Tak w Osjakowie, niekoniecznie w Pajęcznie
Przypominamy, że starostwo przekazało już kilka tygodni temu informację, że nie ma co budować kotłowni na biomasę, bo zaraz będzie w mieście gaz. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że jedna z gmin powiatu wieluńskiego za chwilę taką kotłownię zbuduje. Mało tego, urzędnicy z gminy Osjaków, bo o niej mowa, są przekonani, że taka inwestycja jest bardzo ekonomiczna i wpłynie na znaczne zmniejszenie kosztów ogrzewania jednej ze szkół.
Co decyduje o tym, że to co opłaca się na przykład gminie Osjaków dla pajęczańskich urzędników jest wyrzucaniem pieniędzy w błoto?
Po pierwsze ekologiczna, po drugie ekonomiczna.
– To jest bardzo dobra inwestycja. Tego typu ogrzewanie wykorzystuje ekologiczne surowce zamiast węgla, który jest przecież znacznie droższy – tłumaczy Renata Kostrzycka z osjakowskiego urzędu. – Po drugie jest możliwość uzyskania bardzo dużej dotacji na budowę takiej kotłowni i modernizację całej sieci grzewczej – dodaje. Gmina Osjaków wystąpiła do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Łodzi o dofinansowanie inwestycji w 80. procentach.
Gmina Osjaków zleciła wykonanie audytu. Inwestycja budowy biokotłowni w szkole podstawowej w Osjakowie z pewnością będzie to inwestycja z korzyścią dla budżetu gminy. Stara instalacja przynosiła duże straty ciepła i dlatego gmina musiała podjąć jakieś działania i podjęła. W szkole oprócz nowej kotłowni pojawią się także nowe grzejniki panelowe. Zastąpią one te stare żeliwne, które nie spełniają oczekiwań gospodarzy. Zarówno grzejniki jak i rury mają ponad 50 lat, czyli tyle samo co sam budynek. Bardzo prawdopodobne, że jeszcze w tym roku inwestycja zostanie zakończona a podstawówka będzie ogrzewana biomasą. Jednak jest to uzależnione od tego czy gmina uzyska dotację z WFOŚ. Jeśli dotacji nie będzie, gmina wstrzyma się z modernizacją do przyszłego roku, wtedy znowu będzie mogła ubiegać się o dotację.
Trzeba postawić tylko kropkę nad i
Samorządy dążą do tego aby stopniowo kotłownie węglowe w szkołach i obiektach komunalnych zostały wymienione kotłowniami na paliwo ekologiczne lub biomasę. Redukuje się również ilość kotłowni lokalnych poprzez budowę sieci cieplnych. Dlaczego w pajęczańskim może się to nie opłacać? O to zapytaliśmy władze powiatu oraz radnych.
Warto zaznaczyć, że powiat pajęczański nie musiał martwić się o dotację, bo w kwocie prawie 2 milionów złotych została przyznana przez WFOŚ jeszcze w poprzedniej kadencji.
– Rezygnacja z tej inwestycji to będzie poważny błąd i wielkie zaniechanie. Szkoda tych pieniędzy. To będzie przykład złego gospodarowania – ostrzega radny Marek Szydłowski. – Dla mnie to irracjonalne, że jeszcze nie budujemy tej kotłowni bo mogłaby na tym zyskać również szkoła, w której pracuję. Przecież trzeba było postawić tylko kropkę nad i, ale nowe władze starostwa nawet tego nie zrobiły – kąśliwie podsumowuje sprawę inwestycji Szydłowski.
Wicestarosta powiatu Jacek Lewera tłumaczy, że ostateczną decyzję w sprawie podejmie zarząd powiatu. Jednak zaznacza, że inwestycja polegająca na budowie kotłowni na biomasę nie została stosownie przygotowana.
– Jest kompletnie nieprzygotowany projekt. Firma w zasadzie w ogóle go nie dostarczyła – tłumaczy Lewera. – Ponadto nie było analizy ekonomicznej tego przedsięwzięcia – dodaje wicestarosta.
Okazuje się jednak, że w sprawie inwestycji poprzednie władze zleciły wykonanie audytu, który pokazał jednoznacznie, że budowa kotłowni na biomasę będzie bez wątpienia opłacalna. Potwierdza to Marek Gadaj, który owy audyt przygotowywał.
– Jeżeli do węgla trzeba dopłacać dodatkowe kwoty nie uwzględnione w cenie, a sama cena jest już dość wysoka to o czym my mówimy. Oczywiście, że budowa takiej kotłowni byłaby opłacalna – tłumaczy Gadaj. – Tym bardziej, że na tę inwestycję można pozyskać niemałe dofinansowanie zewnętrze. Nie wspomnę już o korzyściach niewymiernych takich jak dbałość o środowisko i zdrowie mieszkańców – dodaje Marek Gadaj.
Póki nie ma decyzji za dużo się nie dowiemy
O pieniądze na biokotłownię starały się poprzednie władze powiatu. Były i są przekonane, ze taka kotłownia jest miastu bardzo potrzebna.
– Bardzo szkoda, że nowy zarząd nie podjął jeszcze tej inwestycji. My załatwiliśmy na nią ogromne dofinansowanie – mówi Beata Mateusiak-Pielucha, były szef powiatu, obecnie radna. – Taka energooszczędna kotłownia jest bardzo potrzebna miastu. Jej uruchomienie przyniosłoby bardzo duże, realne oszczędności w budżecie powiatu na co wskazywały audyty zewnętrzne – podkreśla Mateusiak-Pielucha.
Na zarzuty dotyczące złego przygotowania inwestycji była starosta odpowiada krotko. -Chyba brakowało woli a nie projektu. Gdyby było coś z nim nie tak to chyba rok wystarczył, żeby go poprawić.
Ostatecznie o tym czy kotłownia na biomasę powstanie w Pajęcznie zdecyduje zarząd powiatu na najbliższym posiedzeniu, w lisopadzie. Jacek Lewera obiecał naszej redakcji, że wówczas spotka się z nami i będzie mógł powiedzieć na temat tej inwestycji dużo więcej. Tymczasem za dużo mówić nie może, bo decyzji jeszcze nie ma.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



