Mszańskie szalom
Pod opieką katechetki uczniowie śpiewają żydowskie piosenki i odkrywają tajemniczy świat, który był częścią ich miejscowości. - Każdy z nas miał jakąś wiedzę na temat judaizmu. Ale dopiero jak zaczęłam śpiewać, poczułam "to coś", co mnie naprawdę zachwyciło - zauważa Marysia Duda, uczennica mszańskiego liceum.
Są szacunki, że przed wojną nawet połowa mieszkańców Mszany Dolnej była narodowości żydowskiej. Beldegrinowie i Zinsowie prowadzili piekarnie, Szmid karczmę. Byli bogaci i biedni, inteligenci i słabo wykształceni. Żydzi chodzili razem z chrześcijańskimi kolegami do szkoły. Tak było do sierpnia 1942 roku, gdy hitlerowcy "rozwiązali kwestię żydowską", mordując na skraju Mszany Dolnej ponad 881 osób. Po synagodze nie pozostał nawet ślad, a po dawnych mieszkańcach udało się znaleźć cztery stare fotografie i nieliczne macewy, czyli płyty nagrobne na dawnym cmentarzu.
Historię dawnych mieszkańców miejscowości próbują odkryć na nowo licealiści. Efekt swej pracy przedstawili podczas styczniowego dnia pamięci ofiar holokaustu. Jednak nie chodziło im o kolejną akademię czy odczyt. Założona przez katechetkę Urszulę Janosz-Rekucką grupa teatralna Emet (Prawda) przedstawiła dawne historie, a wszystkich poruszyły tęskne pieśni żydowskie z tekstami nieco przerobionymi tak, by nawiązywały też do historii Mszany Dolnej. Nieocenionym źródłem wiedzy okazał się 88-letni Henryk Zdanowski. Jeszcze dziś pamięta wiersz recytowany przez śliczną Lusię Beldegrin, którą za młodu był zauroczony.
Scenografię przedstawienia stanowiły wydrukowane obrazy Marca Chagalla i Józefa Neumanna, którego jeden obraz okazał się wyjątkowo interesujący. "Ulica żydowskiego miasteczka" kilku osobom skojarzyła się z mszańską ul. Leśną. Czy Neumann przed wojną rzeczywiście malował dawną żydowską Mszanę?
- Strzałem w dziesiątkę okazały się piosenki - nie kryje zadowolenia katechetka. - Mamy kwartet smyczkowy - dziewczyny musiały nauczyć się grać ze słuchu, bo muzyka klezmerska nie była nigdy zapisywana. Odkryliśmy wspaniałe głosy - dziewczyny potrafią cudownie zaśpiewać dawne pieśni. To było naprawdę wzruszające.
Przebojem, który można było usłyszeć na korytarzach liceum, była pieśń o pokoju "Ose szalom bimromaw".
Katechetka rozpoczęła pracę dopiero w tym roku szkolnym. Sama zafascynowana judaizmem i kulturą żydowską, zaczęła tworzyć grupę teatralną "Emet" (Prawda). Początkowo przyszło 5 osób, dziś liczy ona 15 uczniów.
Poza tym, że robią coś pięknego, mają też poczucie pewnej misji. - O tym trzeba rozmawiać w domach, szkołach. Ja w domu zawsze byłam tak wychowywana, by nie naśmiewać się z innych. Niestety, w Polsce antysemityzm wciąż istnieje, a najlepiej go zwalczać, poznając kulturę żydowską - przekonuje Ania Kaciczak uczennica LO.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.




