Pobierz widget

LUBCZ - Boją się smrodu, szczurów i insektów

Sylwia Wysocka, 24 listopad 2011, 11:02
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Mieszkańcy Lubcza zwołali spotkanie w sprawie budowy hodowli norek w centrum ich wsi. Kategorycznie sprzeciwiają się inwestycji i nie przekonały ich zapewnienia inwestora.
LUBCZ - Boją się smrodu, szczurów i insektów
LUBCZ - Boją się smrodu, szczurów i insektów

Zbigniew Włodarczyk tłumaczył, że mieszkańcy mają prawo przeciwstawić się inwestycji w Lubczu fot. Sylwia Wysocka

We wtorkowy wieczór o 18:00 w Klubie Rolnika U Arlety rozpoczęło się zebranie wiejskie z udziałem inwestora Kazimierza Żywanowskiego, proboszcza miejscowej parafii ks. Zdzisława Rybczyńskiego, przedstawicieli rogowskiego ratusza Józefa Sosnowskiego, Jana Juszczaka, Tomasza Nowickiego. Tematem spotkania była planowana inwestycja w centrum wsi, polegająca na budowie gospodarstwa rolnego specjalizującego się w hodowli norek amerykańskich.

Inwestycja powstać ma za płotem kościoła i plebani oraz Klubu Rolnika, który pełni rolę miejscowej świetlicy wiejskiej, w dodatku czynnej każdego dnia ze stołem bilardowym, telewizją satelitarną i małą gastronomią. W samym centrum za posesjami, zlokalizowanymi wzdłuż drogi, powstać mają pawilony do hodowli norek i cała towarzysząca temu infrastruktura.

Teren ten należy do Kazimierza Żywanowskiego, stoją tam silosy zbożowe w eksploatacji i garaże po dawnym gospodarstwie rolnym.

- Kiedyś była komuna i nikt się nikogo nie pytał, czy chcemy silosy na zboże tuż przy samym kościele. Stawiano, gdzie chciano, ale teraz mamy demokrację i nie pozwolimy sobie, by tuż za oknami w samym środku wsi postawiono nam śmierdzącą fermę norek - sprzeciwiali się budowie mieszkańcy Lubcza.

Tłumaczyli, że wieś ta z uwagi na położenie nad jeziorem, blisko drogi krajowej, w zaciszu z zabytkowym kościołem zamierza rozwijać się agroturystycznie. Działki rolne przekształcane są na budowlane i na nich powstają domy. W budowie fermy norek, towarzyszącemu temu zapachowi, rozwojowi insektów, czy też w ucieczce norek i drapieżnym niszczeniu ekosystemu, zwłaszcza ptactwa, mieszkańcy widzą zagładę dla swej wsi. Kazimierz Żywanowski, jak i jego pełnomocnik Roman Kujawski, nie widzą w małej hodowli, jaką zamierzają stworzyć w Lubczu - na około 10.000 sztuk - żadnego zagrożenia dla środowiska i okolicznego sąsiedztwa.

Wtorkowe zebranie poprowadził sołtys Marian Kowalewski. Wytłumaczył, że zebranie zostało zwołane na wniosek mieszkańców, a dotyczy planowanej hodowli norek w centrum zwartej zabudową wsi, w bliskości kościoła, małej gastronomii, przy jeziorze oraz rezerwacie przyrody w Mięcierzynie. Sołtys zaznaczył, że mieszkańcy sołectwa boją się smrodu i innych uciążliwości, stawiają kategoryczny sprzeciw i wnoszą do wójta o wydanie negatywnej decyzji co do tej inwestycji.

Dyskusję rozpoczęła mieszkanka Dorota Jurek. Pytała ona inwestora, jak w tak pięknej okolicy z istniejącą infrastrukturą stawiać można fermę norek tuż za płotem. Agroturystka, z którą w dużej mierze wiążą przyszłość mieszkańcy Lubcza w takiej sytuacji nie będzie miała prawa bytu. - Czy pan nie widzi, jak ta wieś ładnie wygląda? Chce pan wejść z taką inwestycją, nie przeraża to pana - pytała inwestora Dorota Jurek.

