Pobierz widget

PAJĘCZNO - Stara dokumentacja i nowe chodniki

Mirosława Drab, 29 wrzesień 2011, 09:33
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Trwa budowa chodnika w Dylowie Szlacheckim, w gminie Pajęczno. I niby wszystko powinno być w porządku, ale mieszkańcy mają coraz więcej uwag. Kostka się rusza, krawężniki rozjeżdżają, a co najważniejsze – niektórym z nich zlikwidowano wjazdy na działki.
PAJĘCZNO - Stara dokumentacja i nowe chodniki

Budowa chodnika w Dylowie wywołuje w mieszkańcach nie tylko pozytywne emocje

PAJĘCZNO - Stara dokumentacja i nowe chodniki

W tym miejscu pani E. ma wyznaczony zjazd na drogę, a w projekcie chodnika było przejście dla pieszych

Od kilku tygodni trwa budowa chodnika w Dylowie Szlacheckim. Jednakże mieszkańcy, zamiast cieszyć się nową inwestycją, denerwują się tym, w jaki sposób jest realizowana. Największy jednak problem tkwi w czymś innym. Nie wszystkie elementy realizowanego projektu zgadzają się z dotychczasowym stanem rzeczy. Dotyczy to głównie wjazdów na działki, których w projekcie nie uwzględniono lub rozrysowano źle.

 

Takie sytuacje się zdarzają

Dariusz Tokarski, burmistrz Pajęczna, przyznaje, że zdarzają się sytuacje "przesuniętych" wjazdów.

– To normalne, ponieważ dokumentacja była robiona dwa lata temu – wyjaśnia. – Ludzie w międzyczasie porobili podziały geodezyjne i automatycznie na te działki wjazdów nie ma, bo właściciele nie wystąpili do PZD o nowe wjazdy – dodał. Zaznaczył jednocześnie, że gmina jest tylko wykonawcą chodnika, administruje nią natomiast Powiatowy Zarząd Dróg.

 A dlaczego również właściciele działek, którzy mają na planach wyznaczony zjazd, nie mają go w rzeczywistości?

– Musiały nie być zgłoszone – odpowiada burmistrz. – My staramy się ludziom przy tym pomagać. Jeśli jest to możliwe, robimy zmiany do projektu. O szczegóły prosi jednak zapytać Wandę Koperską, kierownik referatu planowania przestrzennego i inwestycji. Kierowniczka również potwierdza znajomość tematu. – Kilka osób się do nas zgłosiło i mają sprawę wyjaśnioną – twierdzi i podaje ten sam powód problemów, co Tokarski – podziały nastąpiły już po wykonaniu projektu.

Dokumentacja była wykonywana w 2008/2009 roku. Istotniejszy wydaje się jednak fakt, iż była przygotowywana na podstawie map z grudnia 2006 roku i zaprojektowano te zjazdy, które były do tego roku wyznaczone. Jeżeli działki podzielono później, właściciel musi się zwrócić do PZD o wydanie zgody w postaci decyzji o lokalizację zjazdu.

– Pracujemy w uzgodnieniu z zarządem dróg – tłumaczy Koperska. – Jeśli ktoś ma tę lokalizację, to obniżamy chodnik, krawężniki i kostkę.
 
 

Zamiast zjazdu – przejście dla pieszych

Jedna z mieszkanek, które się do nas zwróciły z tym problemem, wjazdu na działkę nie ma wcale, choć wszystko miała wcześniej wyznaczone. Kiedy pani E. przyszło wypełnić formalności związane z odbiorem domu, okazało się, że nie wystarczy droga, którą współdzielili z rodzicami.

– Powiedziano nam, że trzeba wytyczyć osobną drogę, bo tak nie może być – opowiada. – Działka musi mieć swoją drogę. Przyszedł więc geodeta i wytyczył nam tutaj drogę do tej głównej. To było w listopadzie 2009 roku. Dodaje, że oczywiście musiała za to zapłacić. A teraz, kiedy upomniała się o ów zjazd, usłyszała, że w tym miejscu przecież nie ma drogi. – Owszem, nie ma jej, bo jeszcze korzystaliśmy z drogi rodziców – tłumaczy kobieta. – Ale wytyczona jest.

– Sam fakt dokonania podziału przez geodetów nie upoważnia nas do zaprojektowania, jak myśmy mieli mapy wcześniej wykonane – odpowiada kierownik. – Właściciel działki przyległej do drogi ma obowiązek wystąpić o zgodę na zjazd. Ci państwo tak zrobili, mają decyzję z sierpnia tego roku.

Przed domem pani E. wyłożona jest kostka w ciemniejszym kolorze, używana przy robieniu zjazdów. Okazuje się jednak, że nie jest to ów sporny element. – Wcześniej zaplanowane tu było przejście dla pieszych – stwierdza mieszkanka Dylowa. – Przenieśli je, jak zaczęliśmy interweniować. Jej słowa potwierdza fakt, iż krawężnik obniżony jest tylko z jednej strony – od jezdni.

Jak podaje Koperska, trzech właścicieli znalazło się w sytuacji, że nie mają wykonanych zjazdów. Wszyscy dostali decyzje, że powinni wykonać jego projekt. Dwóch z nich już to robi. – Jeśli zgłoszą się do nas, to w ramach dodatkowych robót wykonamy te zjazdy – zapewnia kierowniczka. – Musimy pilnować tego zadania, by było zgodne z projektem, bo jest to inwestycja unijna.

 

Zjazd nie tu, gdzie być powinien?

