Pobierz widget
Pasje

OLESNO - Trzecie oko listonosza

Małgorzata Kuc, 27 kwiecień 2011, 15:15
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Do drzwi studia fotograficznego Anety Kuli – Domańskiej pukają zakompleksione kobiety. Wychodzą supermodelki ze zdjęciami, które mogłyby zdobić okładki branżowych pism o modelingu.
OLESNO - Trzecie oko listonosza

W artystycznym wydaniu Aneta Kula - Domańska z córeczką Hanią.

Aneta Kula – Domańska z wykształcenia jest muzykoterapeutą, z zawodu listonoszem, a z zamiłowania fotografem.

- Ta miłość do obiektywu narodziła się, kiedy jeszcze byłam dzieckiem – rozpoczyna opowieść oleśnianka. – Dokładnie pamiętam analogowy zenit mojego taty. Sprzedał go sąsiadowi, bo nie miał czasu na fotografowanie. A ten wrócił z wakacji z pięknymi zdjęciami.

Wówczas oczy małej dziewczynki zaiskrzyły się. I to chyba wtedy zaczęła rodzić się miłość. Jeszcze nieodwzajemniona.

- Minęło kilka dobrych lat zanim zrozumiałam, że chcę fotografować – mówi Aneta, która zaczęła namiętnie wertować strony internetowe o fotografii. Na jednym z portali społecznościowych natrafiła na portret człowieka.

- Okazało się, że to był autoportret mojego późniejszego mistrza – opowiada. – To on wybrał mi pierwszą amatorską lustrzankę. Uczył, co to migawka, a co to przesłona.

Zaczęło się. Wykonywanie setek, ba tysięcy zdjęć. Na początek pejzaży i syna Bartosza. A wieczorami ich kadrowanie i żmudna obróbka w profesjonalnym programie Photoshop.

- Kładłam syna spać, a sama siadałam do komputera – opowiada. – I tak do trzeciej nad ranem metodą prób i błędów poznawałam ten program. Zdarzało się, że ryczałam nad nim, a rano z zapuchniętymi oczami biegłam do pracy. Brałam listy i ruszałam w trasę na oleskie Walce, bo to mój rejon pocztowy.

I tak pół roku. Niemal dzień w dzień powtarzał się ten sam scenariusz. Tymczasem Photoshop dawał się lubić coraz bardziej. Już nie był tak tajemniczy, już nie skrywał tylu możliwości, jakie daje.

 

Pierwsza sesja i Grand Prix

Zajawkę na fotografię Aneta połknęła na dobre. Zapisała się nawet do studium fotograficznego w Jeleniej Górze. Jej talent dostrzegł jeden z wykładowców.

- Zmusił mnie, żebym wysłała zdjęcia na konkurs – mówi.

Oleśnianka zgarnęła dwie nagrody w konkursie fotograficznym - Grand Prix za surrealistyczny portret kobiety i drugie miejsce za uwiecznienie oleskiej szkoły muzycznej.

- I mimo że wygrałam, to obiecałam sobie, że już więcej nie będę brać udziału w żadnych konkursach – dodaje Aneta, która po pół roku przerwała naukę. Powód?

- To nie było to, czego oczekiwałam po tej szkole – mówi. – Chciałam więcej zajęć praktycznych, a mniej teorii. A niestety przez to pierwsze trzeba też przebrnąć, a mi było szkoda czasu.

Aneta zaczęła bawić się portretowaniem przyjaciółek i koleżanek. W mieszkaniu zaaranżowała studio fotograficzne.

- Pierwszą sesję zdjęciową zrobiłam koleżance z pracy – mówi. – W środku lata ubrałam ją w wełniany golf i kazałam pić gorące cappuccino.

Modelka nie protestowała. Posłusznie wykonywała polecenia. A kiedy zobaczyła zdjęcia, to była zachwycona.

 

Wchodziły szare myszki, wychodziły supermodelki

Wieści o niepowtarzalnym trzecim oku Anety szybko rozeszły się. Do drzwi i na pocztę elektroniczną oleśnianki zaczęły dobijać się kolejne panie. Pukały zakompleksione i jak mantrę powtarzały, że są niefotogeniczne.

- Na dzień dobry mówiły, że mają krzywy nos, za małe piersi, za grube uda i pewnie z sesji nic nie będzie – opowiada Aneta, która pokornie wysłuchiwała babskich żalów.

- W końcu sama jestem babą – potakiwała ze zrozumieniem fotograf, a w międzyczasie przebierała swoje modelki w stare firanki, czarne sukna, pióra i pióropusze…

- Niektóre modelki były tak niepewne siebie, że nawet nie zauważały, kiedy pstrykam im zdjęcia – opowiada.

Zdziwienie na twarzach pojawiało się, kiedy otrzymywały album ze zdjęciami. Nie dowierzały, że mogą być tak piękne.

- Zawsze staram się uchwycić w kadrze piękno kobiety – mówi Aneta. – Pewnie brzmi to jak banał, ale to prawda. Piękno można uzyskać nawet szpecąc albo celowo uwypuklając jakiś znak szczególny, który niekoniecznie podoba się osobie fotografowanej.
Panowie pozazdrościli. I też już chętnie stają przed obiektywem Anety. Indywidualnie, z ukochaną dziewczyną, a i czasem z nienarodzonym dzieckiem w łonie matki.

- I wprost proporcjonalnie do kobiet czują się maczo już na początku sesji – mówi Aneta, która fotografię pokochała już chyba na dobre. I z nią zamierza zawodowo związać przyszłość.

Artykuł wyświetlono 1104 razy
Mapa
Komentarze do artykułu
Small
Daniel Bochnak - 27 kwiecień 2011, 15:42

Piękne zdjęcie! Proszę o więcej...

Avatar_missing_small
Piotr Domański - 27 maj 2011, 08:33

Proszę bardzo: http://arsvisionis.pl/

Dodaj komentarz
Informacje o gazecie
Nazwa
Kulisy powiatu Kluczbork-Olesno
Wydawca
Centrum Kolisko
Rok założenia
2003
Zasięg
Powiaty: kluczborski i oleski
Nakład
5500
Najczęściej czytane
Częstochowską prostytutkę „Kobrę” znają wszyscy, a szczególnie...
Koniec z opłatą za posiadanie psa! Co piaty wągrowczanin migał się...
- Samo więzienie to nie więzienie. Gorsze jest to, że człowiek nie...
Jest piątek, 12 czerwca 2009 roku, godzina 11.00. Karolina* (21...
Najczęściej komentowane
Na blisko milion złotych wycenili biegli majątek ruchomy...
Prokuratura i policja bada przyczyny niedzielnej tragedii, do...
Bezpańskie psy opuszczą wrzesińskie przytulisko i pojadą do nowego...
80-letnia Barbara Maćkowiak czuje się oszukana przez...
W Trzebnicy odbył się Maraton Rowerowy Żądło Szerszenia. W sumie z...
Najwyżej oceniane
To, co usłyszałem od osób decydujących o tym, czy zostaniemy...
Edward Budny, słynny trener biegaczy narciarskich, wspomina jednego...
Kupno kamiennego nagrobka to inwestycja na dziesiątki lat. Warto...
Z doktorem Januszem CHOLEWIŃSKIM, specjalistą medycyny paliatywnej,...
Gdyby nie Maria Czernik, dyrektor Gminnego Centrum Kultury i...