Pobierz widget
Inwestycja firmy Mero Merkur

OSTROWITE - Obora na 2.000 krów budzi strach

Roman Wolek, 30 czerwiec 2011, 13:28
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Dużo kontrowersji wśród okolicznych mieszkańców wzbudza inwestycja prowadzona przez Sano Agrar Institut Mero Merkur sp. z o.o. w Ostrowitem (gm. Trzemeszno). Firma Mero Merkur działa na terenie gminy od 1,5 roku, kiedy kupiła Rolniczą Spółdzielnię Produkcyjną w Lubiniu.
OSTROWITE - Obora na 2.000 krów budzi strach

Na spotkanie oprócz mieszkańców licznie przybyli przedstawiciele samorządu fot. Roman Wolek

OSTROWITE - Obora na 2.000 krów budzi strach

- „Żeby Niemiec rozjeżdżał drogi, a ja muszę wahacze naprawiać” - żalił się podczas zebrania Marek Walczak z Ostrowitego fot. Roman Wolek

Obecnie w Ostrowitem realizuje inwestycję polegającą na budowie nowej, wielkiej obory, na około 2.000 krów. W związku z tym, że mieszkańcy z okolicznych miejscowości wyrażali swoje zaniepokojenie co do sposobu prowadzenia tej inwestycji oraz oddziaływania powstających obiektów na otoczenie, z inicjatywny radnego Rady Miejskiej Tadeusza Kostki zorganizowano zebranie wieczorem 27 czerwca  w świetlicy wiejskiej w Trzemżalu.

Na zebranie przybyło około 50 mieszkańców z sołectw Ostrowite, Miława i Trzemżal. Stawili się także przedstawiciele samorządu gminnego i powiatowego oraz niektórzy radni. Na zebranie nie przybył jednak nikt z Mero Merkur.

Zamiast tego firma skierowała pismo do burmistrza Krzysztofa Derezińskiego. Wpłynęło ono do trzemeszeńskiego ratusza 24 czerwca, czyli 3 dni przed zebraniem.

 

Z oborą , jak z elektrownią atomową

Na początku poniedziałkowego zebrania burmistrz odczytał treść pisma podpisanego przez Bernharda Waldingera, prezesa zarządu Mero Merkur. Informowano w nim, że nikt z przedstawicieli firmy nie może być obecny na zebraniu.

W dalszej części dokumentu podano informacje dotyczące szczegółów prowadzonej inwestycji. Poinformowano m.in. że inwestycja ma zastąpić stare obory po RSP, które nie spełniają norm ochrony środowiska, ani nie uwzględniają praw zwierząt. Planowana obora ma być najnowocześniejsza w Europie, spełniająca wszelkie normy i standardy UE. Do obsługi obory mają zostać zbudowane 4 zbiorniki na gnojowice, szczelnie przykryte, aby uniemożliwić wydostawanie się amoniaku oraz rozprzestrzenianie się zapachów. Podano także zapewnienia, że gnojowica ma być wywożona za pomocą specjalnej maszyny horsch na około 1.700 ha i nie ma być ona rozpryskiwana, tylko wprowadzana do ziemi na głębokość około 10 cm. Kolejne zapewnienie dotyczyło zobowiązania się firmy do naprawy zniszczonych dróg i budowy drogi gminnej od drogi powiatowej Ostrowite - Trzemżal po zakończeniu inwestycji.

Wiele inwestycji i budów budzi kontrowersje, szczególnie mieszkańców czy ekologów. Podobnie byłoby, gdyby w tym miejscu powstawała autostrada, elektrownia wiatrowa, czy atomowa. Czas budowy czy remontu wiąże się z pewnymi dolegliwościami, ale ostateczny efekt to rekompensuje. Poza tym gospodarstwo „Sano Agrar Institiut” jest największym pracodawcą w branży rolniczej w gminie Trzemeszno. Nie ma drugiego takiego gospodarstwa, gdzie można poznać i zobaczyć wiele nowatorskich rozwiązań. Jest to doskonałe miejsce dla przyszłych rolników, którzy aby poznać sposób hodowli i uprawy nie muszą wyjeżdżać za ocean - informowała firma w swoim piśmie.
 

