Pobierz widget

PRASZKA - Po godzinach ikona portalu

AK, 26 styczeń 2012, 22:30
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Najlepsze teksty powstają, kiedy ma się doła… to reguła, którą potwierdza niemal każdy twórca. Bez względu na to czy jest profesjonalistą, czy też amatorem.
PRASZKA - Po godzinach ikona portalu

Barbara Jędryszek foto: archiwum prywatne

- „Pokornie mówię - kocham cię Basiu i tego na górze, że zesłał cię na ten świat Aniele Poezji; Brak słów, by opisać twoją poezję. Powiem więc prosto: jest cudowna, piękna i mądra...Basiu, jestem w szoku... liryka w moim klimacie... ach, Basiu, jak mi miło; Nie jest piękny... jest cudowny! Nie mogę opanować łez, podjęłaś taki temat, którego nawet ja bym się bała. I zrobiłaś to z taką prostotą i pięknem. Brawo! A ja po raz kolejny powtórzę - Basiu, jesteś ikoną portalu i jedną z nielicznych tu osób, które czytam, podziwiam i lubię” – to zaledwie kilka komentarzy, jakie pojawiają się pod tekstami publikowanymi na portalach internetowych przez Barbarę Jędryszek, praszkowiankę z wykształcenia matematyczkę, po godzinach – poetkę.

 Nietypowa pasja, rzec można typowego ścisłego umysłu, zrodziła się kilka lat temu.

 - Michał, mój syn, zanim jeszcze założył Alter Ego (praszkowski zespół, w którym jest miedzy innymi wokalistą - przyp. red.) miał zespół w Częstochowie – wyjaśnia pani Barbara. – Pisał wówczas tylko muzykę i poprosił mnie o pomoc z tekstami. Stworzyłam ich kilka, jednak pisanie słów pod muzykę nie bardzo mnie pociągało.

 Teksty piosenek wylądowały w szufladzie i powoli zaczęły dołączać do nich pierwsze wiersze.

- Kiedyś podczas nocnej pracy przy komputerze miałam chwilę wolnego czasu – wspomina Jędryszek. – Zaczęłam wertować strony i trafiłam na poetycki portal http://poeto.pl. Od razu mi się spodobał.

To właśnie tam wiersze początkującej praszkowskiej poetki zostały poddane pierwszej ocenie.

- Czytałam komentarze i słuchałam rad, wiele mnie to nauczyło – opowiada pani Barbara. – Wiersze już napisane nieco poprawiałam i publikowałam kolejne. Niektóre z nich uważam, że są naprawdę dobre. Są też takie, które oceniam niżej, choć muszę przyznać, że moje zdanie okazuje się czasem zupełnie odmienne niż czytelników.

W chwili obecnej w sieci jest już ponad 120 utworów praszkowianki. Mają wierne grono czytelników. Bardzo pochlebnie ocenianych i nie raz zajmujących czołowe miejsca jako wiersze tygodnia czy wiersze na topie.

- Wydaje mi się, że piszę prosto i każdy kto mnie czyta, rozumie co mam do przekazania – tłumaczy praszkowianka. – Stosuję rymy, choć wiele osób uważa, że we współczesnej poezji nie ma na nie miejsca. Na pewno nie są one jednak przeżytkiem. Zmieniła się natomiast ich forma.

Liryki, erotyki, wiersze biblijne czy te o przyrodzie, fraszki – bo tak szeroka jest twórczość Jędryszek – rymy zawierają, ale takie, gdzie łączone są różne części mowy. Są też zawsze celnie spuentowane, a czasem okraszone odrobiną humoru.

- Te najlepsze powstają jednak wtedy, kiedy mam doła – potwierdza regułę pani Barbara. – Dzieje się tak pewnie dlatego, że kiedy jestem radosna nawet nie myślę o tym, by wziąć kartkę czy ołówek do ręki i w tym przypadku wyjątkiem na pewno nie jestem.

A co jest inspiracją do pisania?

- Otaczająca nas przyroda, jej anomalia, zasłyszany gdzieś tekst, przeczytana fraza – trudno to do końca określić – mówi Jędryszek. – Czasem tekst zrodzi się na przykład w kolejce u lekarza, innym razem późną nocą – tu nie ma reguł, ani godzin wyznaczonych na pisanie.

To po prostu oderwanie od codzienności i pasja po pracy. I to stąd zrodził się tytuł „Po godzinach”, który jest tytułem pierwszego tomiku poezji pani Barbary. Wydanego w pięknej oprawie i ze specjalną dedykacją od kochających dzieci – Michała i Julii, które taki prezent sprawiły mamie pod choinkę.

Tomik wydany został na razie w jednym egzemplarzu, ale bez wątpienia wart jest znacznie większego nakładu.
 

 


 

Wiersze Barbary Jędryszek

 

Pokornie

 Skupieni w modlitwie dwaj stali w świątyni,
dziękując za łaski, prosząc wybaczenia.
Pierwszy z nieśmiałością, wzrokiem w ziemie wbitym,
drugi pewny swego zasługi wymienia.

Mądrość z pobożnością, uczciwość w najmniejszym,
wierny przykazaniom jak diament bez skazy.
Drugi szepcąc cicho bił się tylko w piersi:
„Bądź mi miłosierny Panie i łaskawy”.

