Pracowniczy bunt w Gostyninie. Czy Kutno będzie następne?
Gostynin, 30 września, godzina 10.00. Pod starostwem powiatowym zbiera się tłum Solidarnościowców ze szpitala w Gorzewie-Kruku. Kroplą, która przelała czarę goryczy stało się nieprzedłużenie umowy z 23 pracownikami szpitala, głównie z salowymi i sekretarkami.
Żądania, gwizdy i kukułcze jajo
– Znowu jesteśmy zaniepokojeni i z troską patrzymy na aktualną sytuację i przyszłość naszego szpitala – mówiła Elżbieta Lewandowicz, przewodnicząca NSZZ „Solidarność” przy szpitalu w Gorzewie-Kruku. – Panie starosto, szpital to nie fabryka z taśmą, z której schodzą śrubki czy nakrętki. Pacjent to człowiek chory, który wymaga szczególnej opieki, pielęgnacji i liczy na cierpliwość, uśmiech, wyrozumiałość i pomoc. Jak my – pracownicy – mamy zapewnić choremu komfort, skoro nie wiemy co dalej?
Największe emocje wśród zebranych wzbudziło przywołanie rzekomych słów wicestarosty Andrzeja Kujawskiego, który w rozmowie z jednym z portali internetowych powiedzieć miał, że szpital jest kukułczym jajem, które należy wyrzucić z gniazda.
– Nie damy się wyrzucić, niech pan o tym zapomni! – zapewniła E. Lewandowicz przy akompaniamencie głośnych oklasków, gwizdów i okrzyków „Solidarność!”. Po niej głos zabrał Wojciech Kępczyński, przewodniczący Zarządu Regionu Płockiego NSZZ „Solidarność”, po czym wspólnie wręczyli starostom i zarządowi powiatu pismo z żądaniami.
Związkowcy domagają się m.in. zaprzestania likwidacji szpitalnych oddziałów i poradni, wywierania nacisków na związki zawodowe i radę pracowników, a także stanowczo sprzeciwiają się obniżeniu pensji. Petycja dostarczona została także do urzędu miasta i gminy.
Balonik dla związków...
Wicestarosta Andrzej Kujawski, który odpowiada w starostwie za szpital, zaprosił zebranych do środka, aby w sali konferencyjnej złożyć wyjaśnienia.
– Mamy w powiecie dwie firmy, z którymi mieliśmy kłopot, czyli PKS i szpital. Obecna koalicja jest w stanie wreszcie coś zdziałać, ale nieodpowiedzialnym jest dzisiaj prosić o podwyżkę. Jeżeli sami sobie nie poradzimy, to nie będzie ani szpitala, ani powiatu – mówił A. Kujawski. – Zrobiliśmy dla szpitala już wiele, m.in. wprowadziliśmy trzyzmianową pracę na RTG, zreorganizowaliśmy laboratorium i przenieśliśmy aptekę do szpitala. To da nam średnio rocznie około dwa miliony złotych oszczędności.
Wicestarosta odniósł się także do informacji, które pojawiły się w internecie.
– Na portalach ukazały się ostatnio różne nieprawdziwe informacje. Kiedy dotyczyły bezpośrednio mojej osoby, to nic się nie działo, ale kiedy zaczęło to dotyczyć powiatu i pacjentów, to już nie jest sprawa moja i zostanie ona oddana do prokuratury celem wyjaśnienia, gdyż wszystko co tam zostało powiedziane jest nieprawdą – stwierdził wicestarosta.
W trakcie spotkania ze związkowcami głos zabrał także przewodniczący Rady Powiatu Zdzisław Tarka, który posłużył się obrazowym przykładem.
– Związki zawodowe są jak dziecko, które prosi mamę o balonik – mówił. – Jeżeli matka ma tylko dwa złote i zamiast kupić chleb spełni żądanie swojego dziecka to co się później stanie? Pociecha poprosi o kanapkę, a kiedy jej nie dostanie usłyszy: Mamo, ale ty jesteś głupia.
Porównanie rozwścieczyło pracowników.
– Dzisiejsza demonstracja to tylko przedsmak. Jeśli nic się nie zmieni zaostrzymy protesty, a takie stawianie sprawy jak robi to przewodniczący Tarka nie ułatwia porozumienia – zapowiadają Solidarnościowcy z Gostynina.
W Kutnie też dojdzie do wybuchu?
Związkowcom z Gostynina nie dziwią się kutnowscy działacze „Solidarności”. Nie wykluczają, że sami będą musieli uciec się do drastycznych środków. Przypomnijmy, że prawie od pół roku w pośredniaku toczy się spór pomiędzy związkowcami z „Solidarności” a dyrekcją placówki. Do tej pory na ogrodzeniu urzędu wiszą transparenty protestacyjne z napisami: „Protest przeciwko łamaniu praw związkowych, przeciw zwalnianiu członków związku”.
– Rozstrzygnięciem konfliktu zajmie się Kolegium Arbitrażu Społecznego przy Sądzie Okręgowym w Łodzi. 21 października rozpocznie się postępowanie arbitrażowe w tej sprawie – mówi Jadwiga Piaszczyńska, przewodnicząca NSZZ „Solidarność” przy Powiatowym Urzędzie Pracy.
– Cieszę się, że związkowcy z Gostynina mają odwagę walczyć o prawa pracownicze. Jeśli nam nie uda się porozumieć z pracodawcą, to całkiem prawdopodobne, że zorganizujemy protest pod budynkiem starostwa.
W Kutnie buntują się również pracownicy szpitala. Od blisko dziesięciu lat nie mogą odzyskać pieniędzy, które należą się im z funduszu socjalnego.
– W tej chwili Starostwo Powiatowe jest nam winne z tego tytułu 5,5 mln zł – mówi Barbara Mordzak, przewodnicząca NSZZ „Solidarność” przy Kutnowskim Szpitalu Samorządowym. – Nie ma dnia, by pracownicy nie pytali mnie, kiedy wreszcie dostaną to, co im się należy. Narzekają, że nie mogą posyłać dzieci na wakacje, nie remontują mieszkań, bo nie mają za co. Średni personel od lat nie miał waloryzacji wypłat. Ceny idą w górę, a pensje stoją w miejscu. Niezadowolenie jest ogromne. Niewykluczone, że dojdzie do buntu.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.




