Pobierz widget

WĄGROWIEC - Strzelał do dzika, trafił w samochód

Cezary Kucharski, 08 luty 2012, 14:35
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Kula, breneka, uszkodziła lewe nadkole i tylny słupek samochodu jednego z myśliwych. - Żadna z osób nie została poszkodowana, ani nie było zagrożone jej bezpieczeństwo - uważa Sławomir Jaroszewicz, łowczy okręgowy w Pile.
WĄGROWIEC - Strzelał do dzika, trafił w samochód

Wojskowe koło łowieckie "Szarak" podlega pod Zarząd Okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Poznaniu. Dzierżawi obszar łowiecki, między innymi, w nadleśnictwie Durowo w powiecie wągrowieckim. Zarząd koła tworzą: prezes Paweł Kuczko, łowczy Czesław Karolkiewicz, sekretarz Piotr Rzłobiński i skarbnik Stefan Domański.

Pamiętne, polowanie odbyło się w ostatnią sobotę stycznia.

- Po końcowym pędzeniu, w obwodzie nr 102, jeden z myśliwych, idąc na zbiórkę zgłosił, że ma uszkodzone lewe nadkole i tylny słupek swego samochodu - relacjonuje pilski łowczy Sławomir Jaroszewicz.

- Po dokonaniu oględzin okazało się, że kula, breneka, uszkodziła samochód uczestnika polowania. Kierujący polowaniem zarządził dokonanie wizji lokalnej i sporządzenie szkicu sytuacyjnego zdarzenia. Świadkowie stwierdzili, że po wystrzale do dzika, nastąpiło odbicie i uderzenie kuli w samochód. Strzał oddany został poza miot i nie był po linii. Oddano go w kierunku lasu, około 28 metrów od stanowiska myśliwego. Na miejscu znaleziono sierść dzika tzw ścinkę. Rozprowadzenie myśliwych zostało wykonane prawidłowo, a strzał oddano z zachowaniem warunków bezpieczeństwa. Notatkę oraz szkic sporządził kierownik polowania i podpisało ją pięciu świadków, którzy obserwowali to zdarzenie.

Z pierwszych informacji, jakich udzielił prasie łowczy koła, który rzekomo oddał feralny strzał, nic właściwie nie wynikało. Od tego momentu odcięto mediom dopływ informacji.

 

Zmowa milczenia

- O zdarzeniu dowiedziałem się od pana - odpowiedział tydzień po polowaniu Zbigniew Thomas, nadleśniczy nadleśnictwa Durowo. - Nie mam powodów interesować się zdarzeniami, które wydarzyły się na terenie nadleśnictwa, a nie podlegają memu nadzorowi. Nie mam kompetencji aby interesować się takimi sprawami.

- Słyszałam o zdarzeniu, jednak do tej pory nie dostaliśmy zgłoszenia o wypadku z bronią palną - mówi st. sierż. Monika Grzelak, rzecznik prasowy wągrowieckiej policji.

- Nie mam obowiązku informowania prasy - unika odpowiedzi Paweł Kuczko, prezes "Szaraka". - Raport wysłałem do Piły, może tam uzyska pan informacje.

 

Który przepis złamano?

"Kiedy dojdzie do nieszczęśliwego wypadku na polowaniu, należy je przerwać. Jeżeli komuś coś się stało - zawiadomić pogotowie. W każdym przypadku z udziałem broni palnej należy zawiadomić policję i sporządzić protokół polowania. Egzemplarz dokumentu powinien trafić do Poznania oraz do nas, do Piły" tymi słowami wyjaśnia dziennikarzom zasady postępowania pilski łowczy. Policja nic wie.

- Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Środowiska z 23 marca 2005 roku "W sprawie szczegółowych warunków wykonywania polowania i znakowania tusz" tylko w przypadku nieszczęśliwego zdarzenia, prowadzący polowanie zobowiązany jest odebrać i zabezpieczyć broń sprawcy i poszkodowanego oraz bezzwłocznie powiadomić najbliższą jednostkę policji - tłumaczy Sławomir Jaroszewicz.

