Pobierz widget

Wągrowiec - Porzuciła własne dzieci

21 lipiec 2008, 08:21
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Grażyna S. wyjechała za granicę zostawiając dwójkę małych dzieci w skandalicznych warunkach. W dzień po jej wyjeździe sąd, wydał decyzję o odebraniu jej córki i synka. Maluchy zapłakane, brudne i chore trafiły do szpitala, a stamtąd do rodziny zastępczej. Niedawno kobiecie z gm. Damasławek kuratorzy odebrali piątkę dzieci. Tego typu sprawy stają się już rutyną w wągrowieckim sądzie.
Wągrowiec - Porzuciła własne dzieci

Smród, brud, zepsute jedzenie i płaczące dzieci - taki widok zastali pracownicy socjalni i kuratorzy w jednym z mieszkań w Roszkowie (gm. Skoki). Okazało się, że ich matka Grażyna S. beztrosko wyjechała do Anglii, zostawiając Kamila (3 l.) i Walerię (5 l.) pod opieką sąsiadek, z których jedna niedowidziała, a druga leczyła się na depresję.

Zaniedbywane od dawna
W poniedziałek 30 czerwca po niepokojącym sygnale od babci dzieci, mieszkanie w Roszkowie odwiedzili pracownicy socjalni ze Skoków. Zastali w nim dwójkę umorusanych dzieci pod opieką sąsiadek i przerażający brud. Informacja natychmiast trafiła do sądu rodzinnego w Wągrowcu, a ten wysłał na miejsce kuratorów i kilka godzin później wydał decyzję o zabraniu dzieci. - Wpływ na to miał nie tylko wyjazd matki za granicę, ale przede wszystkim długotrwałe zaniedbywanie dzieci, które przebywały w skandalicznie brudnym mieszkaniu. Do takiego stanu nie można doprowadzić w kilka godzin, to musiało trwać już od dawna, stąd decyzja o natychmiastowym umieszczeniu dzieci w rodzinie zastępczej - wyjaśnia sędzia Rafał Agaciński, przewodniczący Wydziału Rodzinnego Sądu Rejonowego w Wągrowcu.

Notatki kuratorów nie pozostawiają złudzeń: dzieci były brudne, na podłodze walały się porozrzucane ubranka, w kuchni i łazience wręcz śmierdziało, toaleta była zapchana, a w lodówce zalegała zepsuta żywność. W takich warunkach przebywał Kamil i jego starsza siostra Waleria. - Pobite, czy wychudzone to maluchy nie były, tyle że chyba cofnięte w rozwoju, bo nawet porządnie nie mówiły - twierdzi sąsiadka. Jak bardzo były one zaniedbane potwierdził lekarz. U Kamila zdiagnozował zapalenie migdałów i ucha, a u dziewczynki objawy niedorozwoju, wady wymowy i zeza.
Gdzie była pomoc?

Grażyna S. jest znana zarówno policji jak i sądowi. Już raz ograniczono jej prawa rodzicielskie, a dwójka jej dzieci trafiła do rodzin zastępczych. W tym czasie zdążyła urodzić kolejne. Gdy zmarł ich ojciec w mieszkaniu w Roszkowie zaczęli pojawiać się konkubenci i alkohol. - Nie raz musieliśmy interweniować w tym domu z powodu awantur, nierzadko zakrapianych alkoholem - przyznaje Jacek Matysiak, komendant posterunku policji w Skokach.

Złą opinię o Grażynie S. mają również sąsiedzi, którzy przyzwyczaili się, że w domu „był co chwila inny wuja”. To właśnie z nowopoznanym mężczyzną Grażyna S. wyjechała niby za granicę, a dzieci zostawiła pod opieką sąsiadek, które nie potrafiły się nimi zająć.

Dlaczego problemową rodziną zajęto się tak późno? Rodzina już od dłuższego czasu była objęta pracą socjalną przez Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Skokach, lecz jego pracownicy nie zauważyli szczególnie niepokojących sygnałów. - Z ta kobietą mieliśmy problemy, zwracaliśmy jej uwagę, że dzieci są brudne, ale nie spostrzegliśmy aż takich zaniedbań, by odbierać jej dzieci - tłumaczy Maria Seidler, kierowniczka OPS-u. Jak zapewnia, rodzina była odwiedzana przez pracowników socjalnych dość często.

Lawina spraw w sądzie
Przypadek z Roszkowa wcale nie jest odosobniony i jak się okazuje, to w przeciągu ostatnich miesięcy sąd niejednokrotnie decydował o odebraniu dzieci rodzicom. Coraz częściej zdarza się też, że moment wkroczenia kuratora i policji do domu jest chwilą wyczekiwaną przez poniewierane dzieci. Na wokandę trafiają sprawy, które są skutkiem fali emigracji i wyjazdów zarobkowych rodziców. - Mieliśmy niedawno sprawę, gdzie matka wyjechała zostawiając swe dzieci konkubentowi. Ten z kolei nie potrafił się nimi zająć i postanowiliśmy o ograniczeniu praw rodzicielskich. Nie jest to zjawisko lawinowe, lecz w ostatnim czasie rzeczywiście się nasiliło - zaznacza sędzia Agaciński.

Tylko w pierwszym półroczu tego roku 21 rodzinom ograniczono władzę rodzicielską, trzem zupełnie zabrano prawo do wychowywania swoich dzieci, w tym jednej matce bezwzględnie zakazano bezpośredniego kontaktu z swoimi dziećmi. Sto dzieci z naszego powiatu przebywa w rodzinach zastępczych.

Artykuł wyświetlono 5171 razy
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Informacje o gazecie
Nazwa
Głos Wągrowiecki
Wydawca
Wągrowiecka Oficyna Wydawnicza sp. z o.o.
Rok założenia
1990
Zasięg
powiat wągrowiecki
Nakład
4550
Najczęściej czytane
Częstochowską prostytutkę „Kobrę” znają wszyscy, a szczególnie...
Koniec z opłatą za posiadanie psa! Co piaty wągrowczanin migał się...
- Samo więzienie to nie więzienie. Gorsze jest to, że człowiek nie...
Jest piątek, 12 czerwca 2009 roku, godzina 11.00. Karolina* (21...
Najczęściej komentowane
Na blisko milion złotych wycenili biegli majątek ruchomy...
W Trzebnicy odbył się Maraton Rowerowy Żądło Szerszenia. W sumie z...
80-letnia Barbara Maćkowiak czuje się oszukana przez...
Prokuratura i policja bada przyczyny niedzielnej tragedii, do...
Rodzice uczniów szkoły podstawowej mają konflikt z nauczycielem...
Najwyżej oceniane
Trasa pieszej wędrówki Martina Vosselera wiedzie wzdłuż drogi...
Gdyby nie Maria Czernik, dyrektor Gminnego Centrum Kultury i...
W październiku Bartosz Józwiak z Nowego Folwarku, ogólnopolski szef...
Prokuratura bada sprawę wrzesińskiego geodety. Pierwsze głowy już...
W tym roku ponad 300 osób, w tym około 180 żołnierzy wyruszyło z...