– To wszystko powinien wstrzymać powiatowy inspektor nadzoru budowlanego – mówi z oburzeniem inna mieszkanka. – Projekt jest niezgodny ze stanem formalno-prawnym właścicieli działek, jak również niezgodny na dzień robienia tego chodnika z wszystkimi zatwierdzonymi projektami na budowę wjazdów. Podkreśla też fakt, iż ze względu na przesunięte zjazdy nikt nie będzie się mógł później ogrodzić. Jak bowiem postawić płot, jeżeli granica wypada pośrodku zjazdu? A ogrodzenie to kwestia bezpieczeństwa, ludzie mają przecież małe dzieci. Ponadto przez takie sytuacje rodzą się konflikty sąsiedzkie – kto się w końcu zgodzi na to, by sąsiad ciągle jeździł po jego działce? – Wyniknie z tego mnóstwo roszczeń sądowych – podejrzewa pani H. – Bo innej drogi nie będzie. A przecież naniesienie poprawek nic nie kosztuje. Mało tego, ja problem zgłaszałam w 2009 roku, jak dowiedziałam się, że będzie chodnik – denerwuje się.

Na mapce, którą udało się dostać jednej z mieszkanek, są trzy działki ujęte jako jedność. Każda ma jednak w tej chwili innego właściciela i każda ma na dokumencie zapis o posiadanym zjeździe. W rzeczywistości natomiast zjazdy są tylko dwa. – W 2009 roku, jeszcze przed zatwierdzeniem projektu, odpisali mi, że posiadam dwa wjazdy – opowiada kobieta. – Byłam więc spokojna, bo myślałam, że ja mam i córka ma. Zrobili zjazd córki, ale też nie tak, jak trzeba, a u mnie nie zrobili nic. Wjazd, o którym mi napisali, zrobili sobie u sąsiada, który wjazdu tam nie ma.

Kierownik Koperska twierdzi, że w dokumentach UG zjazd jednak jest. – Było to zgłoszone do wydziału architektury i budownictwa, zostało przyjęte i jest prawnie zatwierdzone. W piśmie, które otrzymała od geodety powiatowego pani H., napisane jest natomiast, iż nie jest to zjazd, a wyłącznie brama. "Zjazd na mapie zaznaczony jest linią przerywaną od bramy do krawędzi asfaltu przy działce nr 280 – natomiast przy działce 282 [należącej do naszej rozmówczyni – przyp. red.] zaznaczona jest brama" – czytamy w piśmie z 25 sierpnia tego roku. Kobieta napisała więc do burmistrza z wnioskiem o podanie podstawy prawnej, na podstawie której zlikwidowany został zjazd na drogę powiatową dla jej gospodarstwa rolnego oraz tej, na jakiej " został zrealizowany 2 nielegalny zjazd dla posesji 281 w Dylowie Szlacheckim".

Kobieta denerwuje się, ponieważ od zawsze jej działka stanowiła drogę dojazdową do pól w głębi, za domami. Boi się, że teraz nie będzie mogła tam dojechać, właśnie przez wzgląd na ów niewykonany zjazd. – Jeśli ta pani ma obawy, że ktoś jej nie pozwoli przejeżdżać przez ten wjazd, to powinna wystąpić o zgodę do PZD – stwierdza Koperska. – Od 1963 roku mam tu legalny wjazd. Jak można mnie teraz tego pozbawić? – unosi się pani H. – Ponadto do 170 metrów są tam działki budowlane. One będą musiały mieć dojazd. Nie wymaga w tym miejscu kostki, chce tylko zaznaczenia, że jest tutaj wjazd, bo w innym wypadku najprawdopodobniej zostanie odcięta od działki wykopanym rowem.

Pani H. Radziła się w tej sprawie prawnika. Powiedział jej, że jest na wygranej pozycji i mogłaby pójść na policję ze skargą, że w dokumentach poświadcza się nieprawdę. – Dowiedziałam się też, że mogłabym się domagać kontroli z nadzoru budowlanego i wstrzymania budowy – mówi mieszkanka Dylowa. – Ale nie chcę tego robić, bo to wszystkim zaszkodzi – oni mają terminy, a i ludzie by się wściekli.

Poza licznymi uwagami odnośnie lokalizacji zjazdów, mieszkańcy skarżą się na kilka innych spraw. Nikt nie nadzoruje pracy przy chodniku, kostkę można wyjąć gołymi rękami, a krawężniki obsuwają się, bo nie są dobrze zabezpieczone. Ale to już inna historia.

Artykuł wyświetlono 1424 razy
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Mapa
Najczęściej czytane
Częstochowską prostytutkę „Kobrę” znają wszyscy, a szczególnie...
Szok! Funkcjonariusze z kutnowskiej komendy w biały dzień mieli w...
Zaledwie 22-letni podróżnik wraz ze swymi dwoma towarzyszami marzył...
80-letnia Barbara Maćkowiak czuje się oszukana przez...
Najczęściej komentowane
Trzy lata temu „Tygodnik Podhalański” opublikował fragmenty rozmowy...
80-letnia Barbara Maćkowiak czuje się oszukana przez...
Rada Wydawców Stowarzyszenia Gazet Lokalnych oświadcza, iż nie jest...
Pilska telewizja ujawniła niewygodne dla sędziego Mariusza Sygreli...
Prokuratura i policja bada przyczyny niedzielnej tragedii, do...
Najwyżej oceniane
Do wągrowieckiej fary znów zawitali archeolodzy, a ich kolejne...
Dyrektor głomskiej szkoły była gotowa zrezygnować z funkcji...
Gdyby nie Maria Czernik, dyrektor Gminnego Centrum Kultury i...
13 listopada w budynku parafialnym Teatru „Rabcio” zaprezentowano...
Podczas awaryjnego lądowania boeinga 767 SP-LPC na warszawskim...