Pierwszy przed ołtarzem składa dziękczynienie:
„Dobrze, że nie jestem jak ten oto celnik”.
Drugi nie śmie spojrzeć, prosi uniżenie:
„Odpuść mnie grzesznemu, teraz i na wieki”.

Po skończonych modłach wyszli ze świątyni
Dwaj różni synowie Jedynego Ojca,
drugi choć zasłużył cnotami licznymi,
tylko pierwszy łaskę wybaczenia dostał.

Na nic mądrość, cnota, gdy popadasz w pychę,
karmiąc swoje ego z gorszymi się równasz.
Stają się jak szaty połatane, liche...
„Naucz mnie pokory, proszę Ojcze nasz...”


 

Jej historia

haftowała jego portret na pamięci płótnie
marzeń pędzlem malowała szczęścia pastelowe
swą tęsknotę zamieniała w strofy wierszy smutne
a w westchnienia co nie dało się wyrazić słowem

zapisała barwę głosu łzą na pięciolinii
wyśpiewała swą samotność w tonacji molowej
dotyk ust na szkle odbiła wargami swoimi
zapach wspomnień zachowała w fiolce kryształowej

nic jej po nim nie zostało oprócz tych pamiątek
i uczucia co w kąt serca zostało zepchnięte
na cokole będą stały jak przydrożny świątek
i zostaną jej najdroższe i zostaną święte

 

W kolorze krwi

jasnoczerwona
tętnicza
burzy się
kipi
i pieni
od zawsze
mój wzrok zachwycał
ceglasty odcień
czerwieni

dokładnie
zbieram z niej pianę
i mieszam
by nie zakrzepła
nabieram palcem
zachłannie
kosztuję
gdy jeszcze ciepła
a usta
o więcej proszą
słodyczy
w cierpkim rubinie
nasycić się chcą
rozkoszą
co wolno
do gardła płynie

kocham zlizywać
z warg lepkie
krople
zastygłej purpury
gdy pieści
me podniebienie
wiśniowej smak
konfitury

 

Gdy zechcemy

gdy zechcemy to czas się zatrzyma
i świat w bezruchu stanie
tylko nam będzie dana godzina
na wspólnych chwil przeżywanie

przylgnę do ust ustami
w ramionach twych zniknę cała
przemierzę twe ciało wargami
i wezmę, co będę chciała

wyszepczę w ucho namiętność
wszystkie pragnienia wykrzyczę
i zdawać się będą trwać wieczność
pieszczoty, których nie zliczę

nim świata zegary znów ruszą
zapomnę o świecie całym
jak jedną jesteśmy duszą
tak jednym będziemy ciałem
Nocne deszczu szemranie
Rozszemrał się deszcz szelestem liści
rozczulił cichą pieszczotą trawy
księżyca światłem w kałuży błyszczy
oczyszcza rynny strumieniem łzawym.

Rzęsistym pluskiem po dachach klaszcze
półszeptem szumi i w szyby dzwoni
rozgrzaną ziemię kryje mgły płaszczem
wskrzesza obłoki soczystej woni.

Gdy świt się budzi jutrzenką mokrą
resztkami siły parska i prycha
spływa ostatnią szarości kroplą
znurzony ziewa i milknie z cicha.
Zwykłe dzienne sprawy
larmo budzika senne oczy mrużę
Bogu powierzam wszystkie dzienne sprawy
szepczę bezwiednie aby był mi stróżem
chronił i wspierał dobry i łaskawy

wertując myśli w drodze do łazienki
czytam scenariusz na dzisiejszy spektakl
solą trzeźwiącą są zimne kafelki
znam plan na pamięć zmiana ról niewielka

zwykłe poranki prolog dni bliźniaczych
z widmem stagnacji jak Don Kichot walczę
każdy leniwie czołga się ślimaczy
choć życie rzeką przecieka przez palce




Artykuł wyświetlono 313 razy
Mapa
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Informacje o gazecie
Nazwa
Kulisy powiatu Kluczbork-Olesno
Wydawca
Centrum Kolisko
Rok założenia
2003
Zasięg
Powiaty: kluczborski i oleski
Nakład
5500
Najczęściej czytane
Częstochowską prostytutkę „Kobrę” znają wszyscy, a szczególnie...
Koniec z opłatą za posiadanie psa! Co piaty wągrowczanin migał się...
- Samo więzienie to nie więzienie. Gorsze jest to, że człowiek nie...
Jest piątek, 12 czerwca 2009 roku, godzina 11.00. Karolina* (21...
Najczęściej komentowane
Na blisko milion złotych wycenili biegli majątek ruchomy...
Prokuratura i policja bada przyczyny niedzielnej tragedii, do...
Bezpańskie psy opuszczą wrzesińskie przytulisko i pojadą do nowego...
80-letnia Barbara Maćkowiak czuje się oszukana przez...
W Trzebnicy odbył się Maraton Rowerowy Żądło Szerszenia. W sumie z...
Najwyżej oceniane
To, co usłyszałem od osób decydujących o tym, czy zostaniemy...
Gdyby nie Maria Czernik, dyrektor Gminnego Centrum Kultury i...
Edward Budny, słynny trener biegaczy narciarskich, wspomina jednego...
To była dla nich sportowa i turystyczna wyprawa, której długo nie...
Z doktorem Januszem CHOLEWIŃSKIM, specjalistą medycyny paliatywnej,...