SIEMIANOWICE - Spotkanie z Karolem Gwoździem
Kim jest Karol Gwóźdź? To 24-letni siemianowiczanin – jak z dumą sam podkreśla - z dziada-pradziada”. Debiutował w 2005 r. wierszem „Uůna”, zostając jednocześnie laureatem „Konkursu Poetyckiego w Gwarze Śląskiej im. Ks. Norberta Bonczyka”.
W zeszłym roku wydał tomik poezji „Myśli ukryte”. Poezji niezwykłej, bo napisanej w starym śląskim alfabecie dr Feliksa Steuera. Lecz nie sama kodyfikacja jest tu istotna. Ważne są problemy podjęte przez autora, wyrażone wersami poezji.
Na pytanie, dlaczego właśnie po śląsku, młody poeta odpowiedział, iż jest to „język jego serca”. W „śląskiej godce” przecież dorastał. Wybrał zaś niełatwy przekaz w formie wierszy, gdyż uważa za bardzo istotne ukazanie kultury śląskiej w wydaniu innym niż „kabaretowo-biesiadne”.
Były jednak obawy, że śląski jest zbyt ubogi, by mógł sprostać szczególnym wymogom poezji. „Śląski nie jest ubogi, jest zapomniany” – potwierdzeniem tego zdania Karola Gwoździa był „mini test”, który przeprowadziła moderatorka spotkania, Ewa Hadasz. Okazało się, że nawet dla osób doskonale znających gwarę śląską, niektóre wyrazy wybrane z wierszy Karola Gwoździa, takie jak dynga, cesta, mocka, strům, okazały się niezrozumiałe. Uczestnicy żywo dyskutowali o przyczynach zapominania śląskiej gwary, upatrując ich w czasach, kiedy śląski był dyskryminowany.. Wspólnie uznano potrzebę pielęgnowania mowy śląskiej, zarówno w rodzinie, jak i w szkole.
Właściwe spotkanie z poezją rozpoczęła piękna, filmowa interpretacją wiersza „Brif bezdomnego”:
Żyć spokojńe jak liść na strůmje
Ny czuć bůlu i ćyrpjyńa
Być wolnym jak ptok na ńebje…
A gdy przyszła wreszcie pora odkrywania „Myśli ukrytych”, zebrani w skupieniu słuchali poważnych, czasem smutnych, pełnych refleksji utworów, odczytywanych przez Autora w pięknej śląskiej mowie. Młody siemianowiczanin okazał się osobą wyjątkowo dojrzałą, czemu dał wyraz w swej twórczości.
W jego poezji przewija się tęsknota, smutek, samotność, śmierć, miłość a także ciągłe poszukiwanie właściwej drogi – „cesty”… Słuchając tych bardzo osobistych przemyśleń, zebrani odbyli podróż do krainy „bajtlostwa”, w której czuli się szczęśliwi, goniąc na łące za „szmaterlokami. Ale także zjednoczyli się w odczuwaniu piękna śląskiej ziemi i codziennych problemów jej mieszkańców, takich jak bieda, czy bezrobocie.
Czas spotkania szybko upłynął. Pozostało wiele myśli nie do końca przemyślanych, wiele niewypowiedzianych pytań. Z pewnością odpowiedź na niektóre z nich będzie można odnaleźć w pięknym wydaniu „Myśli ukrytych”, które zainteresowani wraz z dedykacją bohatera wieczoru, zabrali ze sobą.
Może odtąd spoglądając na tęczę niejeden pomyśli „jako gryfno dynga” lub czując kres swojej życiowej wędrówki zastanowi się „Czy to ta cesta bůła mi dano?”…
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



