STRZELCE OPOLSKIE - Życie seksualne więźniów
W strzeleckim więzieniu nr 2 osadzonych jest 590 osób. Odbywają one przeważnie długie wyroki. Dla stłoczonych na małej przestrzeni mężczyzn jednym z największych pragnień jest damskie towarzystwo. Rozwiązaniem mogą być "sale intymne", które w więziennym slangu nazywane są "mokrymi pokojami". Osadzony po wizycie w takim miejscu jest rozładowany emocjonalnie i zachowuje się spokojniej. Nie wszędzie takie sale są jednak dostępne.
Jedno z niewielu więzień w Polsce, które dysponuje salą przeznaczoną do widzeń intymnych, znajduje się we Włocławku. Możliwość przebywania sam na sam z żoną to dla więźniów najbardziej pożądana nagroda. Nic dziwnego, że kolejka do tej sali jest wyjątkowo długa. Otwarta jest ona jedynie 3 dni w tygodniu, a więzień czeka na swoją kolej 2 miesiące.
Co ciekawe, pomysł utworzenia sal intymnych rozprzestrzenił się na Europę z Polski. Wprowadził go socjolog, dr Paweł Moczydłowski, który w latach 1990-94 był dyrektorem służby więziennej. Polska stawiana była wtedy za wzór dla innych krajów. Dziś w Europie Zachodniej więzień może spotykać się z małżonką regularnie. W Polsce możliwe jest to już tylko w niektórych zakładach. Powód jest prozaiczny. Cele są tak przepełnione, że dyrektorzy upychają osadzonych, gdzie tylko się da. Sale intymne stały się luksusem, na który zakłady karne nie mogą sobie pozwolić.
W strzeleckim więzieniu nr 2 pomieszczenie takie funkcjonuje od kilku lat.
- Kodeks przewiduje widzenia bez dozoru funkcjonariusza i z dozorem, a jedną z form nagrody jest widzenie w oddzielnym pomieszczeniu bez osoby dozorującej - mówi dyrektor zakładu, Andrzej Tesarewicz. - Spotkanie z małżonką w odosobnieniu jest nagrodą za dobre sprawowanie. Otrzymują ją tylko więźniowie o wzorowym zachowaniu na pisemny wniosek przełożonego.
Sala jest wyposażona standardowo, jak na więzienne warunki. Posiada łóżko, pościel, szafkę, umywalkę itp.Więźniowie mają prawo do korzystania 2 razy w miesiącu z widzeń dozorowanych trwających po 60 minut. Nawet, gdy spotkanie odbywa się pod nadzorem strażnika, może dojść do gorących momentów. Zdarza się, że strażnik musi na chwilę wyjść, a kiedy wraca... zastaje już inną sytuację.
- Zarówno dla osadzonego, jak i rodziny lepsze są spotkania poza terenem więzienia - mówi dyrektor zakładu karnego. - Za dobre sprawowanie i po zaakceptowaniu przez komisję penitencjarną można dostać 30-godzinne widzenie poza terenem zakładu karnego. Istnieją także przepustki wielodniowe, na których więzień może przebywać poza zakładem maksymalnie do 28 dni w roku. W ciągu pół roku wydaliśmy 135 pozwoleń na opuszczenie zakładu karnego i wszyscy osadzeni wrócili.
Nie zawsze chodzi o spotkania z żoną lub stałą partnerką. Część więźniów nie narzeka na brak powodzenia u płci przeciwnej. Niektórzy poznają dziewczyny "przez okno" lub korespondencyjnie. Mają na to dużo czasu.
Podczas wizyty w zakładzie karnym byłem świadkiem następującej sceny: na stróżówkę zgłosiła się młoda dama, która chciała zobaczyć się z osadzonym. Funkcjonariusz zatelefonował na blok, po czym oświadczył, że widzenie jest niemożliwe, bo u tego samego osadzonego jest właśnie inna kobieta. Mina dziewczyny jest nie do opisania.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



