Szybko przestawiłem się na euro
23 wrzesień 2009, 21:28
Średnia:
0.0
(0 głosów)
Rozmowa z Petrusem van Trappenem, nauczycielem matematyki z Holandii Czy pamiętasz przelicznik, po jakim holenderskiego guldena zamieniano na euro?
Tak, pamiętam do pierwszego miejsca po przecinku. 1 euro stanowiło 2,2 guldena holenderskiego. Po takim kursie przeliczaliśmy sobie euro na guldeny. W rzeczywistości przelicznik był bardziej komplikowany, bo 1 euro równało się 2,20371 guldena holenderskiego. Przy większych kwotach, np. w rozliczeniach biznesowych, te dalsze miejsca po przecinku miały znaczenie. W praktyce konsumenci upraszczali sobie obliczenia i zakładali 2,2 guldena za euro.
Jak sobie radziliście z przeliczaniem cen?
Nawet mnie, matematykowi, stwarzało to trudności. Mieliśmy rozmaite kalkulatory, które upraszczały obliczenia. Wielokrotnie widziałem osoby, zwłaszcza starsze, które kupowały w sklepach różne produkty z kalkulatorem w ręku. W pierwszej fazie wprowadzania wspólnej waluty można było płacić zarówno w euro, jak i w guldenach. W każdym kraju obowiązywały różne terminy. Na przykład w Belgii dwie waluty obowiązywały do 28 lutego 2002 r., w Holandii można było płacić do 27 stycznia 2002 r. W praktyce dość szybko zapomniano o guldenach i na rynku obowiązywała jedna waluta.
Czy zostawiłeś sobie na pamiątkę guldeny?
Nie jestem sentymentalny. Szybko przestawiłem się na euro, bo to ogromna wygoda. Sporo w wakacje podróżuję po Europie i wspólna waluta jest dla mnie dobrodziejstwem. Żadnych kantorów, kłopotów z wymienianiem pieniędzy, łatwa ocena wartości produktów w różnych krajach. Ale są u nas niewielkie grupy, które negują obecność euro i stale domagają się powrotu guldenów. Są środowiska ciągle przywiązane do starej waluty. Na przykład w Holandii istnieje sieć 50 sklepów z płytami kompaktowymi, w których dalej można płacić guldenami. Właściciel jest chyba numizmatykiem hobbystą…
A czy pamiętasz pierwsze tygodnie po wprowadzeniu euro? Czy odniosłeś wrażenie, że ceny wzrosły?
Takie wrażenie miałem, ale, prawdę mówiąc, trudno to było udowodnić. Przeciwnicy euro mówili, że Holendrzy zbiednieli o 20 proc., ale z danych publikowanych przez specjalistów wynikało, że ceny praktycznie się nie zmieniły i że stopa życiowa pozostała bez zmian. Być może gdzieś ktoś zarabiał na korzystnym zaokrągleniu cen, ale w praktyce trudno było stwierdzić, że coś jest wyraźnie droższe. W Holandii działają silne organizacje konsumenckie, które szybko reagują na ewentualne skargi mieszkańców. Właściciele sklepów, zapewne w obawie przed interwencją, przeliczali ceny poprawnie. Dzisiaj, po latach, zapomnieliśmy o przelicznikach i nie sposób powiedzieć, czy coś jest droższe lub tańsze. Wiele cen spadło, tańsze są samochody, nieruchomości, ale jest to spowodowane bardziej kryzysem ekonomicznym, a nie wspólną walutą.
Czy zostawiłeś sobie na pamiątkę guldeny?
Nie jestem sentymentalny. Szybko przestawiłem się na euro, bo to ogromna wygoda. Sporo w wakacje podróżuję po Europie i wspólna waluta jest dla mnie dobrodziejstwem. Żadnych kantorów, kłopotów z wymienianiem pieniędzy, łatwa ocena wartości produktów w różnych krajach. Ale są u nas niewielkie grupy, które negują obecność euro i stale domagają się powrotu guldenów. Są środowiska ciągle przywiązane do starej waluty. Na przykład w Holandii istnieje sieć 50 sklepów z płytami kompaktowymi, w których dalej można płacić guldenami. Właściciel jest chyba numizmatykiem hobbystą…
A czy pamiętasz pierwsze tygodnie po wprowadzeniu euro? Czy odniosłeś wrażenie, że ceny wzrosły?
Takie wrażenie miałem, ale, prawdę mówiąc, trudno to było udowodnić. Przeciwnicy euro mówili, że Holendrzy zbiednieli o 20 proc., ale z danych publikowanych przez specjalistów wynikało, że ceny praktycznie się nie zmieniły i że stopa życiowa pozostała bez zmian. Być może gdzieś ktoś zarabiał na korzystnym zaokrągleniu cen, ale w praktyce trudno było stwierdzić, że coś jest wyraźnie droższe. W Holandii działają silne organizacje konsumenckie, które szybko reagują na ewentualne skargi mieszkańców. Właściciele sklepów, zapewne w obawie przed interwencją, przeliczali ceny poprawnie. Dzisiaj, po latach, zapomnieliśmy o przelicznikach i nie sposób powiedzieć, czy coś jest droższe lub tańsze. Wiele cen spadło, tańsze są samochody, nieruchomości, ale jest to spowodowane bardziej kryzysem ekonomicznym, a nie wspólną walutą.
Artykuł wyświetlono 776 razy
Podobne artykuły
O mały włos Maciej Rybus, który ma być twarzą Łowicza podczas EURO 2012, zamiast w koszulce reprezentacji Polski pojawiłby się na banerach reklamowych łowickiej Strefy Kibica w trykocie Legii Warszawa – klubu nie darzonego sympatią na naszym terenie – w mateczniku Widzewa. Wydział Promocji w łowickim ratuszu miał już przygotowane plakaty, jednak po naszym telefonie wycofał się z tego kontrowersyjnego pomysłu.
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.
Zaloguj się
Najczęściej czytane
Częstochowską prostytutkę „Kobrę” znają wszyscy, a szczególnie...
Koniec z opłatą za posiadanie psa! Co piaty wągrowczanin migał się...
- Samo więzienie to nie więzienie. Gorsze jest to, że człowiek nie...
Jest piątek, 12 czerwca 2009 roku, godzina 11.00. Karolina* (21...
Najczęściej komentowane
Na blisko milion złotych wycenili biegli majątek ruchomy...
W Trzebnicy odbył się Maraton Rowerowy Żądło Szerszenia. W sumie z...
Bezpańskie psy opuszczą wrzesińskie przytulisko i pojadą do nowego...
Rodzice uczniów szkoły podstawowej mają konflikt z nauczycielem...
80-letnia Barbara Maćkowiak czuje się oszukana przez...
Najwyżej oceniane
Świeże mleko dowożone jest codziennie wieczorem, około 19. Od...
Mogileńskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej prowadzi na...
Kupno kamiennego nagrobka to inwestycja na dziesiątki lat. Warto...
Od kilku dni na trasie budowy wschodniej obwodnicy Mogilna,...
Wśród moich przyjaciół jestem znany z niechęci do pląsów na...