 

Nie było sprzeciwów

Po odczytaniu pisma o stanie formalności związanych z inwestycją w Ostrowitem opowiedziała Natalia Stachowiak, podinspektor do spraw ochrony środowiska w trzemeszeńskim UMiG.

Jak informowała, w ubiegłym roku na wniosek firmy Mero Merkur w UMiG przeprowadzono postępowanie administracyjne, w wyniku którego 18 października firma uzyskała decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia obejmującego: budowę dwóch obór dla krów mlecznych, udojni, obory zarodowej i czterech zbiorników na gnojowicę o pojemności 6.100 m3 każdy, płyty obornikowej o powierzchni 400 m2 oraz studni głębinowej.

Informacja o postępowaniu była zamieszczona na stronie BIP gminy oraz na tablicach ogłoszeń w sołectwach Ostrowite i Miława. Jak podkreśliła Natalia Stachowiak, nie było żadnych sprzeciwów zgłoszonych w tej sprawie.
 

 

O drogach i kolaboracji

Swój sprzeciw i niezadowolenie z prowadzonej inwestycji rolnicy wyrazili na zebraniu.

Mieszkańcy informowali, że ciężkie, załadowane samochody firmy jeżdżące ciągle na miejsce prowadzonego przedsięwzięcia niszczą okoliczne drogi.

- Żeby Niemiec rozjeżdżał drogi, a ja muszę wahacze naprawiać - protestował Marek Walczak, mieszkaniec Ostrowitego. Rolnik ten miał także szereg innych uwag. Wysunął kilka poważnych oskarżeń. Między innymi protestował przeciwko sprzedaży RSP w Lubiniu firmie Mero Merkur. Według niego ziemia po RSP powinna trafić do okolicznych rolników. Wyrażał także pogląd, iż spółdzielnia została sprzedana za zbyt niską cenę. W odpowiedzi na te zarzuty burmistrz Krzysztof Dereziński radził, żeby powiadomił prokuraturę, jeśli według niego doszło do popełnienia przestępstwa.

Marek Walczak narzekał także, iż jeden z weterynarzy nie chciał słuchać jego skarg związanych z działalnością firmy Mero Merkur. Nazwał tego weterynarza kolaborantem. Zarzut ten mocno zdenerwował burmistrza, który kilkakrotnie zaapelował, aby koniecznie zapisać w protokole, że weterynarz został nazwany kolaborantem. Pytał też mieszkańca Ostrowitego, czy ten zdaje sobie sprawę, co oznacza słowo kolaborant.
 

 

Mają naprawić

Sołtys Trzemżala Andrzej Kołodziejczak mówił, że z tego co wie, to w oborach w Ostrowitem jest obecnie około 300 lub 400 krów i jest smród. Dlatego też wyrażał obawy, że jeszcze bardziej będzie śmierdzieć, gdy krów będzie znacznie więcej. Bardzo dosadnie wyraził się także na temat eksploatacji okolicznych dróg przez ciężarówki.

Mieszkająca w Trzemżalu skarbnik gminy Maria Kiełpińska pytała Jerzego Szczepańskiego, dyrektora Powiatowego Zarządu Dróg, czy istnieje jakieś porozumienie z firmą Mero Merkur, na mocy którego samochody tej firmy jeżdżą teraz przez Trzemżal. Dyrektor Szczepański odpowiadał, iż jest takie porozumienie, gdyż pojazdy te nie mogą jeździć przez Ostrowite, bo droga w tej miejscowości jest o mniejszej nośności i jest tam znak zakazujący wjazdu pojazdów o masie powyżej 15 ton. Informował, że firma zobowiązała się do naprawy uszkodzeń dróg.
 

 

Bez czerwonego kapturka

Maria Kiełpińska zwróciła uwagę, że samochody ciężarowe przejeżdżające przez Trzemżal jeżdżą za szybko, np. na łuku drogi przy sklepie. Dlatego też zaapelowała o wprowadzenie ograniczenia prędkości. Początkowo do tego pomysłu sceptycznie podchodził dyrektor PZD tłumacząc, że ograniczeń takich i tak nikt nie przestrzega, jeśli po ich wprowadzeniu co najmniej 2 razy w tygodniu w miejscu tym nie stoi policja z radarem.

