WYPRAWA MORSÓW - Szczecin rzucił im się do płetw
- Od początku nie miałem wątpliwości, że nam się uda. Dziś jesteśmy już prawie na mecie – mówił na dwa dni przed planowym dotarciem do Szczecina Sebastian Szewczyk. – Czuję się bardzo dobrze. Im bliżej celu, tym bardziej szczęśliwy. To wspaniała przygoda. Będzie co opowiadać wnukom – dodał. Poza nim w ekipie śmiałków znaleźli się: Adam Giet, Marian Hampel, Teresa Koczubik, Teresa Jaworska i Janusz Tyka.
Wały Chrobrego oszalały
Kilkadziesiąt godzin później słowa Szewczyka się potwierdziły. Morsy w komplecie i świetnych nastrojach w piątek, 2 grudnia, o godzinie 17 dotarły w okolice, gdzie Odra wpada do Zalewu Szczecińskiego. Ostatnią zmianę w sztafecie zrobił Artur Suchan. Dzień później, w samo południe, morsy „oficjalnie” dopłynęły do Szczecina. Mieszkańcy miasta zgotowali im na Wałach Chrobrego gorące powitanie. Kiedy pływacy pojawili się w polu widzenia, zaczęto wznosić okrzyki i bić brawo. Emocje nasilały się wraz ze zmniejszaniem się odległości, jaka dzieliła morsy od symbolicznego finiszu.
Wyprawa morsów rozpoczęła się 16 listopada w Ostrawie, gdzie Odra ma początek. Spływ trwał 17 dni. Morsy pokonały wpław 741 km. 18 listopada śmiałkowie dotarli do Koźla, gdzie czekali na nich koledzy i koleżanki z macierzystego klubu „Mors Dębowa”. Był to zaledwie 95. km spływu.
Żeby Odra ożyła
Swoim wyczynem pływacy z Kędzierzyna-Koźla chcą zwrócić uwagę władz na problemy Odry, wśród których główny to zamierająca żegluga.-Rzeka, która przed laty była jednym z głównych szlaków wodnych z południa na północ, teraz jest kompletnieniewykorzystana – mówił po zakończeniu spływu mors Janusz Tyka.
Morsy płynęły w tzw. mokrych skafandrach, które chroniły przed nadmiernym wychłodzeniem i drobnymi urazami. W wodzie pływacy zmieniali się co godzinę. Za nimi płynął statek szkoleniowy Zespołu Szkół Żeglugi Śródlądowej „Sucharski”. Na jego pokładzie morsy odpoczywały, spożywały posiłki i spały. Pływaków asekurowała też motorówka.
Wicemarszałek wskoczył
Na morsów w Szczecinie czekała delegacja samorządowców z Kędzierzyna-Koźla: wicestarosta Gabriela Tomik, sekretarz miasta Wiesław Księski i radna powiatowa Dorota Tomala, oraz miejscowi samorządowcy: prezydent Szczecina PiotrKrzystek i wicemarszałek województwa zachodniopomorskiego Andrzej Jakubowski.
Jak wspomina Adam Lecibil z urzędu miasta, chwilę po dobiciu do nabrzeża na pokładzie „Sucharskiego” kipiało od emocji. – Pękł pierwszy szampan. Padły gratulacje. Wymieniono uściski. Opowiadano na gorąco o wrażeniach z kilkutygodniowej podróży – relacjonuje Lecibil. Wiesław Księski gratulował pływakom: -Wasz wyczyn przeszedł do historii jako wydarzenie niemające w naszym kraju precedensu. Wicemarszałek Jakubowski zdecydował się dołączyć do naszych śmiałków i skoczył do wody. Później mówił zachwycony: - To był dla mnie swoisty chrzest w Odrze. Poczułem jej smak i powiem państwu tak: Odra smakuje naprawdę świetnie.
Potem wszyscy przenieśli się na pokład statku, na uroczystą konferencję prasową.
- Jest takie powiedzenie: „Trzeba być ostrożnym w marzeniach, bo czasami marzenia się spełniają”. W naszym przypadku spełniły się te marzenia, wśród których Odra była dla nas wyzwaniem. To marzenie nie spełniło się jednak samo. Nasza obecność tutaj, w Szczecinie, to zasługa ogromnej liczby osób, które nam pomagały, aby ten spływ w ogóle mógł się odbyć – podsumowywał sukces kędzierzyńskich morsów Janusz Tyka.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.