Kazimierz Żywanowski przypomniał, że kilka lat temu kupił gospodarstwo w Lubczu i posiada tutaj prawie 100 ha, a w gminie Rogowo 200 ha.

- Jestem rolnikiem i chcę żyć z rolnictwa, można nic nie robić, ale żeby żyć trzeba coś robić. Mam pomysł na hodowlę norek, tego się nauczyłem i to robię - mówił Kazimierz Żywanowski. Zapewnił, że w rolnictwie musi być hodowla, tym bardziej, przy niskiej klasie ziemi. - Do wyboru miałem chlewnię na 2.500 sztuk, oborę na 200 sztuk bydła albo małą hodowlę norek, która nie jest fermą i nie ma powstać w centrum wsi, a za garażami na nieużytku i jej nawet nie będzie widać - tłumaczył inwestor.

Mieszkańcy zaraz zapewnili, że nie będzie widać, ale będzie czuć.

Mieszkaniec Zbigniew Włodarczyk jako przedstawiciel młodych mieszkańców zapewnił, że z Lubczem związał swoje życie i plany. Podważył zapewnienia inwestora o małej hodowli, która składać się ma z 7 pawilonów po 125 m każdy i szerokości 5m.

- To daje prawie pół hektara zajętego dla hodowli norek. Kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy zwierząt, kilka tysięcy ton paszy rocznie, kilkaset ton odpadów rocznie. To jest zapach, który latem w miesiącach intensywnego chowu roznosi się na kilka kilometrów i jest nie do wytrzymania w sąsiedztwie - tłumaczył Zbigniew Włodarczyk, zapewniając, że miał okazję sam się przekonać o problemie będąc na fermie norek. Mówił też, że norka zniknęła z listy zwierząt obcych i stało się to w podejrzanych okolicznościach, których zbadaniem zajmie się Najwyższa Izba Kontroli.

- Nieprawdą jest, że norka nie wydostaje się z hodowli, nieprawdą jest, że ginie w całości, bo przeżywa 20% populacji najsilniejszej i wtapia się w ekosystem, wypierając miejscowe gatunki, zwłaszcza ptaki. Zapomnieć można o hodowli drobiu - zapewniał nowy mieszkaniec Lubcza. Mówił, że społeczność ma prawo bronić swojej małej ojczyzny i dlatego protestują przeciwko lokalizacji inwestycji w tym miejscu.

Kazimierz Żywanowski zapewnił, że on nie czuje się w Lubczu obcy, kupił tu gospodarstwo, ma troje dzieci i robi to z myślą o nich i one mają prawo tu zamieszkać. Zbigniew Włodarczyk odpowiadał: - Nie sądzę, żeby chciały mieszkać w otoczeniu skażonym hodowlą norek. Pan jako właściciel ziemi ma prawo na niej gospodarować, ale my mamy prawo bronić się przed uciążliwością tego gospodarowania. Efektywniej jest dla pana założyć hodowlę norek i czerpać zysk, pana prawo, ale my mamy prawo powiedzieć „nie”, bo to nam utrudni życie.

Inwestor tłumaczy, że ma hodowlę tuż przy domu, zapewnił, że jest to najmniej uciążliwa hodowla. Radny Bronisław Wieczorek mówił o uciążliwości zapachowej, o gazach wytwarzanych na tych fermach. Pytał, jak inwestor zamierza ograniczyć emisję gazów, bo inwestycja powstać ma w bezpośrednim sąsiedztwie skupiska ludności. Mówił o emisji amoniaku jako gazu wysoce szkodliwego, który powoduje zakwaszenie środowiska, szkodliwie oddziałuje na organizm człowieka. - Jeśli jest możliwość lokowania tej inwestycji w znacznym oddaleniu od budynków a myślę, że ma pan taką możliwość, to niech pan weźmie to pod uwagę, bo nie możemy dopuścić do tego, żeby ktoś z tej społeczności narażony był w przyszłości na szkodliwe efekty hodowli, prowadzonej tuż pod nosem mieszkańców - mówił Bronisław Wieczorek.

