Pobierz widget

Wspólną walutą może być karta płatnicza

05 wrzesień 2009, 21:11
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Rozmowa z dr Joanną Załęską wykładowcą przedmiotu inteligencja kulturowa w Cass Business School City University London
Wspólną walutą może być karta płatnicza


Czego naucza wykładowca inteligencji kulturowej?

Różnych aspektów biznesu w różnych kulturach świata. Wykładam ten przedmiot nie tylko na naszym uniwersytecie w Londynie, ale także w innych krajach np. w Szwajcarii lub Dubaju. Jeżdżąc po świecie, widzę, jak tradycja i kultura danej narodowości wpływają na biznes. Jakie faux pas można popełnić np. w negocjacjach, nie znając uwarunkowań kulturowych danego kraju.

 

A kiedy jeździ Pani po świecie, nie marzy się Pani jedna wspólna waluta?

Zapewne byłoby to wygodne. W pewnym sensie taką wspólną walutą są karty płatnicze. Plastikowy pieniądz jest honorowany w większości państw świata. Inna sprawa, że wszelkie operacje przeliczeniowe kosztują.

 

Wielka Brytania, podobnie jak Polska, nie przystąpiła do strefy euro. Dlaczego?

Myślę, że nie względy ekonomiczne o tym zdecydowały, lecz właśnie kulturowe. Brytyjczycy to naród wyspiarski, któ ry poprzez swoje kolonie decydował o losach świata. Postrzegają się jako łącznik pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Europą. Świadomie izolują się od Starego Kontynentu, chcąc w ten sposób zademonstrować swoją niezależność. Wydaje im się, że gdyby mocniej związali się z Europą, choćby poprzez wspólną walutę, wtedy ich pozycja łącznika zmalałaby do zera. Wyspiarze na każdym kroku podkreślają swoją odrębność. Na przykład w mediach informacje z kontynentu są umieszczane na dalszym planie. Liczą się wydarzenia wewnętrzne, później amerykańskie i na końcu europejskie. Podobnie było z wyborami do europarlamentu – nie cieszyły się większym zainteresowaniem.

 

Kiedy Brytyjczycy zamienią funta na euro?

Myślę, że nieprędko. Od prawie 20 lat mieszkam w Londynie i widzę, jak mocno przywiązani są do tradycji, jakimi są indywidualistami. O Brytyjczykach się mówi, że na świecie nie mają większych wrogów, za to mają wielkie interesy i choćby z tego względu będą bronić swojej waluty. Wielu Wyspiarzy kupiło np. w Hiszpanii posiadłości i letnie domy. Nie przeszkadzało im, że płacili w euro, a zaciągnięte kredyty spłacają – zresztą teraz z trudem – w funtach. Obecnie bardziej żyją olimpiadą w 2012 r. niż problemami Europy. Ja też nabrałam cech Wyspiarzy i mimo że poruszam się często po strefie euro, nie zamieniłabym funta na inną walutę. Wspólną walutę zastępuje mi plastikowy pieniądz.

Artykuł wyświetlono 812 razy
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Najczęściej czytane
Częstochowską prostytutkę „Kobrę” znają wszyscy, a szczególnie...
Koniec z opłatą za posiadanie psa! Co piaty wągrowczanin migał się...
- Samo więzienie to nie więzienie. Gorsze jest to, że człowiek nie...
Jest piątek, 12 czerwca 2009 roku, godzina 11.00. Karolina* (21...
Najczęściej komentowane
Na blisko milion złotych wycenili biegli majątek ruchomy...
80-letnia Barbara Maćkowiak czuje się oszukana przez...
W Trzebnicy odbył się Maraton Rowerowy Żądło Szerszenia. W sumie z...
Rodzice uczniów szkoły podstawowej mają konflikt z nauczycielem...
Bezpańskie psy opuszczą wrzesińskie przytulisko i pojadą do nowego...
Najwyżej oceniane
Kupno kamiennego nagrobka to inwestycja na dziesiątki lat. Warto...
Młody, ambitny i zdolny, a do tego z odważnymi planami na...
29 września w kaliskim Sądzie Okręgowym odbyła się kolejna rozprawa...
Mogileńskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej prowadzi na...
Świeże mleko dowożone jest codziennie wieczorem, około 19. Od...