OLESNO - Nasz człowiek wygrał Dakar
W ogólnopolskich mediach sporo mówiono o Polakach startujących w najsłynniejszym i najtrudniejszym rajdzie świata. Wielokrotnie wymieniane były nazwiska Krzysztofa Hołowczyca, Adama Małysza czy Jacka Czachora. O Dariuszu Rodewaldzie startującym w holenderskiej ekipie Team de Rooy wspomniano zaledwie kilka razy.
- W relacjach EuroSportu kilkakrotnie padło nazwisko Rodewald – mówi Mateusz Antkowiak, który na bieżąco śledził starty swojego kolegi w rajdzie.
Nazwisko Polaka wspominano rzadko może też i z tego względu, że na oficjalnej stronie rajdu widnieje informacja, że Darek startuje jako... obywatel Holandii.
- Na ciężarówce widać wyraźnie polską flagę przy nazwisku Darka - mówi Antkowiak.
Biało - czerwona flaga powiewała też w czasie uroczystego zakończenia rajdu. Bo to właśnie 34. edycję Rajdu Dakar, która zakończyła się w niedzielę 15 stycznia w Limie, stolicy Peru, wygrał w klasyfikacji ciężarówek Team de Rooy w składzie kierowca Gerard de Rooy (Holandia), mechanik Darek Rodewald (Polska) i nawigator Tom Colsoul (Belgia).
- To historyczny moment – cieszy się Antkowiak. - Darek jest pierwszym Polakiem, który wygrał rajd Dakar. A kierowca de Rooy powtórzył wyczyn swojego ojca sprzed dwudziestu pięciu lat.
Startująca z numerem 502 dziesięciotonowa ciężarówka w kolorze seledynu Iveco Powerstar Strator-Torpedo, przy której budowie uczestniczył oleśnianin, wygrała aż pięć z czternastu etapów Dakaru. I tym samym przełamała trzyletnią dominację startujących kamazami Rosjan.
- Ekipa Darka na metę dojechała z ponad pięćdziesięciominutową przewagą – mówi Antkowiak.
28-letni oleśnianin w Teamie Dakar Holendra Jana de Rooy’a pracuje od pięciu lat. W Dakarze udział wziął po raz trzeci. I można by rzec do trzech razy sztuka! Dwa lata temu ekipa z oleśnianinem w składzie miała wypadek na trzy etapy przed metą. W zeszłym roku zaliczyła kraksę już w czasie pierwszego odcinka. Teraz Team de Rooy zwyciężył i to w przepięknym stylu.
- Rozmawiałem z Darkiem – mówi Antkowiak. – Mówił, że mimo tak dużej przewagi do pozostałych załóg nie cieszyli się za wcześnie. Nie było jakiejś specjalnej euforii po wygraniu kolejnych etapów.
Megaszczęście przyszło, kiedy dojechali na metę w Limie. Tam czekały już na nich setki dziennikarzy…Patrzył na nich niemal cały świat.
- To wtedy tak naprawdę dotarło do nich, że wygrali Dakar – opisuje Antkowiak. – Z ciężarówki wyszli dopiero po kilku minutach. Musieli ochłonąć i uwierzyć w to, co się stało.
We wtorek 17 stycznia Darek wrócił do Holandii. Na lotnisku witała go żona Karolina.
- Dzisiaj (przyp. red. środa 18 stycznia) Darek będzie brał udział w oficjalnym powitaniu w Teamie de Rooy’a i u burmistrza Eindhoven – podsumowuje Antkowiak.
Kiedy zawita do rodzinnego Olesna?
- Jak jego syn Sebastian będzie miał w szkole ferie – mówi Antkowiak.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.