Mieszkanka Beata Jankowska poruszyła problem niehumanitarnego zagazowywania norek, stada szczurów czy chmar owadów, jakie występują przy tak dużych hodowlach. Inwestor zapewniał, że na podstawie umowy gryzonie zwalcza wyspecjalizowana firma. Beata Jankowska apelowała, by uszanował interes mieszkańców.

Kontrowersje wzbudziła mała wielkość odchodów jakie oszacował w związku z planem hodowli inwestor we wniosku. Tłumaczył, że karma składa się z ryb, kurczaków, zboża, soi, witamin; jest wysokokaloryczna i dlatego tak mało odchodów. - To nie jest karmienie wysłodkami - zapewniał.

Mieszkańcy mówili, że nie interesuje ich zawartość karmy, tylko smród jaki niesie hodowla.

- Radny przejdzie przez chlewnię i musi się przebrać, przejdzie przez kilka moich pawilonów i w tych samych rzeczach może jechać na sesję, więc co to za smród? - mówił Kazimierz Żywanowski, a na potwierdzenie odwołał się do radnych, którzy wizytowali hodowlę norek w województwie wielkopolskim.

Radny Kazimierz Rychlewski przyznał, że nieprzyjemny zapach był, on jednak na sobie go nie czuł, ale po powrocie domownicy pytali, czy wdepnął w kocie łajno, bo tym było go czuć.

Mieszkańcy proponowali, by usytuował hodowlę w innej części gminy na terenach niezabudowanych. Inwestor tłumaczył, że nie stać go na taką inwestycję, gdyż diametralnie rosną koszty budowy drogi, doprowadzenia mediów.

Proboszcz Zdzisław Rybczyński zapewnił, że jako najbliższy sąsiad przeciwny jest budowie fermy w tej lokalizacji, takie samo stanowisko ma kuria. Proboszcz nie wierzy z doświadczenia, by hodowla była prowadzona wzorowo i zrealizowane zostały dzisiejsze zapewnienia.

- Wielokrotnie prosiłem o naprawę rękawa przy silosie i się nie doczekałem, a kurz stamtąd leci na kościół i plebanię. Tak samo rozkopana posesja, tygodniami nie miał kto rowu zasypać - mówił ks. proboszcz zwracając uwagę na fakt, że kościół jest zabytkiem.

Mieszkańcy zapewniali, że mają prawo do modlitwy w dogodnych warunkach, a nie przy zamkniętych drzwiach latem z uwagi na odór panujący na zewnątrz. Nie wyobrażają sobie, by latem nie wyjść do ogrodu czy na taras z powodu nieprzyjemnego zapachu. Te spostrzeżenia zrodziły jeszcze większe obawy o prawidłowe warunki w hodowli i dbałość o dezynfekcję także wśród sąsiednich mieszkańców.

Obawiali się nawet, że karma stanowić może odpady zwierzęce z hodowli. Tu otrzymali zapewnienie, że czasy karmienia lisów padliną się skończyły, wszystko podlega kontroli odpowiednich służb.

Jedna z mieszkanek pytała o osoby chore, które leżą i latem nawet okna się im nie otworzy, bo smród i muchy na zewnątrz. Jako zajmująca się osobą leżącą pytała, jak sobie wówczas radzić z plagą much przy chorej osobie.

Młody mieszkaniec Lubcza opowiadał, że pracuje z mężczyzną, który był zatrudniony na fermie norek, do szkoły chodzili z nim koledzy z Czerniejewa i wszyscy zapewniają, że hodowla norek śmierdzi.

Pełnomocnik inwestora Roman Kujawski zapewnił mieszkańców, że ucieczki norek z ferm to mit, a zdarzają się tylko przez złośliwość pracowników.

