OKIEM OBSERWATORA - Nie mam już kompleksów
Rzadko zdarza się duża zgodność opinii internautów w jakiejkolwiek sprawie, a w tym przypadku taka ona była. W sieci oburzenie na dziennikarkę było miażdżące. Telefony i e-maile posypały się też do Rady Etyki Mediów, która podzieliła krytyczne uwagi o zachowaniu K. Kolendy-Zaleskiej. "Natłok sprzecznych, bulwersujących informacji o tragedii w Sosnowcu wymaga od dziennikarzy zajmujących sie tym tematem szczególnej rozwagi i powściągania własnych emocji. Zdaniem REM, właśnie nadmiar emocji, którym dziennikarka dała upust ponad akceptowalną przez tych telewidzów miarę i standardy profesjonalizmu w dziennikarstwie, pozbawił program obiektywizmu, szczególnie w stosunku do jednego z zaproszonych gości. Jest to sprzeczne z pierwszą zasadą Karty Etycznej Mediów, która nakazuje dziennikarzowi przedstawianie rzeczywistości niezależnie od swoich poglądów i umożliwienie rzetelnej prezentacji różnych punktów widzenia” – czytamy w oświadczeniu REM.
Najprościej rzecz ujmując… Krzysztof Rutkowski to kontrowersyjna postać, z niekoniecznie kryształową przeszłością i dużym parciem na tzw. szkło, czyli na lansowanie się w mediach. Jednak widzowie o tym wiedzą i nie oczekiwali od dziennikarki manifestacji tak jawnej niechęci.
Myślę, że Katarzyna Kolenda-Zaleska, doświadczona dziennikarka, wpadła w pułapkę, w którą wpada wielu jej koleżanek i kolegów z tzw. mainstream’owych mediów (największych gazet, radiostacji i telewizji, które w największym stopniu wpływają i kształtują opinię masowego odbiorcy). Ci dziennikarze zostają gwiazdami swoich stacji. Dostają programy, w nazwie których widnieją ich nazwiska; otrzymują niebotyczne apanaże i mają podwyższać sprzedaż, słuchalność i oglądalność… To oczywiście nic złego. Gorzej, kiedy te gwiazdy zapominają o priorytetach swojego zawodu. Wcielają się w role wszechwiedzących i pouczających, niosących jedynie słuszny punkt widzenia. Są też aroganccy. To są cechy polityków, z którymi często rozmawiają. Właśnie… Wielu z tych dziennikarzy wchodzi w role polityków… W felietonie, komentarzu, eseju można sobie pozwolić na dozę subiektywizmu, ale w bieżącej robocie informacyjnej to razi. A skoro jest akceptowane, to obniża standardy dziennikarstwa.
W tychże mainstream’owych mediach dziwi mnie ogromnie postawienie na głowie prostej i naczelnej zasady dziennikarstwa – patrzenia na ręce rządzącym. Od 2007 r., kiedy w Polsce rządy sprawuje Platforma Obywatelska mam wrażenie, iż rządzi Prawo i Sprawiedliwość. Bo PO zapewniony ma medialny parasol ochronny, a PiS jest wiecznie na cenzurowanym. Gafy prezydenta Komorowskiego i niezdecydowanie premiera Tuska są bagatelizowane, a każda wpadka nieżyjącego prezydenta Kaczyńskiego czy słowo jego brata były (są) rozdmuchiwane na maksa.
Może znakiem czasów są rosnące w siłę tzw. obywatelskie media społecznościowe, zakładane najczęściej w internecie przez pasjonatów? Prezydent USA Barack Obama, będąc w Polsce, jedynego wywiadu udzielił takiemu właśnie medium – "Salonowi24. Niezależnemu Forum Publicystów". Igor Janke – założyciel Salonu24, także publicysta "Rzeczpospolitej" był przewodniczącym jury konkursu dziennikarskiego SGL Local Press 2011, organizowanego dla redakcji lokalnych, niezależnych gazet. Miałem przyjemność być nominowanym w tym konkursie wraz z redakcyjnym kolegą Zdzisławem Barszewiczem.
My w Warszawie bywamy rzadko, Igor Janke często. To on powiedział, że konkursowe teksty były pisane z poczuciem misji, której nie ma już w mainstream’owych mediach. Dawno temu miałem kompleks wobec koleżanek i kolegów z dużych redakcji. Od paru lat już go nie mam. Utwierdzam się w tym przekonaniu po takich audycjach, jak wspomniane na początku "Fakty po Faktach".
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



