PRASZKA - Mikro cuda w obiektywie
Przygoda z najmniejszymi mieszkańcami łąk rozpoczęła się dla pani Kamili przed trzema laty.
- Miałam wtedy aparat cyfrowy Samsung S1050 – wyjaśnia. – Przypadkiem odkryłam w nim funkcję makro. Początkowo to była zabawa, która z biegiem czasu przerodziła się w pasję.
Poranne wyjścia na łąki z aparatem w ręku to niemal rytuał. To właśnie wśród zieleni pasjonatka odnajduje spokój i … „podgląda” życie maleńkich stworzeń. Wypatrzone biedronki, gąsienice czy chrabąszcze fotografuje. Potem zdjęcia obrabia i wystawia na internetowych łamach. Trudnej sztuki uczy się sama. Porad szuka u wirtualnych znajomych.
- Najlepiej fotografuje się rano przy bezwietrznej pogodzie, ponieważ owady są jeszcze trochę ospałe, a dodatkowo ruch ogranicza im rosa i łatwiej je wypatrzeć – zdradza pasjonatka. – Najwdzięczniejsze są gąsieniczki. Zachwycają różnorodnością barw, co ważne nie odfruwają. Są przepiękne i urokliwe.
Każde kolejne zdjęcie jest lepsze. Zrobione tak, by z łatwością można było je wykadrować.
– Nie mam sprzętu najwyższej jakości, więc i zdjęcia nie są idealne, ale mnie satysfakcjonują – tłumaczy kobieta.
I właśnie to jest najważniejsze w prawdziwej pasji – trzeba kochać to co się robi. Czerpać z tego przyjemność i odpoczywać. Czasem przechodnie widząc panią Kamilę leżąca w trawie z aparatem stukają się w głowę.
- Czasem pytają, czy coś zgubiłam – śmieje się praszkowianka. – Nie przeszkadza mi to, wręcz przeciwnie – bawi.
Kto wie, może komuś tak spodoba się moja pasja, że też spróbuje sił w fotografowaniu. Wielu ludzi ma teraz aparaty i wielu nie wykorzystuje ich w pełni. A szkoda.
Pani Kamila dla sfotografowania jednej mrówki bez oporów potrafi położyć się tuż obok mrowiska. Drobne ukąszenia wcale jej nie przeszkadzają. Ważne, by zdjęcie było jak najlepsze. Operuje też obecnie całkiem niezłym sprzętem – lustrzanką Pentax K-x.
- Marzy mi się jeszcze obiektyw Sigma 150, ale to już spory wydatek, na który na razie mnie nie stać – dodaje. – Najtańszym rozwiązaniem dającym efekty jest odwrócenie obiektywu kitowego. O tym też dowiedziałam się z internetowych forów. To bardzo bogate źródło informacji.
Kamila Hąbek swoje prace wystawia na Digarcie (pod nickiem hippiska). Ma ich tam już 326, a do tego bardzo pochlebne komentarze. Nowinek fotograficznych szuka bezustannie. Metodą prób i błędów dochodzi do perfekcji.
- Sprawia mi to ogromną frajdę, a przy okazji pozwala poszerzyć wiedzę – mówi. – Wiem już jak ustawić się, by wykorzystać najlepsze światło. Kiedy słońce jest moim sprzymierzeńcem, a kiedy należy je delikatnie przysłonić. Mam też swoje ulubione miejsca do fotografowania.
Zdaniem pani Kamili w Praszce „owadzi raj” mieści się na Kierchowie, między dwoma wieżami. To stamtąd wraca do domu z najbogatszą galerią zdjęć.
- Zdarza się, że z dwugodzinnego wyjścia mam zaledwie dwa albo trzy zdjęcia – wyjaśnia. – Nic jednak nie jest w stanie tak mnie odprężyć i uspokoić.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



