WĄGROWIEC - Za leki płać i płacz
W pierwszych dniach nowego roku wszystkie wągrowieckie apteki świecą pustkami. Pacjenci okazali się znacznie rozsądniejsi, niż twórcy lekowych przepisów i zaopatrzyli się w leki jeszcze w grudniu. Ten stan nie będzie jednak trwał długo, bo leki, prędzej czy później kupuje każdy. na ogół prędzej, niż później. Co nas wiec czeka, gdy po wizycie u lekarza przyjdziemy z receptą?
- Przy nazwie każdego leku powinna być na recepcie wpisana odpłatność, czyli wysokość zniżki, z jaką lek ma zostać sprzedany - wyjaśnia farmaceutka w jednej z niedużych aptek. - Jeżeli nie będzie takiego wpisu lub recepta będzie opatrzona pieczątką; "ODPŁATNOŚĆ DO DECYZJI NFZ", to lekarstwa zostaną sprzedane bez zniżki. Pacjent zapłaci pełną cenę leku.
Inaczej interpretują nowe przepisy farmaceuci w dużych, tak zwanych sieciowych aptekach.
- Obowiązuje pięć stawek odpłatności za leki - tłumaczy Tomasz Banaczek, farmaceuta z apteki Centrum Zdrowia. - Leki w całości refundowane do wysokości limitu, sprzedawane na ryczałt za 3,20 zł do wysokości limitu, ze zniżką 30 lub 50 procent i bez refundacji. Jeżeli przy nazwie leku nie ma wpisanej stawki refundacji, ale lekarz zaznaczy, że pacjent jest ubezpieczony, to sprzedajemy preparat według stawki refundacji określonej w obwieszczeniu Ministra Zdrowia. Dla leków, które mają różne stawki odpłatności stosujemy w takich przypadkach wyższą.
Jeżeli więc lek, w zależności od choroby pacjent, może być sprzedawany na ryczałt lub ze zniżką 50 proc., a lekarz nie wskaże na recepcie stawki odpłatności, to w aptece sieciowej pacjent zapłaci z 50-procentową zniżką, a w innych aptekach pełną cenę.
Koniec leków za grosz i czekolad
- To jedno jest dobre w tej nowej ustawie - cieszy się farmaceutka z małej apteki. - Skończyła się bzdurna reklama, jakieś dodawanie czekolad pacjentom kupującym leki. Wszystkie leki refundowane kosztują tyle samo w każdej aptece i pacjent nie musi już biegać po mieście w poszukiwaniu leków za grosz. Nie będzie już rozdawania leków, za które Fundusz płaci publicznymi pieniędzmi.
- Fundusz refundował taką sama kwotę do leku sprzedanego za grosz i za 3,20 złotego - prostuje Tomasz Banaczek. - To właściciel apteki zmniejszał swoją marżę, by pacjenci mogli zapłacić nieco mniej. Ludzie starsi, z niewielką emeryturą, często chorują i kupują sporo leków. Te leki za grosz sprawiały, ze miesięcznie oszczędzali kilkadziesiąt, czasem pond sto złotych. To dla niezamożnych osób spora kwota. Teraz będą ją musieli wydać.
Działało to podobnie, jak promocje w sklepach spożywczych czy z artykułami przemysłowymi. Nikt nie musi biegać po mieście w poszukiwaniu np. tańszego chleba lub bluzki. Jeżeli chce zaoszczędzić, to szuka promocji. W aptekach promocje zostały zabronione.
Bieganie jednak pozostanie. Jeżeli lekarz nie wpisze na recepcie stawki refundacji leku, to pacjent będzie musiał iść do apteki sieciowej, bo różnica w odpłatności ze zniżką np. 30 proc., a pełną opłatą w małej aptece, może wynieść nawet kilkadziesiąt złotych.
Będzie wolniej i drożej
Podstawowe różnice spowodowaną nową ustawą pacjenci zauważą już wkrótce. Wizyty u lekarza będą trwały dłużej, bo prawidłowe wypisanie każdej recepty zajmie więcej czasu. Kolejki w przychodniach się zwiększą. Także dłużej będzie trwała obsługa w aptece, gdyż farmaceutom dołożono sporo pracy administracyjnej. W dużych sieciowych aptekach nie będzie to może bardzo zauważalne. Tam załogi są wieloosobowe i obsług pacjentów przebiega sprawnie. W małych aptekach, gdzie często pracują jedna, czasem dwie osoby, kolejki mogą się znacznie wydłużyć.
Najgorsze jest jednak to, że nowe tabele refundacji leków spowodowały, że za leki będzie trzeba płacić drożej.
- Trudno na razie oszacować, o ile więcej pacjenci zapłacą - mówi Tomasz Banaczek. - Może to być wzrost o kilka lub o kilkanaście procent. Wszystko zależy od tego, jakie leki się kupuje.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



