Pobierz widget

WRZEŚNIA - Życie specjalnej troski

Marek Urbaniak :: Wiadomości Wrzesińskie, 10 luty 2012, 09:08
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Opiekunka poślubiła podopiecznego. Jednych to oburza, inni nie widzą problemu.
WRZEŚNIA - Życie specjalnej troski

Anita K. I Karol B. zawarli związek małżeński 27 grudnia 2011

W tej sprawie są przynajmniej dwa głosy. Z jednej strony 80-letni Karol B.* oraz prawie dwa razy młodsza Anita K. – do niedawna opiekunka pana Karola, dziś jego żona. Z drugiej – najbliższa rodzina starszego mężczyzny i jego sąsiedzi.

Małżonkowie twierdzą, że jest im ze sobą dobrze, pan Karol chwali panią Anitę za opiekę. Jego brat z kolei uważa, że mężczyzna został przez nią zmanipulowany, a jej samej zależy tylko na mieszkaniu. Tę wersję potwierdzają sąsiedzi pana Karola, którym kobieta od początku ochoczo opowiadała o swoich zamiarach. Według nich chce ona sprzedać mieszkanie, a jego samego umieścić w domu starców.

 

Wdzięczność brata

Anita K. jest jedną z 30 opiekunek osób starszych w Ośrodku Pomocy Społecznej we Wrześni. Pracuje tam od 15 lat. W sierpniu 2010 do grona jej podopiecznych dołączył Karol B., mieszkający od prawie 30 lat w bloku na osiedlu Tysiąclecia.

Pan Karol całe życie był kawalerem. Wcześniej mieszkał z matką, która zmarła w 1990 roku. Gdy postępujące choroby (głównie cukrzyca) coraz bardziej dawały mu się we znaki, jego najbliższa rodzina – brat Leon z żoną – postanowiła zapewnić mu fachową i stałą opiekę na miejscu. Nie mogli inaczej – sami nie są już najmłodsi, a mieszkają daleko od Wrześni.

Bracia widywali się dość rzadko, jednak pan Leon i jego żona zabierali Karola do siebie na święta, jeździli z nim na wczasy, od czasu do czasu odwiedzali go we Wrześni. Pomagali mu.

– Przez 78 lat, jak żyję, razem żeśmy przez życie szli. Dbaliśmy z żoną, żeby wszystko miał: mieszkanie wyremontowane, sprzęty... Jak u Pana Boga za piecem – mówi Leon B. – No i nam się teraz odwdzięcza – dodaje z żalem w głosie.

Ostatni raz mężczyźni widzieli się pod koniec października 2011. Doszło wówczas do ostrej wymiany zdań. – Najdelikatniej mówiąc, wystawił mnie na świeże powietrze – wspomina 78-latek. Od czasu kłótni nie pojawił się w mieszkaniu brata. Panowie nie dzwonią już do siebie. – Skoro nie chciał z nami rozmawiać, a i obiecał nam, że nas obiją specjalni ludzie, jak się pojawimy... To przestaliśmy tam uderzać, żeby nas przypadkowo coś bardziej przykrego nie spotkało – dodaje Leon B. Jest przekonany, że na postawę jego brata wpływa właśnie Anita K. Pan Karol z kolei ma inne wytłumaczenie tego, że nie kontaktuje się z bratem: – Nie dzwonię, bo on teraz po zawałach... Więc daję mu spokój.

 

I ślubuję ci...

Sytuacją w mieszkaniu pana Karola zaniepokoili się jego sąsiedzi. I nie chodziło tylko o to, że Anita K. wprowadziła się do starszego mężczyzny wraz z trojgiem swoich dzieci – choć to także dało im do myślenia. Dziwili się, gdy opiekunka pana Karola w rozmowach z nimi pozwalała sobie na daleko idącą pewność siebie: – Opowiadała, jak to przejmie od pana Karola mieszkanie – mówi jedna z sąsiadek. – Mówiła, że jak trzeba będzie, to go nawet poślubi – dodaje inna. Sąsiadki, podobnie jak reszta lokatorów, chcą zachować anonimowość. Anita K. miała grozić im niedawno, że „jak będą się wtrącać, to ona im nie popuści”.

Słów o ślubie tak naprawdę nikt nie brał poważnie. Tymczasem doszło do niego 27 grudnia 2011. 80-latek i jego opiekunka zawarli związek małżeński w USC we Wrześni. Nie wiedział o tym nikt, także brat pana Karola. Choć Anita K. zapewnia, że Leon B. był o ślubie informowany: – On (Karol B. – przyp. red.) powiadamiał brata o ślubie, dzwonił do niego – utrzymuje kobieta. – Dowiedziałem się o tym dopiero kilka dni temu od kierowniczki z opieki społecznej – mówi z kolei Leon B.

