Pobierz widget

WAPNO - Łzy wzruszenia pod czapką z pióropuszem

10 grudzień 2010, 19:06
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Prawie 1400 mieszkańców Wapna zostało ewakuowanych, domy zapadły się pod ziemię, a ludzie stracili pracę i możliwość życia w dostatku. Ówczesne władze pomagały górnikom zalanej przez wodę kopalni soli, ale jednocześnie blokowały przepływ informacji. Mediom zamknięto usta, więc nie można było nawet współczuć poszkodowanym. - Założony cel, to znaczy pokazanie w filmie tego co niegdyś zatajono, został osiągnięty. Tragedia w Kopalni Soli im. Tadeusza Kościuszki miała swoich bohaterów i tak też zatytułowałem ten dokument - powiedział reżyser JERZY JERNAS.
WAPNO - Łzy wzruszenia pod czapką z pióropuszem

Wszystko zaczęło się od znalezienia przed dwustu laty na terenie Wapna pokładów gipsu. Dopiero pod czapami gipsowymi odkryto wielkie pokłady, jak się okazało świetnej jakości soli. Niestety, brak środków finansowych uniemożliwił wtedy powstanie kopalni i wydobywanie bogactwa, jakim przyroda obdarzyła tę osadę. Dopiero zalanie na początku XX wieku inowrocławskiej żupy dało władzom impuls do wyrażenia zgody na budowę wapieńskiej kopalni. Wtedy odpowiednik obecnego Wyższego Urzędu Górniczego w Poznaniu zapalił zielone światło dla firmy zainteresowanej budową żupy.

Zakład miał powstać do 1911 roku i tak się stało. W związku z tym niedługo będzie uroczyście obchodzone stulecie jego urodzin. Jerzy Jernas, reżyser filmów dokumentalnych, podczas wizyty w Wągrowcu dowiedział się od pracownika Miejskiego Domu Kultury, Lecha Szymanowskiego, o tragicznej historii kopalni. Jego późniejsza wizyta w Wapnie zaowocowała pomysłem, który został obecnie sfinalizowany. Powstał film obrazujący bohaterstwo górników i mieszkańców, którzy w 1977 roku dzielnie stawili czoła skutkom nadmiernego eksploatowania ich naturalnego bogactwa.


Viva gosciła bohaterów

Barbórkowa sobota w dyskotece Viva była dniem premiery filmu „Bohaterowie z Wapna”. Zainaugurowano w ten sposób również uroczystości związane z setnymi urodzinami Kopalni Soli im. Tadeusza Kościuszki. Pojawili się wszyscy, którzy jakkolwiek czują się związani z tą najmniejszą gminą w powiecie wągrowieckim i jej tragiczną historią. W spotkaniu uczestniczyli więc byli dyrektorzy zakładu, Eugeniusz Pyrzyński oraz Józef Kosiński, Tadeusz Kramer - naczelnik gminy w okresie katastrofy, Kazimierz Sikorski - poprzedni włodarz, rozsiani po całym regionie i żyjący w Wapnie górnicy, pracownicy obsługi i ich rodziny. Pojawił się także, mimo choroby, Zygmunt Kubasik. Jest to człowiek, bez którego ciężko wyobrazić sobie działania na rzecz rozwoju gminy, inicjator rocznicowych obchodów, który wraz z historykiem Marcinem Lisieckim zainteresował filmowców tragedią kopalni. Na sali zasiedli również inni, miejscowi bohaterowie filmu: Jerzy Czajkowski, Henryk Rogalski, Mirosław Wójciński, Stanisław Szejner, Eugeniusz Szopiński i Stanisław Górecki. Ze względu na złe warunki atmosferyczne nie przyjechała z Kłodawy Anna Michalak. Udało się za to dotrzeć Jerzemu Kruszce, jednemu z członków kadry kierowniczej żupy oraz kłodawskiej, górniczej orkiestry dętej. Władze powiatu reprezentował wicestarosta Tomasz Kranc, doskonale znający gminne realia i historię, ponieważ wychowywał się i uczył na tym terenie.

Każdy ze wzruszeniem i łzami przyjmował najpierw zaproszenie, a po seansie filmu oraz suplementu bardzo spontanicznie reagował. - Rozpoznałam na filmie moją mamę, to wzruszające - mówiła Małgorzata Osuch, wapnianka z pochodzenia, mieszkająca w Gołańczy była dyrektorka tamtejszej placówki oświatowej, obecnie radna powiatowa. Łzy pokazywały się także w oczach męskiej części widowni, chociaż niby mężczyźni nie płaczą. Oczywiście trzeba to zrozumieć mając na uwadze kontekst filmu.


Wielki strach

Dotychczas prawie nigdy nie mówiło się oficjalnie o przyczynach zalania żupy. Po cichu, owszem, w mediach rzadko, a jeżeli już, to pod dyktando ówczesnych tzw. czynników rządowych. Objawy nadchodzącej katastrofy, jak twierdzą bohaterowie dokumentu, dawało się zauważyć dużo wcześniej. Między innymi pojawiała się woda na wyrobiskach. - Duży wpływ na stan kopalni miała polityka, jaką prowadzili niemieccy okupanci. Chodziło o to, żeby zyski były jak największe - zapewniał Lisiecki.

