RYBNIK - KOŚCIÓŁ NIEZGODY

12 styczeń 2010, 23:19
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Przy osiedlu  Wrębowa w Rybniku-Niedobczycach ma powstać nowy kościół, choć mieszkańcy do najbliższego Biertułtowach mają kilkaset metrów. Pomysł podzielił mieszkańców i przypomniał o zadawnionych konfliktach pomiędzy sąsiadującymi ze sobą Biertułtowami i osiedlem Wrębowa. Kościół powinien jednoczyć, a nie dzielić - mówią parafianie. 
RYBNIK - KOŚCIÓŁ NIEZGODY

O tym, że na osiedlu ma powstać budynek kościoła, parafianie z Wrębowej dowiedzieli się na zeszłorocznej kolędzie. Księża mają już upatrzone miejsce, duchownym wpadł w oko teren za przystankiem, naprzeciwko supermarketu Biedronka. – To nie pierwszy raz. Co jakiś czas wychodzą takie wieści, że ma tam być budowany kościół. Drzewa za wiatą były już karczowane ze cztery razy. Teraz znowu ktoś wszystko wyciął – opowiada Brunon Herok, mieszkaniec osiedla. Tym razem za wycinkę wziął się sam wikary z Biertułtów – ks. Dariusz Kreihs.


To będzie prawdziwa wspólnota

– Rzeczywiście, biorąc pod uwagę odległości i wielkość kościoła w Biertułtowach, propozycja wybudowania kolejnego na Wrębowej może budzić wątpliwości. Jednak moim zamiarem jest, by nowa świątynia była bliżej mieszkańców, chcę by to właśnie Kościół wyszedł do ludzi. Tak trzeba myśleć z perspektywy ewangelizacji. Pragnę stworzyć tam prawdziwą wspólnotę zaangażowanych parafian – opowiada ks. Kreihs, wikariusz z biertułtowskiej parafii – autor pomysłu.

Jednak nie dla wszystkich mieszkańców propozycje duchownego są zrozumiałe. Opinie na osiedlu są podzielone. – Lepiej wydać pieniądze na biedne dzieci. Po co następny kościół? Ludzie nie mają daleko do Biertułtów. Jestem praktykującą katoliczką i nie muszę mieć kościoła pod nosem. Jeśli ktoś jest wierzący, to chyba może się przejść kilkaset metrów do kościoła – dziwi się pomysłowi pani Maria, która nie chce podawać nazwiska. Innego zdania jest jednak Brunon Herok. – Gdyby wybudowali ten kościół, na pewno bym tam chodził na msze. Myślę, że na całym osiedlu jest dużo ludzi, którzy chodziliby do tego kościoła – mówi.


Sąsiad sąsiadowi wrogiem

Pan Brunon tak jak znaczna część mieszkańców zamiast do oddalonej o kilkaset metrów świątyni, uczęszcza na msze do parafii w Niedobczycach pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa (ta znajduje się za stacją kolejową: kilka kilometrów od osiedla). Dlaczego? Mieszkańcy graniczących ze sobą Biertułtów i Wrębowej wiele lat za sobą nie przepadali. I nie jest to żadna tajemnica. Ludzie pamiętają jeszcze zbrodnię, do której doszło tutaj przed ponad dziesięcioma laty. 17 maja 1997 roku 19–letni maturzysta Remigiusz Thiem, mieszkaniec Biertułtów, został bestialsko zamordowany na łąkach niedaleko osiedla Wrębowa, i to właśnie z tych bloków pochodzili oprawcy. Remigiusz zginął dlatego, że był kibicem klubu piłkarskiego Ruch Chorzów. Ci z Wrębowej wolą raczej Górnika Zabrze. Walki pomiędzy sąsiadami trwały jeszcze latami.


Kto się boi katechezy?

Prawdopodobnie wszyscy mieszkańcy zapomnieli już o niedawnych sporach i animozjach, lecz według duchownych niechęć Wrębowej i Biertułtów nadal burzy wzajemne relacje. Dlatego też narodził się pomysł na nowy kościół. – Głównie chodzi tutaj o młodzież. Chciałbym organizować dla nich spotkania, ale młodzi ludzie z Wrębowej boją się chodzić do salek katechetycznych do Biertułtów – przyznaje ks. Kreihs. Tymczasem wielu mieszkańców jest zdania, że od wielu lat nic złego nikogo tutaj nie spotkało. – Bójki były dziesięć lat temu, teraz jest spokojnie. Poza tym kościół powinien jednoczyć ludzi, a nie dzielić – mówi Agnieszka Matuszek z Wrębowej, która na msze co niedzielę chodzi właśnie do sąsiadów.

Proboszcz biertułtowskiej parafii również zdaje sobie sprawę, że w okolicy unosi się powiew niezgody pomiędzy sąsiadami. – W zeszłym roku postanowiłem zorganizować procesję także na osiedle Wrębowa. Zrodziło to wiele zamieszania, jednak ostatecznie, można tak powiedzieć, procesja okazała się wielkim sukcesem. Mieszkańcy potrafili przeżyć to wydarzenie wspólnie. Bardzo mnie to ucieszyło – przyznaje ks. Zenon Działach.


Po tysiąc na mieszkańca

– Jeśli świątynia z całym zapleczem katechetyczno – charytatywnym i probostwem miałaby mieć około 1000 m2, to koszt orientacyjnie wyniósłby około 3 mln zł. Na jednego mieszkańca przypadłby wtedy 1 tys. zł. Widząc już teraz zaangażowanie wielu z nich, jestem pewien, że kościół powstanie już wkrótce, choć trudno poodać tu jakikolwiek termin. Realnie patrząc, może to być 4 lata, 5 lat, a może 8. Będę się jednak starał, by było to jak najszybciej – oznajmia ks. Kreihs. Według informacji z Archidiecezji Katowickiej, przy Wrębowej ma powstać nie tylko nowa świątynia, ale i ośrodek duszpasterski. – Docelowo planowane jest również erygowanie nowej parafii – wyjaśnia ks. Artur Stopka, rzecznik archidiecezji.

Łukasz Żyła