NEKLA - Ostre cięcie w lokalu
Rzecz tyczy jednego z podwrzesińskich lokali. W sobotę 4 lutego odbywała się w nim zabawa karnawałowa. Trzecia z czterech zaplanowanych na ten okres. Cena wejściówek nie zwalała z nóg (wynosiła jedyne 110 zł od osoby). Dodatkowo ci, którzy dokonali wczesnej rezerwacji mogli liczyć na darmowy nocleg. Menu też niczego sobie: obiadokolacja, kawa i ciasto oraz zimny bufet. Nie dziw więc, że chętnych nie brakowało.
W orbicie naszych zainteresowań jest jednak nie zabawa, a to, co wydarzyło się pod jej koniec.
– 24-letni mieszkaniec Chodzieży na hotelowym korytarzu pchnął nożem 46-letniego mieszkańca Poznania. W wyniku tego poszkodowany doznał rozcięcia prawego ramienia – przedstawia oficjalny komunikat rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji we Wrześni Krzysztof Szcześniak.
Wieść o zajściu, do którego doszło już 5 lutego około godz. 3.00, rozeszła się po sali lotem błyskawicy. Ale nie popsuła biesiadnikom dobrych humorów.
– Nie znaliśmy szczegółów i dlatego wciąż prowadziliśmy zabawę – słyszymy od jednego z członków zespołu muzycznego, który przygrywał do tańca.
O zaistniałym zdarzeniu wiadomo niewiele. Bo, jak usłyszeliśmy w lokalu, każdy był po alkoholu i każdy widział coś innego. Wszyscy chętnie zdawali relację policji, ale mało kto posiadał informacje odnośnie tego, co, gdzie i dlaczego tak naprawdę się stało. Dlatego chcąc nie chcąc musimy bazować tylko oficjalnych źródłach.
Pewne jest, że rannego opatrzyli ratownicy medyczni, tymczasem sprawca wziął nogi za pas. Na komendzie policji, z własnej nieprzymuszonej woli, pojawił się dopiero następnego dnia (dlatego nie wiadomo, czy i jak bardzo był pijany, gdy zadawał cios). Złożył bardzo obszerne wyjaśnienia. Natomiast podczas przesłuchania w prokuraturze rejonowej nie przyznał się do stawianego mu zarzutu – umyślnego uszkodzenia ciała naruszającego czynność narządu ciała na czas powyżej siedmiu dni.
– Przedstawił okoliczności, które będą weryfikowane w toku dalszego postępowania – mówi prokurator rejonowy Krzysztof Helik. Informuje również, że na miejscu zdarzenia nie został zabezpieczony nóż ani inne ostre narzędzie. Zadaną ranę określa mianem cięto-szarpanej. Z kolei jego zastępca Jacek Motawski, który prowadzi to postępowanie, dementuje pogłoski jakoby sprawca znał wcześniej poszkodowanego.
– Byli dla siebie obcy. Wdali się w pyskówkę. Od niej wszystko się zaczęło – utrzymuje.
Jak udało nam się ustalić, poszło o kobiety – to o nie mieli pokłócić się panowie. Czyli – klasyka, można by rzec. Obaj byli zakwaterowani w lokalu. Nie wiedzieć czemu, starszy zajrzał młodszemu do pokoju. Ten za nim wybiegł...
Wobec 24-letniego chodzieżowianina zostały zastosowane środki zapobiegawcze: policyjny dozór oraz poręczenie majątkowe w wysokości 1000 złotych. Do czasu sądowego finału ma on też nakaz powstrzymywania się od kontaktów z pokrzywdzonym.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



