Pobierz widget

Tajemnice bystrzyckiego lasu - część 3

Przemysław Pawłowicz, 06 sierpień 2011, 22:18
Średnia: 0.0 (0 głosów)
W ostatniej części cyklu o "Schissplatz Berthawerk" - leśnym poligonie, na którym testowano działa, wyprodukowane w jelczańskich zakładach Kruppa, w czasie II wojny światowej, kilka informacji o jego powojennych losach a także innych ciekawych militarnych pamiątkach, które można znaleźć w bystrzyckim lesie.
Tajemnice bystrzyckiego lasu - część 3
Tajemnice bystrzyckiego lasu - część 3

Ślady po kulach


W styczniu 1945 roku Rosjanie zajęli poligon "Berthawerk" bez zniszczeń, nawet z dużym zasobem uzbrojenia. Według źródeł sowieckich, na strzelnicy znaleziono aż 500 dział. Sowieci zdemontowali i wywieźli wyposażenie zakładów Kruppa w głąb ZSRR. Strzelnica nie była im potrzebna, ale wykorzystano ją jako poligon lotniczy. Już w drugiej połowie lat czterdziestych XX wieku rozpoczęto tu ćwiczebne bombardowanie z lotu nurkowego. Idealnym celem dla samolotów był betonowy kulochwyt. 

Nawet dzisiaj krajobraz tej okolicy jest niemal księżycowy. Są wielkie leje po wybuchach bomb, betonowe drogi - podniesione i poskręcane, okrągłe kratery. Większość dróg jest zdewastowana, a wokół wciąż straszy znaczna ilość niewybuchów.  To właśnie w tym okresie ostatecznie zniszczono pozostałe wyposażenie poligonu, przetrwała tylko niewielka część dróg betonowych. Kulochwyt przetrzymał sowieckie bombardowania, a bezpośrednie trafienie i przebicie stropu jest widoczne na jednym ze stanowisk.  Sowieckie bombowce przylatywały tu również z pobliskiego Brzegu i z lotniska w Marcinkowicach.

 

Lotnisko

W lesie pod Nowym Dworem istnieje kolejny tajemniczy obiekt. Na stronie Google maps jest zamieszczony opis: "lotnisko". Rzeczywiście, spory pas płaskiego terenu, położony w pobliżu strzelnicy, mógł być wykorzystywany jako lądowisko samolotów dyspozycyjnych, transportujących osoby związane z testami dział.  Teren był lądowiskiem całkiem niedawno, z tego miejsca startowały regularnie An-2, dokonujące oprysków chemicznych, oraz ze zrzutami szczepionek dla lisów, przeciwko wściekliźnie. Nie można wykluczyć, że przed 1945 tam jednak lotniska nie było, a to był teren mniejszej strzelnicy moździerzy, przy drodze do Minkowic. W tym miejscu zachowała się wieża obserwacyjna, również dwukondygnacyjna, ale o znacznie prostszej konstrukcji. Za koncepcją strzelnicy przemawia istniejący ciąg betonowych stanowisk strzeleckich i kierunek ostrzału - w osi terenu, opisanego jako lotnisko. Jednoznacznego potwierdzenia dawnego wykorzystanie tego terenu nie mamy. Dzisiaj jest on zaorany i niezalesiony.

 

Co dalej?

W wymiarze turystyczno-poznawczym, do "własności" poligonu i obiektów militarnych aspirują entuzjaści z obydwu sąsiadujących powiatów: oławskiego i brzeskiego, traktując bunkry jako "swoje". Samorządowcy z powiatu oławskiego zachęcali już wielokrotnie do turystyki i zwiedzania, podobnie czynią urzędnicy z powiatu brzeskiego. Jedni i drudzy zapraszają do zwiedzania, publikują mapki i trasy dojazdowe do bunkrów. To dobrze, bo obiekty są częścią naszej historii. Są ciekawe i mogą uzupełniać ofertę turystyczną oraz promocyjną ziemi oławskiej. To wszystko dopiero przed nami. Te ciekawe miejsca pozostają zapomniane, brakuje oznaczeń i objaśnień, nawet najprostszej tablicy informującej o przeszłości i funkcjach strzelnicy-poligonu. Najbardziej brakuje informacji o tym, że jest to teren niewolniczej pracy przymusowej więźniów z całej Europy.

 

Stan badań naukowych nad okresem funkcjonowania strzelnicy jest znikomy. Wcześniej nikt się profesjonalnie tą sprawą nie zajmował. Zatem wiemy, że nic nie wiemy.  Jeszcze nikt nie dotarł do dokumentów źródłowych. W Niemczech zachowały się projekty budowlane i mapy obiektu, dane dotyczące wielkości produkcji fabryki, ilości dostaw i rodzajów produkcji. Nie wiemy, jakie były rozmiary produkcji dziennej, gdzie odbywał się montaż końcowy wytwarzanego uzbrojenia.


To, co wiemy, jest tylko małym fragmentem rzeczywistości. Działalność poligonu dopiero ma być opisana. Pierwsze nieznane dokumenty źródłowe docierają do Oławy. Pomimo internetu, zdobycie ciekawych archiwaliów, dokumentów, zdjęć i innych źródeł wymaga zaangażowania, np. trzeba pojechać do niemieckiego Freiburga i tam w archiwum wojskowym przez wiele dni przeglądać setki mikrofilmów i teczek. To zadanie na nieodległą przyszłość, tymczasem zachęcam do obcowania z naturą, nieuciążliwego odwiedzania bystrzyckiego lasu i aktywnego poznawania jego tajemnic.
 

Artykuł wyświetlono 2095 razy
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Mapa
Informacje o gazecie
Nazwa
Gazeta Powiatowa - Wiadomości Oławskie
Wydawca
Ryza Spółka z o.o. ul. Janowskiego 11 55-200 Oława
Rok założenia
1990
Zasięg
powiat oławski
Nakład
9500

Jedynka gazety
Small
Najczęściej czytane
Częstochowską prostytutkę „Kobrę” znają wszyscy, a szczególnie...
Szok! Funkcjonariusze z kutnowskiej komendy w biały dzień mieli w...
Zaledwie 22-letni podróżnik wraz ze swymi dwoma towarzyszami marzył...
80-letnia Barbara Maćkowiak czuje się oszukana przez...
Najczęściej komentowane
Kutnowski szpital opanowała biała gorączka! Spółka, która po...
Trzy lata temu „Tygodnik Podhalański” opublikował fragmenty rozmowy...
80-letnia Barbara Maćkowiak czuje się oszukana przez...
Rada Wydawców Stowarzyszenia Gazet Lokalnych oświadcza, iż nie jest...
Pilska telewizja ujawniła niewygodne dla sędziego Mariusza Sygreli...
Najwyżej oceniane
W tym roku ponad 300 osób, w tym około 180 żołnierzy wyruszyło z...
To co jednym samorządom się opłaca innym już niekoniecznie. Budowa...
Taki strażak to wzór dla wszystkich! Aspirant Jarosław Sobczyk z...
Na nietypowe zachowanie bociana można się natknąć przed budynkiem...
To nie do pomyślenia! Sześćdziesięcioletni Mieczysław Wasielewski...