Anita K. twierdzi, że to Karol B. nalegał na ślub. – Zobowiązałam się na jego prośbę, chciał w zamian za opiekę, potrzebował pomocy – powtarza. – No tak, ale w czym ślub tutaj miał pomóc? Co zmienić? – dopytujemy. Odpowiedź jest dość niejasna: – On potrzebował opieki i powiedział, że mamy wziąć ślub, żebym ja się nim zajęła...

Karol B. dodaje: – Ja nigdy w życiu jej nie opuszczę, bo tyle dla mnie zrobiła. I mam jeszcze sumienie...

 

Świadomy wybór?

80-latek utrzymuje, że to przez sąsiadów znalazł się w trudnej sytuacji. Ma do nich żal o to, że przestali mu udzielać pomocy gdy jej potrzebował, że naśmiewają się z niego, są wrogo nastawieni. Zaprzecza temu jego brat, który wspomina sąsiadów bardzo ciepło: – Zawsze byli przyjaźni, chętni do pomocy, i wiem, że pomagali mu. I jak mnie widzieli, zawsze się interesowali: co u mnie, co u niego. Nie wydaje mi się, żeby nagle się od niego odsunęli.

Karol B. jednak uparcie twierdzi, że sąsiedzi czyhają na... jego mieszkanie: – Wszystkim o nie chodzi. A ja powiedziałem, że nie dostaną. I ona dostanie, za opiekę.

Anita K. uzupełnia wypowiedź małżonka: – Leonowi też tylko na mieszkaniu zależy. Walczył o nie, szczerze panu powiem. A Karol powiedział, że mnie się będzie należało.

– A po co ja miałbym walczyć o to mieszkanie? Przecież tam już skóra na niedźwiedziu została podzielona – dziwi się pan Leon. I dodaje, że według niego Anita K. dyktuje jego bratu, co ten ma robić, mówić... myśleć. – Jak z nim rozmawiałem przez telefon i tylko się zająknął, przystanął, to od razu się wtrącała, szturchała go tam i podpowiadała. Słyszałem dobrze – zapewnia mężczyzna. – Tam się sprawa rozgrywa, owszem, o mieszkanie, tylko że to ona chce tym zawładnąć. Nas już tam nie wpuszczają. Nawet wypisy ze szpitala pochowała i nie chciała nam pokazać, ani zaleceń lekarzy. No, to co możemy... Zniewoliła go.

 

Między dobrem a...

Sąsiedzi pana Karola podejrzewają, że starszy mężczyzna już od dłuższego czasu ma problemy z podejmowaniem świadomych decyzji, tak samo długo jak niezdolny jest do samodzielnego funkcjonowania.

Według nich pogorszyło mu się mniej więcej w drugiej połowie 2010 roku. Do tamtej pory spokojny, nikomu niewadzący, nagle zaczął chodzić od drzwi do drzwi i prosić o pomoc przy najdrobniejszych czynnościach: wymianie żarówki w lampce, wybieraniu numeru telefonu do brata, mierzeniu ciśnienia. I początkowo taką pomoc zawsze otrzymywał. Bardzo często był słaby, kilka razy trzeba było wzywać pogotowie. Jednocześnie wydawał się towarzyski, chętny do rozmów – jak nigdy dotąd.

Z czasem pukał do drzwi sąsiadów coraz częściej, nawet po kilkanaście razy dziennie, niezależnie od pory. – Pukał, dzwonił, a gdy za którymś tam razem nikt mu nie otworzył, sam naciskał klamkę i próbował wejść, jak do siebie – relacjonują zgodnie sąsiedzi. W końcu, niestety, doszło do tego, że przestali mu otwierać.

Sąsiedzi sygnalizowali zachowanie pana Karola pielęgniarkom, które do niego przyjeżdżały. Sprawa jednak nie została przekazana dalej. A właściwie... rozwiązała się sama – bo w końcu brat pana Karola załatwił mu we wrzesińskim OPS-ie opiekunkę. Anitę K.

– Poleciła nam ją kierowniczka opieki społecznej. I myśmy na początek ją też chwalili, bo wydawało się, że jest dość przyjemna. Ale wie pan, zawsze to się kończy trochę inaczej, niż się na początku widzi – ubolewa Leon B. – Ona się bardzo zmieniła, kiedy wyczuła, że to mieszkanie można by przejąć. Zobaczyła, że w tym przypadku tak naprawdę to im gorzej (z Karolem B. – przyp. red.), tym lepiej... I powiedziała mi wprost: ja to mieszkanie muszę mieć. Napuszczała go, że: musisz mi to zapisać, i tak dalej. No i w końcu kiedyś tam oznajmiła, że ona już z notariuszem pozałatwiała...