- Dajcie spokój z opowieściami o Czerwonym Kapturku - protestował przeciwko takiej argumentacji Marek Walczak przekonując, że kontrole policji czy inspekcji drogowej powinny przynieść efekt, jeśli kierowcy nie będą stosować się do ograniczeń. Inni kierowcy także poparli pomysł, żeby na terenie Trzemżala wprowadzić ograniczenie prędkości do 30 km/h dla samochodów ciężarowych.

W związku z tym, Jerzy Szczepański zapewnił, że będzie można postarać się o wprowadzenie takiego ograniczenia.
 

 

NIiepowazne traktowanie

Uczestnicy zebrania mieli także kilka innych obaw, co do działalności firmy Mero Merkur w Ostrowitem. Pytali m.in. czy z powodu dużej ilości krów planowanej w oborach, na pola nie trafi zbyt dużo azotu wraz z nawozem naturalnym. Zgłaszali również inne problemy: zaorywanie dróg gminnych, wycinanie drzew bez pozwoleń i palenie opon. Zastanawiali się, czy budowany obiekt nie jest zbyt blisko obszaru chronionego Natura 2000. Kilka swoich uwag odczytał z kartki radny Tadeusz Kostka. Pytał np. czy obsada zwierząt nie będzie zbyt duża w stosunku do wielkości gruntu, jakim firma dysponuje. Radnego interesowało również, jaka jest różnica między stara oborą a nowoczesną, której budową firma się tak chlubi.

- Brak udziału przedstawicieli firmy świadczy o dość niepoważnym traktowaniu mieszkańców - komentował także radny Kostka nieobecność na zebraniu przedstawicieli Mero Merkur.

Ubolewał nad tym również burmistrz Dereziński podkreślając, że jest dużo pytań do przedstawicieli firmy. Komentował, że firma ta ma krytyczny stosunek do tego, czym chwaliło się RSP Lubiń i mają inne podejście do hodowli niż spółdzielnia. Burmistrz przyznał, że uczestniczył tylko w jednym spotkaniu z prezesem Mero Merkur, ale dyskusja nie była wtedy zbyt ożywiona, gdyż prezes nie zna języka polskiego a burmistrz niemieckiego.
 

 

Chcą blokowac drogę

Mieczysław Góralczyk, wicedyrektor wydziału architektury i budownictwa Starostwa Powiatowego w Gnieźnie, informował zebranych, że starosta nie wydał jeszcze firmie Mero Merkur żadnej decyzji na budowę obory w Ostrowitem. Wydane zostały jedynie inne pozwolenia m.in. na budowę silosów, dróg wewnętrznych i placu manewrowego, zbiornika na gnojowicę i magazynu. Przedstawiciel starostwa radził więc mieszkańcom, że jeśli mają jakieś uwagi co do prowadzonej inwestycji budowy obór, to żeby zgłaszali swoje zastrzeżenia dopóki formalności nie zostały zakończone. Część mieszkańców twierdziła jednak, że w Ostrowitem wybudowano już więcej obiektów niż te wymienione i zastanawiali się, czy firma nie wybudowała czegoś bez pozwolenia na budowę. Tadeusz Kostka zaproponował, aby inwestycję w Ostrowitem skontrolowała Inspekcja Nadzoru Budowlanego i Inspekcja Ochrony Środowiska. Wniosek ten poparli pozostali uczestnicy zebrania. Niektórzy mieszkańcy grozili, że jeśli tak się nie stanie, to zorganizują blokadę drogi.
 

 

Szybka odpowiedź

W związku z licznymi skargami i obawami mieszkańców przedstawianymi podczas zebrania, poprosiliśmy firmę Mero Merkur o odniesienie się do tych zarzutów. Już po kilku godzinach przedstawiciel tej firmy Marcin Horemski przesłał odpowiedź, którą zamieszczamy obok w ramce.
Do tematu wrócimy w Pałukach.

