PAJĘCZNO - Czy zlikwidują oddział rehabilitacyjny?
Wiadomość o tym, że nie ma kontraktu na rehabilitację stacjonarną była ogromnym zaskoczeniem i dla personelu oddziału i dla pacjentów. Pracownicy lecznicy dowiedzieli się o tym w poniedziałek. Od stycznia w pajęczańskim szpitalu nie będzie już oddziału, na którym pacjenci przebywają przez np. trzy tygodnie i codziennie korzystają z możliwości rehabilitacyjnych. Szpital będzie mógł jedynie prowadzić praktyki ambulatoryjne i fizjoterapię. W znacznym stopniu to osłabi kondycję szpitala, który i tak jest już w nieciekawej sytuacji. Poprzez likwidację pogotowia SP ZOZ już się zadłuży. Na razie nie wiadomo skąd dyrekcja weźmie na odprawy dla 44 pracowników, którzy zostaną bez pracy. Niestety podobny los czeka kilkunastu pracowników oddziału rehabilitacji. Łącznie pracę straci ponad 60 osób. Dokładna liczba jeszcze nie jest znana. Chyba, że uda się odwołać decyzję NFZ-tu.
Andrzej Czyba, ordynator oddziału rehabilitacji leczniczej mówi o zamknięciu rehabilitacji stacjonarnej ze łzami w oczach. Nic dziwnego jest szefem tego oddziału od 1984 r.
– Bardzo ciężko jest o tym mówić. T trzeba ratować. A jak się nie uda to 2 stycznia ludzi, co czekali nawet po półtorej roku odeślemy do domów z kwitkiem – mówi Czyba. – Najpierw pogotowie potem my. To idzie z góry. Chcą nas wykończyć – dopowiada jedna z pracownic oddziału.
– Zakładałem wersję taką, że to może jest jakaś pomyłka – mówi Wojciech Ogrodniczak, dyrektor SP ZOZ-u. – Okazało się jednak, że nie.
Jeśli NFZ-et podtrzyma swoją decyzję i nie podpisze stosownego kontraktu ze szpitalem to SP ZOZ może stracić na tym nawet ponad milion złotych. Pracę straci kolejnych kilkanaście osób w lecznicy. Mowa tu nie tylko o pracownikach oddziału. Albowiem w przypadku jego zamknięcia nieopłacalne będzie utrzymywanie np. kuchni, ponieważ bez stacjonarnej rehabilitacji w szpitalu zostanie 26 łóżek.
Warto wspomnieć, że oddział rehabilitacyjny w Pajęcznie cieszy się dobrą sławą. Pacjenci z całej Polski zamieszczają w prasie przeróżne podziękowania, nawet piszą o oddziale wiersze. Wszystko, by podziękować za wspaniałą opiekę. – Nawet matka tego aktora Artura Barcisia do nas stale przyjeżdża na rehabilitację – chwali jedna z salowych. – Nawet zamieszczała kilkakrotnie podziękowania w wyborczej – dodaje jakaś pacjentka.
– Tyle mamy sprzętu, dobrze wyszkoloną kadrę, cały kalendarz wypełniony. Na 2012 rok praktycznie nie ma już miejsc. Nie rozumiem jakim prawem nam zabierają ten kontrakt – denerwuje się jedna z rehabilitantek. – Jestem z Radomska ale zawsze tu się zapisuję, krócej trzeba czekać i opieka lepsza – mówi Stanisława Tatara, jedna z pacjentek. – Tylko dzięki temu oddziałowi chodzę. Jak to zlikwidują to ja nie wiem gdzie pojadę – skarży się, wyraźnie zaniepokojony Zenon Cmela, pacjent obecnie przebywający na oddziale.
Dziś (wtorek, 20 grudnia) do oddziału NFZ-tu w Łodzi pojechali: dyrektor Wojciech Ogrodniczak oraz ordynator oddziału Andrzej Czyba. Czy szef łódzkiego NFZ-tu się ugnie?
– To nam nie przyszło do głowy nawet przez sekundę, że mogą nie podpisać nam tego kontraktu – mówi ordynator Czyba. – Będziemy walczyć. Nie mamy wyboru – finalizuje ordynator.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.