 

Małżeńskie tabu

Informujemy o całej sprawie Annę Prusak, dyrektor OPS-u. Pytamy, czy nie widzi nic dziwnego w tym, że opiekunka wprowadza się wraz z dziećmi do swojego podopiecznego, po czym bierze z nim ślub – i nie kryje się ze swoimi dalszymi planami.

– Ja w sprawy życia prywatnego małżeństwa dwojga dorosłych, nieubezwłasnowolnionych osób w ogóle nie mam prawa wchodzić, do czasu, kiedy ktoś jasno nie sprecyzuje, że jest tutaj problem – odpowiada pani dyrektor. – Życie prywatne pracownika to jest tabu i za jego naruszanie mogę być pociągnięta do odpowiedzialności lub oskarżona przez tą panią o zwykły mobbing – przekonuje A. Prusak. – Jeżeli jest jakieś podejrzenie przestępstwa, to od tego jest prokuratura. My żadnego sygnału nie otrzymaliśmy. I dziwię się, że na przykład brat, jeśli wiedział, jaka jest sytuacja, nie zgłosił tego do nas – dodaje.

– Ale co ja mam zgłaszać? – pyta pan Leon. – Że brat nie chce ze mną rozmawiać? Na kogo ja mam skarżyć? Mnie już niestety też sił brakuje, bo sam jestem mocno chory... Dzisiaj cieszę się, że żyję, i nikomu nie chcę przeszkadzać.

78-latek przekonuje jednak, że los brata nie jest mu obojętny: – Dobrze by było, gdyby ktoś się tą sprawą zajął. I nie chodzi o to, żebym ja coś chciał, żeby mnie się coś należało, ale o to tylko, żeby się jemu krzywda nie stała.

 

Po pierwsze: człowiek

Sytuacja pana Karola jest na tyle skomplikowana, że tak naprawdę trudno znaleźć najbardziej racjonalne rozwiązanie. Bo jeśli nawet ktoś zgłosiłby do prokuratury podejrzenie o popełnieniu przestępstwa – jak sugeruje A. Prusak – to czy uda się cokolwiek udowodnić? Doprowadzenie do unieważnienia małżeństwa też wydaje się mało prawdopodobne. Bez odpowiedzi pozostają dziś pytania, czy 80-latek był świadomy, wstępując z Anitą K. w związek małżeński oraz (jeśli do tego doszło) zapisując jej mieszkanie.

– Tak naprawdę wiele tutaj zależy od samego pana Karola – mówi Karolina Staszak, wrzesińska adwokat. – Jeżeli chciałby się z czegoś wycofać, jedyną szansą na unieważnienie jest powołanie się na stan wyłączający możliwość świadomego wyrażenia woli. Oczywiście musiałby wtedy udowodnić, że rzeczywiście nie wiedział, co czyni. Co może być bardzo trudne. Krewni z kolei mogliby działać za niego jedynie wówczas, gdyby pan Karol został ubezwłasnowolniony przez sąd.

Zapytaliśmy Agnieszkę Stasiak, kierownik wrzesińskiego Urzędu Stanu Cywilnego – w którym Karol B. i Anita K. zawarli związek małżeński – m.in. o to, czy urzędnik udzielający ślubu ma obowiązek odmówić jego udzielenia, jeśli ma wątpliwości co do tego, czy przynajmniej jeden z nupturientów jest osobą niezdolną do świadomego wyrażania woli. W mejlu od pani kierownik czytamy:

Zawarcie małżeństwa następuje zgodnie z przepisami Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Kierownik może odmówić przyjęcia oświadczeń o wstąpieniu w związek małżeński [...], jeżeli zachodzą okoliczności wyłączające zawarcie małżeństwa [...]. Najczęściej jest to choroba psychiczna lub niedorozwój umysłowy nupturienta, powzięcie wiadomości o toczącym się postępowaniu sądowym o ubezwłasnowolnienie [...]. W Urzędzie Stanu Cywilnego we Wrześni zdarzają się sytuacje, w których zachodzi podejrzenie o istnieniu przeszkód uniemożliwiających zawarcie małżeństwa [...], również w ostatnich kilku miesiącach. W razie wątpliwości kierownik USC zwraca się do sądu o rozstrzygnięcie, czy małżeństwo może być zawarte [...]. Nie podaję szczegółowych informacji na temat żadnej z zaistniałych sytuacji, ze względu na dobro osób, których dotyczą.

Z podobnymi pytaniami zwróciliśmy się do kancelarii notarialnej, w której byli małżonkowie. 80-latek w rozmowie z nami podał nawet nazwisko i adres notariusza. Próbował też przytoczyć słowa, które miał od tej osoby usłyszeć: „Jeżeli panu nikt... Pan może, to jest pana wybór, żeby być zdrowym, kogoś mieć”. Anita K. twierdzi: – Byliśmy dowiedzieć się pewnych spraw, ale nic jeszcze nie podpisywaliśmy.