- Zarząd koła w w ubiegły czwartek omówił zasady bezpieczeństwa i podjęcie niezbędnych działań zapewniających bezpieczeństwo, ze szczególnym uwzględnieniem zdarzenia zaistniałego w ostatnią sobotę stycznia na polowaniu.

Który przepis prawa należy stosować? Tak czy inaczej jeden z nich został przez zarząd koła "Szarak" złamany. Może najlepiej byłoby przyznać się do błędu i nie zamiatać pod dywan tego, co powinno być przestrogą dla innych?

 



Moim zdaniem

Oj psioczą myśliwi na dziennikarzy, że rozdmuchują sprawę, tak naprawdę błahą. No bo cóż się tak stało? Auto jednego z polujących oberwało rykoszetem i tyle. Wystarczyło na dziurce w karoserii przykleić liść a potem otwór zaszpachlować u zaprzyjaźnionego blacharza i nikt by się nie dowiedział.
Uważam jednak, że sprawy nie wolno bagatelizować. Stała się bowiem rzecz bardzo poważna. Myśliwy strzelił tak, że breneka poleciała poza obszar bezpieczny. Trafiła w samochód, ale mogła trafić innego myśliwego siedzącego w tym aucie lub postronną osobę przechodzącą leśnym duktem.
Niefortunny strzelec powinien ponieść surowe konsekwencje tego, że pospiesznie strzelił w niewłaściwym, niebezpiecznym kierunku. Emocje towarzyszące polowaniu nie usprawiedliwiają naruszenia zasad bezpieczeństwa. Jeżeli ktoś nie umie utrzymać nerwów na wodzy, to lepiej  niech broni palnej nie bierze do ręki.
Myślę, że opisanie wypadku w gazetach przyniosło jednak pewien pozytywny skutek. Myśliwych to wprawdzie irytuje, ale błąd łowczego został napiętnowany, a sprawa nabrała rozgłosu. Może dzięki temu zarówno ten, jak i inni myśliwi, zastanowią się zanim znów nacisną spust. Jeżeli staną przed wyborem: naruszenie zasad bezpieczeństwa lub ucieczka zwierzyny spod lufy, bez wahania opuszczą broń i nie oddadzą ryzykownego strzału. 

Artykuł wyświetlono 132 razy
Mapa
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Informacje o gazecie
Nazwa
Głos Wągrowiecki
Wydawca
Wągrowiecka Oficyna Wydawnicza sp. z o.o.
Rok założenia
1990
Zasięg
powiat wągrowiecki
Nakład
4550
Najczęściej czytane
Częstochowską prostytutkę „Kobrę” znają wszyscy, a szczególnie...
Koniec z opłatą za posiadanie psa! Co piaty wągrowczanin migał się...
- Samo więzienie to nie więzienie. Gorsze jest to, że człowiek nie...
Jest piątek, 12 czerwca 2009 roku, godzina 11.00. Karolina* (21...
Najczęściej komentowane
Na blisko milion złotych wycenili biegli majątek ruchomy...
W Trzebnicy odbył się Maraton Rowerowy Żądło Szerszenia. W sumie z...
80-letnia Barbara Maćkowiak czuje się oszukana przez...
Prokuratura i policja bada przyczyny niedzielnej tragedii, do...
Rodzice uczniów szkoły podstawowej mają konflikt z nauczycielem...
Najwyżej oceniane
Jutro na dwie godziny zostanie zablokowana droga krajowa nr 5 w...
Szósty grudnia, a mikołajów jak na lekarstwo. - Nie widać ich na...
Zbyszko Przybylski zarabia dwa razy więcej niż premier Donald Tusk...
Do wągrowieckiej fary znów zawitali archeolodzy, a ich kolejne...
Rodzice dzieci korzystających z usług „Promyczka” składają kolejne...