zagrożenia, ale wygląda na to, że posłowie nie rozumieją albo nie chcą rozumieć, bo jednak cała partia rolników zagłosowała za tym, żeby w Polsce można było uprawiać genetycznie modyfikowane organizmy - mówi Danuta Pilarska.
Ustawę musi jeszcze zatwierdzić Senat i prezydent RP. Komisja senacka będzie dyskutować o uprawach GMO 27 lipca. Danuta Pilarska liczy, że uda się jeszcze coś w tej sprawie zrobić, zablokować zezwolenie na stosowanie upraw genetycznie modyfikowanych. Zapowiada protest krajowy. - Na pewno tego tak nie zostawimy, tę walkę prowadzimy od wielu lat i teraz poszła praktycznie ma marne. Jedną bitwę przegraliśmy, ale wszystko przed nami - powiedziała Danuta Pilarska.
- To tylko kwestia czasu i nasiona genetycznie modyfikowane będą powszechnie uprawiane - zapowiada Mirosław Spochacz. - Wystarczy odpowiednie lobby i potwierdzenie, że nie są one szkodliwe. Nie mamy na to wpływu i nie jesteśmy w stanie tego zahamować. Postęp widać w każdej dziedzinie. Zamieniliśmy konie na maszyny, choć szkodliwość spalin jest udokumentowana, a nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby to zmieniać. Podobnie będzie z GMO.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.