W kancelarii zostaliśmy poinformowani, że nie możemy uzyskać odpowiedzi na zadane pytania. Powołano się na tajemnicę notarialną. Jednocześnie zaproponowano nam lekturę Kodeksu cywilnego oraz Ustawy Prawo o notariacie (patrz: ramka).

 

...jest życie staruszka

Tymczasem Anita K. ostatnio znów „pochwaliła” się sąsiadom swoimi planami. Okazało się, że zamierza sprzedać mieszkanie pana Karola. Raz, zapytana przez sąsiadów, co zrobi w tej sytuacji z panem Karolem, miała odpowiedzieć, że „chyba odda go do domu starców, bo robi się coraz bardziej upierdliwy”. W rozmowie z nami kategorycznie zaprzeczyła: – Ja nie mam tego lokalu i nie mam majątku. Ja się zobowiązałam tylko w zamian za opiekę. Nie czuję się złodziejem... – mówiła nam 19 stycznia. Z kolei 7 lutego przyznała: – Tak. Ja powiem krótko: my to mieszkanie chcemy sprzedać. Bo mamy tutaj uraz.

Opiekunka nie pozostaje też dłużna sąsiadom: – Dopóki był zdrowy, nikt się nim nie zajmował. Oni na niego psioczyli, nie mogli na niego patrzeć.

– Bzdura – odpowiadają lokatorzy. – Trzydzieści lat tu z panem Karolem żyliśmy w zgodzie i wszystko było dobrze. Jej tu nie było.

Karol B. potwierdza, że kiedyś było „normalnie”. Według niego jednak „coś się stało, jakaś nienawiść i wrogość weszły w ten dom”:

– Panie... Ja powiem. W Wigilię to było... Dostałem szału po prostu na ten temat, wyszedłem na balkon, chciałem się rzucić... Z samotności... – mówi. – Najgorsze noce są... Ja jestem w starszym wieku, bardzo nerwowy. No, niech wyskoczę oknem – kto odpowiada? – pyta 80-latek.

Brat pana Karola przyznaje, że jest mu przykro, że tak potoczyły się ich losy. – Ale i to trzeba przeżyć. Ja żadnych pretensji do niego nie mam. A ona... Ona tylko czeka, żeby go ewentualnie jak najszybciej wysłać, wie pan... albo na jakąś inną tam drogę. No to patrzymy z żoną. Gdyby się coś działo źle, będziemy próbowali bronić jeszcze. Ale jakie są szanse, to trudno powiedzieć...

– Czy to, co pani robi, jest etyczne? – pytamy Anitę K. – Tak, ja uważam, że jak najbardziej – pada odpowiedź. – A czy pani kocha pana Karola? – dopytujemy. Anita K. odpowiada po chwili: – Szanuję go i... No kocham. Kocham na tyle, na ile to jest możliwe. No bo, widzi pan, to jest różnica wieku...

 

* imiona bohaterów zostały zmienione

Artykuł wyświetlono 222 razy
Mapa
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Informacje o gazecie
Nazwa
Wiadomości Wrzesińskie
Wydawca
Wydawnictwo Kropka Jolanta i Waldemar Śliwczyńscy
Rok założenia
1990
Zasięg
powiat wrzesiński
Nakład
10 800
Najczęściej czytane
Częstochowską prostytutkę „Kobrę” znają wszyscy, a szczególnie...
Koniec z opłatą za posiadanie psa! Co piaty wągrowczanin migał się...
- Samo więzienie to nie więzienie. Gorsze jest to, że człowiek nie...
Jest piątek, 12 czerwca 2009 roku, godzina 11.00. Karolina* (21...
Najczęściej komentowane
Na blisko milion złotych wycenili biegli majątek ruchomy...
W Trzebnicy odbył się Maraton Rowerowy Żądło Szerszenia. W sumie z...
80-letnia Barbara Maćkowiak czuje się oszukana przez...
Rodzice uczniów szkoły podstawowej mają konflikt z nauczycielem...
Bezpańskie psy opuszczą wrzesińskie przytulisko i pojadą do nowego...
Najwyżej oceniane
Rodzice dzieci korzystających z usług „Promyczka” składają kolejne...
Do wągrowieckiej fary znów zawitali archeolodzy, a ich kolejne...
Szósty grudnia, a mikołajów jak na lekarstwo. - Nie widać ich na...
Już w połowie tygodnia radni powiatowi i miejscy wybiorą nowe...
- Samo więzienie to nie więzienie. Gorsze jest to, że człowiek nie...