Września - Maryśka na stosie
Sobotnia akcja skutecznie udaremniła wypuszczenie na rynek prawie 180 kg narkotyku o czarnorynkowej wartości 5 milionów złotych. Nielegalna plantacja znajdowała się w Osowie, małej wiosce oddalonej kilka kilometrów od Wrześni. Niespełna 900-metrowa działka, na której „farmerzy” posadzili 4 tys. krzewów konopi, otoczona była z jednej strony trzymetrową trzciną, z drugiej lasem. I chociaż jadąc drogą, nie sposób było zauważyć plantacji, to komuś ta sztuka się udała. Jak? Tego nie wiemy. Faktem jest jedynie, że kilka tygodni temu wrzesińska policja dostała „cynk”, po którym natychmiast podjęto działania operacyjne.
Mieszkańcy Osowa zgodnie twierdzą, że o niczym nie mieli pojęcia. Jedyne, co wzbudzało ich niepokój, to bardzo częste pojawianie się we wsi samochodów na konińskich rejestracjach.
– Ponoć byli to przedstawiciele jakiejś agencji rolnej, mieli liczyć bydło czy coś, ale teraz to nie wiem, kto tak tu krążył – mówi mieszkaniec Osowa.
Z naszych informacji wynika, że byli to funkcjonariusze policji, którzy, poruszając się nieoznakowanymi samochodami, wykonywali swoje czynności w ramach wspomnianych wcześniej działań operacyjnych. A wszystko po to, aby schwytać przestępców na gorącym uczynku.
– Konopie zasadzono latem, dlatego, chcąc zatrzymać osoby zajmujące się narkotykowym biznesem, trzeba było pozwolić dorosnąć krzewom – mówi nasz informator.
W ostatnich dniach policjanci obserwowali plantację przez całą dobę. W piątek około godziny 19.00 zatrzymano Grzegorza K., 35-letniego mieszkańca Środy Wlkp., który przyszedł na „żniwa”. – Widywano go już wcześniej. Bywał w domu, który znajduje się na tej działce, ale nie jest tam zameldowany. Uściślając, nikt nie jest tam zameldowany i nikt na stałe tam nie mieszka.
Cała ta posesja była dzierżawiona przez mieszkańca Wrześni, ojca Beaty R. – kobiety, którą policja zatrzymała następnego dnia po tym, jak pojawiła się na plantacji.
Z całą pewnością ten towar nie należał do nich. Zatrzymani doglądali tylko konopi. Podlewali je itp. Za tą sprawą stoi ktoś o wiele potężniejszy – dodaje osoba chcąca zachować anonimowość.
Policjanci, chociaż odnieśli niewątpliwy sukces, nie chcą udzielać szczegółowych informacji na temat zlikwidowanej w sobotę plantacji.
– Mogę tylko dodać, że ze zniszczonych konopi po wysuszeniu można było uzyskać prawie 180 kg gotowego narkotyku. Przyjęliśmy ich wartość na 3 miliony złotych – mówi Justyna Miderska-Kreft, rzecznik prasowy KPP we Wrześni.
Plantację ostatecznie zniszczono w sobotnie popołudnie. Po uzyskaniu zgody od sędziego wszystkie krzewy konopi wyrwano i spalono.
Wobec ujętego Grzegorza K. zastosowano areszt tymczasowy. Jego wspólniczkę Beatę R. wypuszczono na wolność. Zatrzymanemu mężczyźnie grozi kara pozbawienia wolności do 8 lat.
Na koniec warto dodać, że jedna działka marihuany (czyli 1 gram) na czarnym rynku kosztuje około 30 złotych. A zatem wartość zniszczonych narkotyków to nie 3 miliony, lecz 5 milionów! Do sprawy pewnie jeszcze powrócimy...
Dorota Tomaszewska
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



