SKOMLIN - Radio powinno wiedzieć, kto jest jego właścicielem!
Kulisy: Dopiero co został Pan szefem Związku Gmin Ziemi Wieluńskiej a już zaczęły się rewolucje. Najbardziej zaskakująca była chyba zmiana prezesa Radia Ziemi Wieluńskiej.
Grzegorz Maras: Każdy, kto obejmuje jakieś przywództwo może podejmować decyzje o zmianach. Przewodnictwo Związku Gmin Ziemi Wieluńskiej objąłem w kwietniu. Troszeczkę się przyglądałem sprawie spółek ZGZW i podjąłem taką a nie inną decyzję. Uważałem, że dalsza współpraca z panią prezes Bogną Kanicką, nie przyniesie radiu większych korzyści.
Uważa Pan, że przyniesie je za to nowy prezes?
Tak. Tak uważam.
Dokonując zmiany prezesa, brał Pan również pod uwagę ostrą polemikę ze strony jednego z wieruszowskich dziennikarzy, który wielokrotnie krytykował Bognę Kanicką?
Nie. Nie za bardzo się sugerowałem tym, co ktoś pisze z zewnątrz, czy jakimiś mediami. Sugerowałem się tylko tym, co działo się w samym radiu.
A działo się źle?
Różnie się działo (śmiech). Na razie sobie wyjaśniamy powoli... Bogna Kanicka złożyła do Sądu Pracy skargę, także będziemy sobie wyjaśniać, a przy tej okazji myślę, że wiele innych rzeczy wyjdzie. Została zwolniona na zasadzie trzymiesięcznej odprawy.
Myśli Pan, że skarga wynika z tego, że Bogna Kanicka przyzwyczaiła się do luksusowego stanowiska i nie chce pogodzić się z odejściem?
No na pewno, z utratą takiej kasy wielu ludzi by się nie pogodziło.
Takiej kasy? Czyli jakiej? Ile zarabia prezes radia?
Dokładnie nie powiem, musiałbym sprawdzić w papierach, ale na pewno ponad pięć tysięcy złotych. Bulwersowała mnie na przykład sprawa wykorzystywania służbowego samochodu.
Z pieskiem…
Z pieskiem i z babcią. Opowiadałbym tu wiele rzeczy, ale nie w tym rzecz. Uważam, że odwołana została na zasadzie normalności. Jeżeli ktoś przewodniczy jakiejś instytucji czy związkowi i nie widzi dalszej współpracy, to ją kończy – a ja nie widziałem dalszej współpracy z Bogną Kanicką. Nawet na takiej zasadzie, że minęło pół roku i w tym okresie rozmawialiśmy dwa razy i to na posiedzeniach zarządu. Auto służbowe nie było rozliczane, to jest ważna rzecz! Nie były założone karty wyjazdów. Nawet sobie nie życzę karty wyjazdów, tylko przyzwoity zeszyt, data i wpis gdzie kto jedzie? To nie może być samowolka.
Odbiegając od tematu Radia ZW, proszę powiedzieć czy jeszcze jakieś zmiany planuje Pan jako przewodniczący? Związkowi podlegają przecież inne spółki m.in. spółka LUMEN (odpowiedzialna za konserwację i modernizację oświetlenia ulicznego i drogowego).
Jeśli chodzi o firmę LUMEN to uważam, że pan Marek Pałyga dobrze tę spółkę prowadzi. Nie jesteśmy w tej spółce jedynym udziałowcem, ale uważam, że firma LUMEN prowadzi swoją działalność dobrze. Przynosi na koniec roku niewielką, ale dywidendę, która idzie na ZGZW.
Wydaje się, że niemal odwrotnie wygląda sprawa z kolejną spółką Eco-Energia.
W tej chwili walczę z większościowym udziałowcem o rozwiązanie tej spółki. Następnie chcemy wycofać aporty. ZGZW przekazał spółce grunt, te słynne w Wieluniu osiem hektarów. Ekodiag przekazał wartość intelektualną (dokumentacja techniczna i technologia przyp. redakcja), która oszacowana była na cztery i pół miliona złotych. Tak się zawiązała spółka. Teraz chcemy ją rozwiązać, przede wszystkim ze względu na to, że spółka przez okres dziesięciu lat nie rozpoczęła swojej działalności. Przed sądem toczyło się postępowanie o rozwiązanie. Przegraliśmy tę sprawę. W tej chwili wystąpiliśmy o uzasadnienie wyroku. Na pewno będzie odwołanie. Na sto procent. Osobiście uważam, że ta spółka nie ma żadnej racji bytu na terenie ziemi wieluńskiej. Dalsze takie granie na zwłokę nie idzie na korzyść ZGZW.