 

 


 

Odpowiedź Marcina Horemskiego z firmy Mero Merkur

- Planowana obsada zwierząt nie jest zbyt duża w stosunku do wielkości posiadanego przez nas gruntu. Z wielkością stada związana jest ilość wprowadzanego azotu do ziemi. Na stronie 19 raportu oceny oddziaływania na środowisko, który stanowił załącznik do wniosku o wydanie decyzji środowiskowej i był do powszechnej wiadomości publicznej, przedstawione są szczegółowe dane na ten temat. Zalecana ze względów środowiskowych obsada zwierząt powinna wynosić nie więcej niż 2 dorosłe krowy na 1 ha użytków rolnych. Warunek ten spełniamy, mamy jeszcze rezerwę. Zatem w żadnym miejscu nie przekraczamy rygorystycznych norm. - Aby rozpocząć inwestycję, musimy posiadać odpowiednie pozwolenia na budowę, inaczej nie możemy zacząć inwestycji.

- Zarzucono nam zaoranie drogi w Ostrowite. Przedmiotowa droga jest drogą wewnętrzną, która nie ma początku ani końca. Nigdy nie było na niej żadnych kamieni granicznych. Droga została jedynie zabronowana, a nie zaorana. W załączniku szczegółowe wyjaśnienie dotyczące tej drogi, złożone do Urzędu Miasta i Gminy Trzemeszno. - Przekraczanie przez kierowców ograniczeń prędkości jest w Polsce niestety nagminne. Policja oraz straż miejska są organami, które ścigają takie osoby. Ubolewamy, że nieodpowiedni sposób jazdy kierowców obciąża nasz wizerunek. Wielokrotnie upominamy kierowców, zarówno samochodów ciężarowych, jak i osobowych, za nieprzestrzeganie przepisów, jednak nie mamy najmniejszego wpływu na ich sposób jazdy. Proponujemy ustawienie w tej miejscowości fotoradaru i ściganie wszystkich, którzy przekraczają prędkość. Możemy nawet partycypować w kosztach zakupu fotoradaru. Przychody z mandatów za przekroczenia prędkości mogą zasilić budżet gminy. Środki te mogą być wykorzystane na naprawę dróg, utrzymanie stanu dróg i bezpieczeństwa na drogach.

- Nie wycięliśmy bez pozwolenia żadnego drzewa.

- Nie spaliliśmy ani jednej opony. Zebraliśmy na jedno miejsce opony ze wszystkich gospodarstw. Ostatnio przekazaliśmy do odpłatnej utylizacji 5 dużych transportów opon (ok. 35 m3 każdy).

- Nie lekceważymy mieszkańców. Napisaliśmy pismo do burmistrza i do przedstawicieli sołectw, które miało wyjaśnić wątpliwości mieszkańców. Jeżeli otrzymamy pytania, odpowiemy także szczegółowo.

 


Artykuł wyświetlono 2286 razy
Mapa
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Informacje o gazecie
Nazwa
Pałuki i Ziemia Mogileńska
Wydawca
Wydawnictwo Wulkan
Rok założenia
1991
Zasięg
powiat mogileński
Nakład
5725
Najczęściej czytane
Częstochowską prostytutkę „Kobrę” znają wszyscy, a szczególnie...
Koniec z opłatą za posiadanie psa! Co piaty wągrowczanin migał się...
- Samo więzienie to nie więzienie. Gorsze jest to, że człowiek nie...
Jest piątek, 12 czerwca 2009 roku, godzina 11.00. Karolina* (21...
Najczęściej komentowane
Na blisko milion złotych wycenili biegli majątek ruchomy...
W Trzebnicy odbył się Maraton Rowerowy Żądło Szerszenia. W sumie z...
Prokuratura i policja bada przyczyny niedzielnej tragedii, do...
Rodzice uczniów szkoły podstawowej mają konflikt z nauczycielem...
80-letnia Barbara Maćkowiak czuje się oszukana przez...
Najwyżej oceniane
Jutro na dwie godziny zostanie zablokowana droga krajowa nr 5 w...
Szósty grudnia, a mikołajów jak na lekarstwo. - Nie widać ich na...
Zbyszko Przybylski zarabia dwa razy więcej niż premier Donald Tusk...
Rodzice dzieci korzystających z usług „Promyczka” składają kolejne...
Wnuk pobił babcię tak dotkliwie, że trafiła do szpitala. Pobił ją,...