Pobierz widget
Takich intarsji nie zrobi już nikt

Odszedł Edmund Kapłoński, wybitny żniński intarsista

Remigiusz Konieczka, 01 grudzień 2011, 15:15
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Mówi się, że w swoim fachu można być rzemieślnikiem lub artystą. Rzemieślnik solidnie wykonuje swoją pracę, ale nie wznosi się ponad poziom, który może zachwycić widzów, słuchaczy, czytelników. Artysta natomiast solidny nie musi być, ale jak już stworzy dzieło, to rzuca ono wszystkich na kolana. Edmund Kapłoński w swojej pracy twórczej rzemieślniczą umiejętność wzniósł na taki poziom, który kazał następnym pokoleniom z szacunkiem pochylać przed nim głowy.
Odszedł Edmund Kapłoński, wybitny żniński intarsista
Odszedł Edmund Kapłoński, wybitny żniński intarsista

Edmund Kapłoński podczas benefisu w 2007 roku fot. Marta Złotnicka

Intarsja to taka technika zdobnicza, która polega na tworzeniu, wykładaniu powierzchni drewnianych różnymi gatunkami drewna. Dodajmy, technika wymagająca niezwykłej cierpliwości i umiejętności patrzenia na drewno. Punktem wyjścia do tworzenia intarsji jest wyszukanie odpowiedniego tworzywa z dużej ilości fornirowych płatów, które gromadził u siebie Edmund Kapłoński. Z cienkich fornirowych pasemek, o różnych rozmiarach, intarsista musi znaleźć kawałek o odpowiednim odcieniu i kształcie. Kawałki przyklejane są na papier, później na płytę, w następnej kolejności są prasowane, szczegóły uzupełniane.

Cała intarsja jest zmywana, szlifowana, nawadniana, suszona i na końcu lakierowana. Trzeba dodać, że intarsje tworzone są na negatywie, a postęp swoich prac artysta śledzi patrząc w lustro. Cały proces twórczy pokazuje jak niezwykłym artysta był Edmund Kapłoński, jak trudną sztukę ukochał i jej poświęcił swoje życie.

Artysta urodził się 8 sierpnia 1927 roku w Jaroszewie. W 1939 roku po wybuchu II wojny światowej ojciec Edmunda, Jan Kapłoński, były powstaniec wielkopolski, został wywieziony do Niemiec. Na 12-letniego Edmunda spadł obowiązek utrzymania rodziny. Rozpoczął pracę w zakładzie stolarskim należącym do Niemca. Na naszych łamach w 2007 roku tak wspominał tę chwilę: - Gdyby nie okupacja, to nie znalazłbym się w warsztacie stolarskim, gdyby nie stolarnia, to ja bym w ogóle nie miał pojęcia o drewnie. Drewno tak mnie zafascynowało, że zacząłem robić jakieś ornamenty, monogramy na szkatułkach.

Takie były początki. Po wojnie pracował w Bydgoskiej Fabryce Mebli Artystycznych. Jako wykwalifikowany stolarz został rzemieślnikiem i wykonywał meble, ale nie były to meble zwykłe. Wraz z kolegami tworzył, bo tak to trzeba nazwać, meble intarsjowane, których odbiorcą były ówczesne sfery rządowe. Już wtedy doskonale połączył rzemieślniczą pasje i nutę szaleństwa artysty. W 1960 roku debiutował jako artysta wystawą autorką organizowana przez Kujawsko-Pomorskie Towarzystwo Kulturalne. Wystawa i poziom prac zostały docenione przez środowisko. Szczególną ciekawość budziła nowatorska, jak na świat sztuki, technika intarsji. Edmund Kapłoński tworzy dalej, więcej. Dziewięć lat później, w 1969 roku, na Ogólnopolskiej Wystawie Rzemiosł Artystycznych otrzymał złoty medal. Wystawiał swoje prace w Warszawie, Poznaniu, Szczecinie, Krakowie, Toruniu, Włocławku, Katowicach i Częstochowie. Intarsje prezentowane były też za granicą: w Berlinie, Lispku, Dreźnie, Rostoku (dawna NRD), w Berlinie Zachodnim, Budapeszcie, Bratysławie, Veseli na Morawach, Wilnie i Birsztanach na Litwie. W latach 1989-1990 wystawiał prace w stolicy światowej kultury, a mianowicie w Paryżu.

Przez lata stworzył ponad 3 tys. obrazów. Wykonany przez niego stół zdobi salę Urzędu Rady Ministrów w Warszawie. Na jego obrazach można zobaczyć pejzaże, portrety, sceny historyczne. Jego droga krzyżowa znajduje się w kościele pw. NMP Królowej Polski w Żninie. Za pomocą intarsji malował żnińskie i pałuckie krajobrazy, budynki, ulice i rynek z Basztą.

Był członkiem Międzynarodowego Stowarzyszenia Twórców Intarsji w Paryżu oraz Związku Polskich Artystów Plastyków. Należał do Grupy Plama`s w Szubinie. Był honorowym członkiem Żnińskiego Towarzystwa Kulturalnego.

W 2007 roku w Muzeum Ziemi Pałuckiej Edmund Kapłoński obchodził benefis 80. urodzin. W ubiegłym roku świętował półwiecze pracy artystycznej. Cztery lata temu otrzymał Złoty Krzyż Zasługi. Ostatnim jego wielkim dziełem było stworzenie dziewięć lat temu cyklu stu miniatur. Powiedział wtedy na łamach Pałuk: - Od lat myślałem, żeby komuś przekazać ten mój sposób tworzenia, patrzenia na materiał. Jego marzeniem było stworzenie pracowni, w której uzdolnienie młodzi chłopcy pod jego okiem uczyliby się sztuki intarsji.

Pracowni już nie będzie, bo nie ma Edmunda Kapłońskiego. Zmarł 27 listopada. Już nikt tak jak on intarsji nie stworzy.

Artykuł wyświetlono 1505 razy
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Informacje o gazecie
Nazwa
Pałuki
Wydawca
Wydawnictwo Wulkan
Rok założenia
1991
Zasięg
powiat żniński
Nakład
6773

Jedynka gazety
Small
Najczęściej czytane
Częstochowską prostytutkę „Kobrę” znają wszyscy, a szczególnie...
Szok! Funkcjonariusze z kutnowskiej komendy w biały dzień mieli w...
Zaledwie 22-letni podróżnik wraz ze swymi dwoma towarzyszami marzył...
80-letnia Barbara Maćkowiak czuje się oszukana przez...
Najczęściej komentowane
Trzy lata temu „Tygodnik Podhalański” opublikował fragmenty rozmowy...
80-letnia Barbara Maćkowiak czuje się oszukana przez...
Rada Wydawców Stowarzyszenia Gazet Lokalnych oświadcza, iż nie jest...
Pilska telewizja ujawniła niewygodne dla sędziego Mariusza Sygreli...
Prokuratura i policja bada przyczyny niedzielnej tragedii, do...
Najwyżej oceniane
29 września w kaliskim Sądzie Okręgowym odbyła się kolejna rozprawa...
Jury Konkursu SGL Local Press 2011 wyłoniło nominacje do nagrody...
Gwiazdy polskiego sportu zarabiają w euro i bardzo to sobie chwalą...
Wnuk pobił babcię tak dotkliwie, że trafiła do szpitala. Pobił ją,...
To co jednym samorządom się opłaca innym już niekoniecznie. Budowa...