Drugi udziałowiec, Ekodiag, który nie godzi się na likwidacje spółki Eco-Energia zadeklarował niedawno, że wciąż chce inwestować w Wieluniu w energię odnawialną.
W sądzie informował, że będzie to biogazownia. Na moje pytanie na ile ocenia dzisiaj wartość intelektualną, stwierdził, że to już nie ma wartości, ze względu na to, że postęp technologiczny poszedł do przodu.
Została nam jeszcze Telekomunikacja ZGZW. Jak Pan ocenia działalność tej spółki?
Telekomunikacja ZGZW przynależy w stu procentach do ZGZW. Mamy wszystkie akcje, które wykupiliśmy za ponad siedemset tysięcy złotych od syndyka masy upadłościowej na firmie Polmaik w Kielcach. Spłaciliśmy zobowiązanie do syndyka, bodajże trzy lata temu, na kwotę ponad dwóch milionów złotych. Był to kredyt zaciągnięty w banku lututowskim. W tej chwili spłacamy a jest dość sporo tego kredytu i ubiegamy się o nowy kredyt. Nie ukrywam, że Telekomunikacja ZGZW boryka się troszeczkę z problemami finansowymi. Bez wsparcia kredytowego miałaby ciężko dalej realizować swój zamierzony cel. Przy wsparciu kredytowym spółka powinna funkcjonować normalnie i przynosić zyski. Spółka otrzymała również dofinansowanie unijne na rozbudowę, także jest też nadzieja na to, że parametry linii się polepszą.
Myśli Pan, że powrót do ZGZW gminy Wieluń wpłynąłby dodatnio na sam związek? (Gmina Wieluń była jednym z członków założycieli ZGZW, a obecnie znajduje się poza strukturami związku – przyp. redakcja)
Na pewno.
Robicie coś w tym kierunku?
Choćby to, że chcemy odebrać od Eco-Energii grunty i oddać je miastu. Gdyby te grunty Związek Gmin odzyskał i przekazał miastu, to miasto byłoby zainteresowane wejściem do ZG, ale w tej chwili uważam, ze potencjał finansowy ZG, rozlokowany po rożnych spółkach, jest bardzo wysoki. Gdybyśmy te wszystkie spółki sprzedali, to sześć gmin, wchodzących w skład związku, ma do podziału wielkie środki.
Wracając na sekundę do Radia ZW. Słyszeliśmy, że Panu nie podobało się to, że za większość audycji trzeba było płacić.
Są pewne reguły dziennikarskie.
To są reguły dziennikarskie. Niech Pan nas nie rozbawia…
Nie, nie. Ja mówię to w odniesieniu, że to było złe. Są wiadomości, które powinny się ukazywać tak na antenie radia, jak i na łamach Kulis.
No tak. Różnica jednak polegała do tej pory na tym, że jeśli ktoś do nas dzwoni i nas zaprasza na imprezę, uroczystość, to my jedziemy i o tym piszemy. Natomiast odpowiedź radia na zaproszenia była często taka, że radio i owszem przyjedzie, ale jak dostanie za to pieniądze.
Powinniście panowie zapytać o to nowego prezesa jak on upatruje tę kwestię. Jeszcze jedna rzecz jest taka, że radio powinno wiedzieć, kto jest jego właścicielem! Jest to sześć gmin, które także oczekują promocji. W ubiegłym roku radio u mnie... Nie wiem, może nawet nie było wcale.
Pytanie brzmi: czy Państwo dążą do tego, że audycje będą bezpłatne, czy audycje będą płatne tylko wtedy gdy ktoś uzna to za słuszne? A jeśli tak, to na jakiej zasadzie to ma być rozliczane?
Jeżeli ja chcę w jakiś sposób zaprogramować swoją gminę, gminę, która jest w jakiś sposób współwłaścicielem tego radia, chcę zapromować ją ekologicznie. Chcę dotrzeć do mieszkańców i powiedzieć: słuchajcie, musimy tak robić czy tak. Ja za to powinienem zapłacić. Ale jeżeli jest u mnie akcja, załóżmy młodzież sprząta, Zespół Szkół w Skomlinie robi akcję sprzątania świata…
To tu już nie powinno być mowy o jakiejkolwiek opłacie?