Po wojnie tak rabunkowego wydobycia może nie prowadzono, ale nie było reakcji na wyraźne oznaki kryzysu. Kiedy został sprowadzony ze Śląska, mający pomagać w fedrowaniu (kombajn górniczy), sytuacja się pogorszyła. - Bardzo się baliśmy, że nie zdążymy wyjechać na powierzchnię. Przyszedł wielki strach - twierdził Stanisław Górecki, który wyjechał z dolnych pokładów w ostatniej grupie górników.


Władza chciała tylko sukcesu

Strach, niepewność jutra i obawa o swoich najbliższych dominowały wtedy wśród wapniaków. Musieli jednak sobie radzić. Autorzy filmu i ich rozmówcy wyraźnie dają do zrozumienia, że poszkodowani otrzymali pomoc od władz lokalnych. Bardzo szybko szukano dla nich miejsc pracy i nowych mieszkań. Jednak odbywało się to w charakterystycznej dla tego okresu izolacji medialnej. Cenzura obejmowała wtedy wszystko co można ogólnie nazwać mediami. W 1977 roku Włodzimierz Lejczak, ówczesny wiceminister górnictwa i energetyki, przekazał dziennikarzom informację na temat wapieńskiej katastrofy. - Minister zwrócił się do nas słowami: „panowie, nie piszemy o tym” - wspomina Ryszard Sławiński.

Jasne było, że władzom zależało tylko i włącznie na głoszeniu sukcesów. Katastrofy górnicze nie zaliczały się do takiej kategorii, więc należało je ukrywać. Dla wapieńskich górników i ich rodzin zorganizowano dość sprawnie pomoc, ale odebrano im szansę na współczucie reszty polskich obywateli. Jednak bywa jak w przypadku większości tajemnic, wyszło szydło z worka. Bardzo późno co prawda, ale Jerzemu Jernasowi chodziło o taki właśnie efekt. - Osiągnąłem to co zamierzałem. Nawet nie spodziewałem się aż takiego odzewu - powiedział na premierze.


Następny etap - Wągrowiec

Wraz z filmem wszyscy zebrani w wapieńskiej dyskotece Viva obejrzeli również suplement do dokumentu. Wypowiedzi, których z różnych względów nie umieszczono w podstawowej wersji, znalazły się właśnie tam. Doskonale się one uzupełniają. Tak więc przyszli widzowie powinni pamiętać o suplemencie, czyli uzupełnieniu tego filmowego dzieła.

Mówię o tym dlatego, że przypuszczalnie już w styczniu „Bohaterowie z Wapna” mogą zawitać do Wągrowca. Jeżeli ktoś nie lubi kinowych seansów, istnieje szansa na obejrzenie dokumentu w telewizji. Wstępnie zainteresowane jego emisją są: TVP Kultura, TVP Polonia, Telewizja Planet i Kino Polska.


Cezary Kucharski


FOTO : Wapieńscy górnicy na premierze filmu Jerzego Jernasa

Artykuł wyświetlono 859 razy
Komentarze do artykułu
Avatar_missing_small
Jan Grudziński - 08 lipiec 2011, 12:04

Szejner i Czajkowski??? To chyba jakieś żarty....Ich obecność tutaj to drwina ku pamięci wapieńskiego górnictwa.

Avatar_missing_small
Wapno Wapno - 23 sierpień 2011, 10:12

A Twój komentarz jest żałosny, nie wiesz co się działo w tych latach pewnie a komentujesz ludzi, siedz cicho jak masz a nie oskarzasz ludzi bez po podstawnie!!!

Dodaj komentarz
Najczęściej czytane
Częstochowską prostytutkę „Kobrę” znają wszyscy, a szczególnie...
Koniec z opłatą za posiadanie psa! Co piaty wągrowczanin migał się...
- Samo więzienie to nie więzienie. Gorsze jest to, że człowiek nie...
Jest piątek, 12 czerwca 2009 roku, godzina 11.00. Karolina* (21...
Najczęściej komentowane
Na blisko milion złotych wycenili biegli majątek ruchomy...
Prokuratura i policja bada przyczyny niedzielnej tragedii, do...
Rodzice uczniów szkoły podstawowej mają konflikt z nauczycielem...
W Trzebnicy odbył się Maraton Rowerowy Żądło Szerszenia. W sumie z...
Bezpańskie psy opuszczą wrzesińskie przytulisko i pojadą do nowego...
Najwyżej oceniane
Wągrowiecka policja ramię w ramię z trzcianecką prokuraturą strzela...
Odwrotu już nie ma. W poniedziałek Grupa 3J rozpoczyna budowę...
Mimo tego, że 2 października 2010 roku zamknięto w Polsce wszystkie...
Janusz Piętka za pośrednictwem portalu aukcyjnego Allegro kupił...
Żyje w spartańskich warunkach. Za potrzebą musi chodzić do...