Ma 55 lat. Za dużo by znaleźć pracę, za mało na emeryturę
Ma 55 lat. Za dużo, by znaleźć dobrą pracę, za mało na emeryturę. Ma energię i nadzieję, że w końcu się uda. Ale w domu, wracając po sprzątaniu, otwiera gazetę, by przejrzeć ogłoszenia. Musi dorobić, bo za 1100 zł, które otrzymuje jako sprzątaczka, nie jest w stanie utrzymać siebie, choć mieszka sama ze swoim psem.
Nie chce zależeć od dzieci - wystarczy, że zięć co roku kupuje jej węgiel. Córce nie przyznaje się nawet, że zalega z czynszem i ma do spłacenia kredyt. Z synem straciła kontakt, gdy wyjechał za granicę. Sama cieszy się, że ma mieszkanie, które przed laty, po śmierci męża, wykupiła za niewielkie pieniądze. Wie, że nie jest wyjątkiem - kobiet po pięćdziesiątce w podobnej sytuacji jest wiele. Ale ona nie chce prosić o pomoc materialną - tylko szuka pracy.
Z zawodu jest krawcową z 20-letnim doświadczeniem. Teraz, gdy zakład, który ostatnio ją zatrudniał, splajtował - sprząta w banku. Pewnie, gdyby nie blisko 400 zł kredytu jakoś wiązałaby koniec z końcem.
Kiedyś znalazła w telegazecie ogłoszenie o chałupnictwie. Ucieszyła się, gdy na jej pismo przyszła odpowiedź, ale na poczcie trzeba było zapłacić 100 zł. Zapłaciła. Otworzyła kopertę, w której był długopis z wkładem do poskładania i instrukcja, jak znaleźć sobie adresy producentów i odbiorców. Przepłakała całą noc. Nigdzie nie zgłosiła oszustwa. - Wstyd mi było, że tak się dałam zrobić... - przyznaje.
Szukała pracy w okolicy, dopytywała po pensjonatach, ale doszła do wniosku, że wszędzie stawiają na młodych. Dawała ogłoszenia do gazet, sama rozklejała po mieście oferty na kartkach ze swoim numerem telefonu. Nikt nie oddzwonił.
- Wychodzę z założenia, że jeśli mam sprawne ręce i nogi i jeszcze się do czegoś nadaję, to nie ma takiej rzeczy, z którą bym sobie nie poradziła - podkreśla. - Mogę to robić wolniej, ale mam zawsze podniesioną głowę, uśmiech na twarzy i tylko znajomi mówią: "Tobie to bieda krzywdy nie zrobi, ty to wiecznie jesteś uśmiechnięta". Nie potrafię się żalić. Może przez to po tyłku dostaję.
Czy nie mogłaby spróbować własnej działalności? Są przecież programy wspierające osoby w wieku 50+, dotacje na otwarcie firmy, ale jakoś nie przekonują naszej bohaterki. - Nigdy tego nie próbowałam, teraz też wolałabym pracę u kogoś. Przecież teraz, jakby po pracy w banku przyszło jeszcze biegać po mieście i szukać zleceń, to nie zarobiłabym na ZUS. Zresztą trudno zaczynać w tym wieku - dodaje i otwiera koleją gazetę na rubryce "Praca"..
Czy kobiety "po pięćdziesiątce" poszukujące pracy nie mają szansy na znalezienie pracy? Przecież mają doświadczenie, staż, a niedomagania zdrowotne czy sprawnościowe nadrabiają chęcią do pracy. Jeśli są pracodawcy, którzy myślą podobnie - prosimy o kontakt z naszą redakcją (tel. 18/ 266 99 34), a my skontaktujemy Państwa z naszą bohaterką.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



