TUCHOLA - Szukają grobów niemieckich żołnierzy
– Pomost? Dlaczego przyjęliście taką nazwę?
– Gdy zakładaliśmy stowarzyszenie w 1997 roku, chcieliśmy być takim symbolicznym mostem między Polakami i Niemcami. Doprowadzić do pojednania obu narodów. Zaczęliśmy od porządkowania starych, ewangelickich cmentarzy, które znajdują się na terenach przygranicznych. Później zabraliśmy się za szukanie grobów żołnierzy. Obecnie działamy w całej Polsce na zlecenie Fundacji „Pamięć” w Warszawie i Niemieckiego Ludowego Związku Opieki nad Grobami Wojennymi w Kassel.
– Każdy może poinformować was o mogile. Otrzymaliście sygnały z powiatu tucholskiego?
– Mamy kilka zgłoszeń. Mój kolega właśnie je sprawdza. Każdą ze wskazanych mogił ktoś przez lata się opiekował. To dobrze świadczy o mieszkańcach tucholskiego regionu.
W okolicach Tucholi znajdują się prawdopodobnie miejsca pochówku żołnierzy niemieckich. Zajmujemy się nimi w szczególności. Zdarza się, że znajdujemy groby również polskich i rosyjskich wojaków. Kiedyś odkryliśmy mogiłę powstańców wielkopolskich, a innym razem – obrońców Polski z kampanii wrześniowej 1939 roku. W każdym takim przypadku występujemy do wojewody danego województwa o zgodę na ekshumację zwłok i przeniesienie szczątków na właściwy cmentarz.
– Gdzie znajdują się odkrywane przez was mogiły? W ogródkach?
– Również. Bywa, że żołnierze spoczywają na polach oraz na dawnych cmentarzach ewangelickich. Często o grobach informują nas leśnicy. Wskazane nam w powiecie tucholskim miejsca pochówku znajdują się głównie w lasach.
– Gdzie dokładnie?
– Nie mogę tego ujawnić przed ekshumacją szczątek. Obawiam się, że niektórzy zbieracze wojennych pamiątek mogliby pierwsi rozkopać mogiłę i zabrać żołnierskie pamiątki. Najcenniejsze są nieśmiertelniki. Na zagranicznych aukcjach internetowych sprzedawane są za około 40 euro. Cena jest wyższa, gdy na blaszce znajduje się znak SS. Choć na szczęście nie wszyscy kolekcjonerzy zachowują się w ten sposób i wielu z nami współpracuje, to wolę być ostrożny.
Co ciekawe spośród około dwóch tysięcy żołnierzy, których ekshumowaliśmy w ubiegłym roku na terenie całego kraju, tylko dziesięć procent posiadało nieśmiertelniki.
– Dlaczego tak niewielu?
– Żołnierze nie zawsze musieli je nosić. Poza tym wiarusy Armii Czerwonej traktowali blaszki jako trofeum wojenne. Bywało, że cywile – którzy chowali zmarłych – ściągali im nieśmiertelniki i zanosili do Czerwonego Krzyża. My przekazujemy znalezione przedmioty do Niemieckiego Ludowego Związku Opieki nad Grobami Wojennymi w Kassel, który stara się skontaktować z rodzinami żołnierzy. Czasami bliscy przyjeżdżają na pogrzeb.
– Gdzie on się odbywa?
– Żołnierze niemieccy, których mogiły odnajdujemy na terenie województwa kujawsko-pomorskiego, są ponownie grzebani na cmentarzu w Starym Czarnowie niedaleko Szczecina. Spoczywa tam już około 30 tysięcy osób.
– Oprócz nagrobka rodzina nie ma zbyt wielu pamiątek, śladów po zmarłym.
– Czasami znajdujemy w grobach żołnierzy złote obrączki z wygrawerowanymi inicjałami albo butelkę lub słoik z dokumentami czy listem. Jeśli zamknięcie jest zalakowane, to jest szansa, że papiery zachowały się w dość dobrym stanie. Na Pomorzu i Kujawach rzadko trafiają się takie znaleziska. Front szybko przeszedł przez ten region. Żołnierze zostawiali ciała poległych kompanów i ruszali w dalszą drogę. Cywile szybko zakopywali poległych. Jeśli nie oni, to szeregowcy z Armii Radzieckiej zabierali niektórym zmarłym mundury, buty, swetry, cenne przedmioty. Wszystko co mogło się przydać lub udawało się sprzedać. Dziś nas to szokuje, ale takie były prawa wojny.
Można zgłosić
Stowarzyszenie „Pomost” czeka na sygnały na temat miejsc, w których znajdują się mogiły niemieckich żołnierzy. Kontakt do organizacji: ul. Kłuszyńska 20/26, 60-136 Poznań, tel. 61 86 19 275 lub 601 469 494, e-mail:pomost@plusnet.pl
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