Dokładnie. Jeżeli teraz mówimy o apolityczności radia, to jeżeli sobie polityk zapłaci, wykupi audycję...
Żadne radio ani gazeta nigdy nie będzie zupełnie apolityczna. Pan przecież o tym wie.
To znaczy ja mówię o finansowaniu.
Jasne.
Jeżeli np. ja jestem prezesem jakiejś partii i płacę za audycję, to powinno być powiedziane, że ta audycja jest płatna.
No właśnie. Tu dotknęliśmy tego, co najbardziej boli. Takiej informacji nie było. Były wywiady z takim i owakim, tylko nikt o tym głośno nie mówił, że to było płatne.
Trzeba zaznaczać, że audycja jest sponsorowana, żeby słuchacz wiedział. Ta audycja była finansowana przez komitet taki i taki.
Czyli bardzo mądrze. Można powiedzieć, że poprzez zmianę przewodniczącego ZGZW związek gmin wziął głęboki oddech. Pan próbuje poukładać to wszystko, zrobić porządek.
Praktycznie rzecz biorąc jestem powołany do tego porządku. Nie wiem, czy ktoś jeszcze by chciał to przyjąć, bo to jest naprawdę harówa.
A ta miotła, którą Pan zmiata w Związku Gmin jest duża czy mała? Ewolucją chce Pan dojść do porządku, czy raczej rewolucją? W radiu jest na pewno rewolucja!
Na pewno będą cięcia. Tak jak mówiłem tutaj o Telekomunikacji Związku Gmin: nie uzyskamy kredytu, wniosek jest do sprzedania. Jeżeli uzyskamy kredyt to znaczy, że prezes Kusiński ma jakąś wizję na rozwiązanie problemów finansowych Telekomunikacji. Uważam osobiście, że jest to firma, która znosi złote jajka, bo dochód w ciągu roku z tej firmy jest duży i można wygenerować z tej firmy zyski i to nawet niemałe. Borykamy się z problemem finansowym, bo do syndyka w Kielcach żeśmy wpompowali te ponad dwa miliony. To nie jest mała suma.
Pełnienie funkcji przewodniczącego ZGZW przeszkadza czy pomaga Panu w byciu wójtem gminy? (Grzegorz Maras jest również wójtem gminy Skomlin, przyp. redakcja).
Nie przeszkadza, a nawet mogę powiedzieć, że poszerza horyzonty patrzenia już nie tylko z punktu jednej gminy a kilku gmin.
Na koniec zapytamy o rozbudowę mechaniczno-biologicznej oczyszczalni ścieków w Skomlinie. Na wartą prawie siedem milionów złotych inwestycję, gminie przyznano z funduszy europejskich dotację rzędu ponad trzech milionów.
Dotacja cieszy. Oczyszczalnia przyniesie wiele korzyści dla gminy, bo wniosek o dofinansowanie złożymy jeszcze do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Będziemy jeszcze przy tej inwestycji mieli umorzonych pięć pożyczek, które były zaciągnięte w WFOŚ. Co za tym idzie po wybudowaniu oczyszczalni ścieków wskaźnik zadłużenia gminy spadnie, bo te pożyczki zejdą. Dodatkowo VAT jest do zwrotu. O piętnaście procent możemy ubiegać się w WFOŚ. Reszta to jest nasz udział. Pięć pożyczek do umorzenia. To jest praktycznie rzecz biorąc darmowa inwestycja, chociaż duża, jak na taką gminę jak nasza.
Inwestycja rozpocznie się w 2012 roku?
Tak, w 2012 i kończymy również w 2012. Warunek jest taki, że jeżeli kredyt pomostowy na zabezpieczenie środków, tych trzech milionów złotych z groszem, nie będzie wchodził w zadłużenie gminy, to jesteśmy w stanie to zrealizować. Prawdopodobnie nie wchodzi, ale jeżeliby wchodził, no to jest to inwestycja przekraczająca nasze możliwości. Oczyszczalnia ścieków spowoduje również to, że będziemy mieli możliwość odprowadzania wszystkich ścieków, czy to bieżących czy dowożonych. Czyli gospodarka wodno-ściekowa będzie już w gminie opanowana. Będzie brakować kolektora sanitarnego na południowo-zachodniej części gminy, ale też już go projektujemy. Myślę, że w następnych latach ta inwestycja też wyjdzie i będziemy mieć stuprocentowo rozwiązany problem sanitarny.
No to czekamy…
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