- Skóra z norki kosztuje około 40 euro, tak więc każdemu hodowcy zależy, by zwierzę nie uciekło - tłumaczył pełnomocnik. Mówił on też, że w przyrodzie udokumentowano fotograficznie kilka zwierząt podobnych do norek, które norkami nie były. Tu Zbigniew Włodarczak prosił o niewprowadzanie społeczności w błąd, bo badania genetyczne udowodniły, że wśród zwierząt przypominających norkę, a wyłapywanych przy fermach, 80% miało geny norki amerykańskiej, co dowodzi, że materiał genetyczny z hodowli wydostaje się na zewnątrz, poza fermy.

Kazimierz Rychlewski proponował inwestorowi, by odpuścił sobie gminę Rogowo z pomysłem hodowli norek.

- Chce pan niszczyć tych, którzy chcą coś zrobić. Wracamy do tego, że jedna krówka i jedna świnka i to jest gospodarstwo, z tego nie da się wyżyć, te czasy minęły - mówił inwestor przyznając, że może komuś to wystarczy, on jednak chce się rozwijać i dba o swoje dzieci. Mówił, że trzeba walczyć i się rozwijać, bo tylko najsilniejszy przetrwa. W przeciwnym razie liczyć można na zasiłek z gminy.

- Proszę nam nie ubliżać, my po zasiłek nie stoimy, ciężko pracujemy, uczciwie, ale nie kosztem słabszego. Pewnych rzeczy nie da się przeliczać na pieniądze - upominali mieszkańcy.

Jan Juszczak zapewnił, że wnioskodawca nie wywiązał się z warunku dostarczenia właściwej mapy z dokładnym określeniem graficznych elementów przedsięwzięcia. Zachodzi tu obawa, z uwagi na brak ujawnienia na mapie granic działki, że wskazany teren inwestycji przekracza jej granicę i zajmuje część działki sąsiedniej. Organ jakim jest Urząd Gminy, mając na uwadze również protest zbiorowy mieszkańców, jak i indywidualne protesty wydał projekt decyzji, w którym odmówił ustalenia warunków zabudowy dla wnioskowanego przedsięwzięcia, polegającego na lokalizacji zagrody specjalizującej się w hodowli norek.

Gmina Rogowo ów projekt przesłała do uzgodnienia do Zarządu Dróg Powiatowych, Państwowego Powiatowego Inspektoratu Sanitarnego, Kujawsko-Pomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, Starostwa Powiatowego, Wydziału Ochrony Środowiska i Leśnictwa oraz Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Spłynęło uzgodnienie ZDP opiniujące tę inwestycję negatywnie. Taka opinia daje wójtowi możliwość odmowy ustalenia warunków zabudowy.

Film na www.paluki.tygodnik.pl

Artykuł wyświetlono 466 razy
Mapa
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Informacje o gazecie
Nazwa
Pałuki
Wydawca
Wydawnictwo Wulkan
Rok założenia
1991
Zasięg
powiat żniński
Nakład
6773
Najczęściej czytane
Częstochowską prostytutkę „Kobrę” znają wszyscy, a szczególnie...
Koniec z opłatą za posiadanie psa! Co piaty wągrowczanin migał się...
- Samo więzienie to nie więzienie. Gorsze jest to, że człowiek nie...
Jest piątek, 12 czerwca 2009 roku, godzina 11.00. Karolina* (21...
Najczęściej komentowane
Na blisko milion złotych wycenili biegli majątek ruchomy...
Prokuratura i policja bada przyczyny niedzielnej tragedii, do...
Rodzice uczniów szkoły podstawowej mają konflikt z nauczycielem...
W Trzebnicy odbył się Maraton Rowerowy Żądło Szerszenia. W sumie z...
Bezpańskie psy opuszczą wrzesińskie przytulisko i pojadą do nowego...
Najwyżej oceniane
- Byliśmy już wszędzie po prośbie, ale znikąd pomocy. Wodę mam stoi...
Mogileńskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej prowadzi na...
Mamy za sobą kolejną kampanię wyborczą. Brzydką kampanię, ze...
Mimo tego, że 2 października 2010 roku zamknięto w Polsce wszystkie...
W sobotę w Wągrowcu gościli Roman Czejarek oraz Sława Bieńczycka...