OLESNO - WTZ to ich drugi dom
Drugiego lutego 1995 roku – tego dnia do starego kasyna milicyjnego przy ul. Dworcowej przyszło dwadzieścioro pierwszych uczestników Warsztatu Terapii Zajęciowej.
- I właśnie tę datę uznajemy za dzień naszych warsztatowych urodzin – mówi Ewa Janiszewska – Dandyk, kierownik WTZ w Oleśnie.
Pierwszą kierowniczką i założycielką warsztatu była ówczesna prezes Towarzystwa Pomocy Ludziom – Czesława Sulnicka. Po niej stery przejął Kazimierz
Sosnowski. Następnie placówką kierował długoletni rehabilitant Andrzej Brocki. Od grudnia 2004 roku kierownikiem jest Janiszewska – Dandyk.
- Warsztat powstał po to, by osoby niepełnosprawne z różnymi dysfunkcjami miały nie tylko gdzie się spotykać, ale i realizować – mówi Janiszewska – Dandyk. – W pierwszych latach placówka była nastawiona na socjalizację, w ostatnio skupiamy się głównie na terapii zawodowej.
- Warsztat to nasz drugi dom – dodaje Jan Nowak, który do placówki uczęszcza od początku jej istnienia. – Tu się realizujemy. Tu poznajemy nowych ludzi, którzy doceniają naszą pracę…
- Tu poznałam moich najlepszych przyjaciół – wylicza dalej Renata Pychyńska. – Tu nauczyłam się szyć…
- Tu otworzyłem się na innych ludzi, bo wcześniej to tylko siedziałem w domu –kontynuuje Sebastian Książek. – Gdyby nie warsztat nie byłby studentem i nie miał indeksu. Nie znałabym podstaw angielskiego i ekonomii…
I tak podopieczni WTZ mogliby wyliczać godzinami…
Siedemnaście lat temu osoby z orzeczeniem o niepełnosprawności do dyspozycji miały pięć pracowni terapeutycznych: kulinarną, krawiecką, stolarską, dziewiarską i introligatorską. Teraz pracowni jest w sumie dziewięć. Do wcześniej wymienionych należy dodać: rękodzieła artystycznego, ceramiczną, plastyczną, informatyczną oraz aktywizacji manualnej. Za budynkiem znajduje się też stumetrowy ogród rekreacyjny.
- Cztery lata temu budynek powiększył się o pomieszczenia po byłym PZU – dodaje kierownik. - Rozbudowana została wówczas sala rehabilitacyjna. Powstała ogromna jadalnia i kuchnia, których bardzo nam brakowało.
Warunki do samorealizacji są idealne. A warsztat to już prawdziwa „fabryka” rękodzieła artystycznego. Prace podopiecznych WTZ prezentowane są na lokalnych, a nawet światowych wystawach. Zachwycają się nimi osoby prywatne, firmy lokalne i wielkie koncerny.
- Nasi podopieczni tych prac nie robią na akord, tylko z serca – zaznacza kierownik. – My nie jesteśmy żadną komercyjną placówką i głową muru nie rozbijemy.
Ale fakt jest faktem – na nasze prace cieszą się coraz większym uznaniem. Po Bożym Narodzeniu myślimy o już o Wielkanocy. A w międzyczasie robimy walentynkowe torby, kartki i róże.
Prace WTZ zdobią urzędy, kancelarie prawne, gabinety lekarskie, prywatne domy i to nie tylko oleskie, ale i te w Niemczech i Holandii.
- Pracujemy, ale też zwiedzamy – dodaje Janiszewska – Dandyk. – Już wszerz i wzdłuż zwiedzieliśmy Polskę. Jeździmy na kilkudniowe wycieczki, ale też do teatru, kina czy opery.
Siedemnaste urodziny WTZ świętował we własnym gronie. Był tort i oczywiście moc życzeń.
- By warsztat istniał jak najdłużej, bo nie wyobrażamy sobie już życia bez niego – wymienia jedno z życzeń Mariusz Michalski.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



