PAJĘCZNO - Po co sprzedawać tę działkę?!
Plac zabaw na osiedlu Źródelna w Pajęcznie powstał około cztery lata temu. Teren został uporządkowany i zagospodarowany, podobnie z sąsiednią działką o szerokości czterech metrów. Burmistrz Dariusz Tokarski sam dokonał wówczas otwarcia. Niedawno rada miejska podjęła uchwałę, pozwalającą na sprzedaż działki przylegającej do placu. Mieszkańcy osiedla mają o to pretensję, bo nie dość, że zmniejszy się teren, na jakim mogą bawić się dzieci, to na dodatek nikt wcześniej nie powiadomił ich o planowanej sprzedaży.
Mieszkańcy osiedla są przeciwni sprzedaży
Podczas posiedzenia, na którym podejmowano uchwałę w sprawie zbycia nieruchomości, radny Stanisław Dłubak przedstawił pismo, jakie otrzymał tego dnia otrzymał od mieszkańców Źródelnej. Ponad 70 podpisów widniało pod wnioskiem o to, by nie sprzedawać tego placu.
– Za chwilę wejdzie jakaś dyrektywa unijna, że plac zabaw musi mieć jakąś minimalną powierzchnię i o tą działkę będzie za mało – tłumaczy Krzysztof Palma, jeden z mieszkańców. Jak twierdzi, na osiedlu jest mnóstwo dzieci i jeden plac to latem za mało. – Wszystkie urządzenia są zbite w jednym miejscu, dlaczego nie wykorzystano całego placu? – dopytuje się pan Tomasz. – Po co teraz go sprzedawać, przecież to nie uratuje finansów gminy – pytają inni, podkreślając, że inaczej byłoby, gdyby decyzja o sprzedaży zapadła, zanim powstał plac zabaw. Wtedy nikt by się nie odezwał.
Jak się okazuje, jeden z mieszkańców już od kilku lat chce nabyć tę działkę, aby poszerzyć swoją posesję.
– Około pięć lat temu odpowiedziałem mu, że podejmiemy temat, kiedy teren będzie już zagospodarowany, a działka okaże się niepotrzebna – wyjaśnia burmistrz. – Dziś jest tam plac zabaw, są alejki, nasadzenia. Dlaczego nie pomóc temu panu? – pyta, zapewniając, że nie dzieje się nic, co negatywnie wpłynęłoby na życie mieszkańców osiedla. Ci jednak oburzają się i twierdzą, że każdy z nich chciałby powiększyć sobie posesję i w ten sposób mogłoby zniknąć np. boisko.
Osoby, z którymi rozmawialiśmy, domagają się, by burmistrz wskazał, w którą stronę – zgodnie z tym, co mówił na sesji, można poszerzyć plac zabaw. – Skoro powiedział, że da się przesunąć, niech przesuwa! Niech nam teraz odda te 4 metry! – unosi się jeden z mężczyzn.
Nikt nic nie wie, wszystko tajne
Mieszkańców martwi również brak informacji o tym, co dzieje się w gminie, a nawet na osiedlu. O sprzedaży działki dowiedzieli się późno, a o tym, że obok powstaje mały park – w momencie, kiedy postawiono ławki i rozpoczęto prace.
– To nie jest żadne wrogie działanie – zapewnia pan Ryszard. – Tylko niech będzie w końcu przepływ informacji jak należy. Bo na razie to wszystko jest utajnione. Przytakują mu inni mieszkańcy. – Gdybyśmy wiedzieli wcześniej, moglibyśmy się chociaż wypowiedzieć. Powinno być zorganizowane spotkanie.
Kwestię tą poruszono już na sesji. Agnieszka Boczkowska-Cimcioch, wiceprzewodnicząca rady a zarazem przewodnicząca osiedla nr 4, stwierdziła wówczas, że nie widziała takiej potrzeby.
– Nie zorganizowałam spotkania, ponieważ nie widziałam sensu – mówiła. – Ogłoszenie było wywieszone, każdy przeczytał. Mieszkańcy są jednak innego zdania i pytają, jak mają się działania przewodniczącej do obietnic składanych przed wyborami.
– Ona działa na szkodę naszego osiedla – zauważają. – Obiecała, że sprawy dzielnicy będą dla niej priorytetowe. Żądamy, żeby się z tego wywiązała – dodają, pokazując wyborczą ulotkę Boczkowskiej-Cimcioch.
Tyle pytań do burmistrza...
Nasi rozmówcy chcieliby spotkać się z burmistrzem Tokarskim, by móc osobiście zapytać go o niepokojące ich sprawy. – Proponuję zrobić spotkanie w kinie, bo jest tyle pytań, tyle ciekawych zagadnień... Niech się burmistrz wypowie na ten temat – podsuwa pan Ryszard. Włodarz nie jest przeciwny zebraniu.
– Co roku robię otwarte spotkania z mieszkańcami, można na nich zadawać i te łatwe, i te trudne pytania – stwierdza. – Ubolewam, że jest wtedy bardzo niska frekwencja. Może więc najwyższy czas ponownie się spotkać...
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.




