Pobierz widget
Moda na motywy łowickie

ŁOWICZ - Promowanie czy okradanie?

Mirosława Wolska-Kobierecka :: Nowy Łowiczanin, 05 styczeń 2012, 09:52
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Politycy podsumowują polską rezydencję w Radzie Unii Europejskiej, tymczasem łowiccy twórcy ludowi oraz osoby, którym na sercu leży zgodne z prawem korzystanie z motywów opracowanych przez twórców wciąż zadają sobie pytanie: Jak mogło się stać, że na unikatowym medalu wybitym w Mennicy Polskiej z okazji tejże prezydencji oraz na monecie kolekcjonerskiej Narodowego Banku Polskiego pojawiła się piękna łowicka wycinanka, a w żadnych publikacjach nie ma ani słowa o tym, że to wzór Henryki Lus z Łowicza.
ŁOWICZ - Promowanie czy okradanie?

Ewa Jałoszyńska z firmy Nenaelo twierdzi, że to jej wzór. Wykorzystuje go do produkcji magnesów na folii.

ŁOWICZ - Promowanie czy okradanie?

Moneta upamiętniająca prezydencję Polski z Radzie UE z wycinanką Henryki Lus

Byłaby to wspaniała promocja Łowicza, gdyby nazwisko znanej wycinankarki z ul. Mostowej też doceniono. Wszędzie pojawia się jednak tylko nazwisko projektantki medalu i monety Urszuli Walerzak, która zaprojektowała całą kompozycję.

Ale najgorsze w sprawie jest to, że nikt nie zapytał twórczyni ludowej o zgodę na wykorzystanie jej motywu. Nie ma ona wątpliwości, że to jej wzór, ale nikt jej za to ani nie zapłacił, ani nie podziękował. Ona o medalu i monecie dowiedziała się od osób postronnych. Gdy zwróciła się z pytaniami do Mennicy i NBP, czy jej wzory zostały wykorzystane zgodnie z prawem, dostała odpowiedź mniej więcej takiej treści, że nie złamano prawa, bo nigdzie nie było napisane, kto jest autorem tego wzoru.

Niestety, takie praktyki stosowane są znacznie częściej, zwłaszcza przez producentów koszulek, kubków, papierów ozdobnych i innych przedmiotów z motywami ludowymi.  

– Tu chodzi o kradzież własności intelektualnej na szeroką skalę. Raz „wzięta sobie” wycinanka pojawia się na wyrobach branży pamiątkarskiej w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy, przynosząc ich producentowi bardzo duże zyski – mówi grafik Jacek Rutkowski, który sam niejednokrotnie był ofiarą takich nieuczciwych praktyk. Nie ma on wątpliwości, że rozwojowi procederu służy internet, w którym są zamieszczane wzory w celach np. reklamowych i z którego są czerpane.

 

Nie mam wątpliwości, że to moja wycinanka

Ofiarą nieuczciwych przedsiębiorców jest też wycinankarka Grażyna Gładka, z której wzorów korzysta jeden ze sklepów internetowych, działających od 2 lat na bardzo dużą skalę. Kilkadziesiąt wyrobów tej firmy: kubków, magnesów na lodówkę, zakładek do książek, zdobionych jest motywami autorstwa Grażyny Gładkiej, choć nikt jej nie pytał o zgodę. Twórczynię bardzo irytują te praktyki, zwłaszcza, że właścicielka sklepu uparcie twierdzi, że są to jej wzory, a twórczynię straszy prawnikami.

– Bardzo mnie to dotknęło i wciąż mnie to boli – mówi wycinankarska. Dzwoniłam do firmy Nanaelo i jej właścicielka mi powiedziała, że to są jej wzory i ona ma na to certyfikat, a zresztą nie musi mi się z niczego tłumaczyć.

Wprawdzie po pierwszej interwencji łowiczanki u właścicielki tego sklepu, z oferty firmy Nanaelo zniknęła łowicka kolekcja, to jednak po krótkim czasie została zastąpiona nową, w której kwiaty z wycinanki są skomponowane inaczej niż w oryginalnej wycinance, ale wciąż są rozpoznawalne.

– Boli mnie to bardzo, bo ja i inni twórcy pracujemy latami nad danym wzorem, a ktoś ściąga go sobie z internetu i twierdzi, że to jest jego wzór – mówi nasz rozmówczyni. Gdy próbowała dowieść swoich racji, to usłyszała: „Co druga osoba u was to robi, to jak może pani twierdzić, że to są pani wzory?”

To tak jak kazać osobie ze zdrowym kręgosłupem udowodnić, że nie jest garbata. Jak to zrobić? – Powinno się jej i mi dać nożyczki, to wtedy się okaże, kto ten wzór umie zrobić – mówi Grażyna Gładka.

My również pytaliśmy Ewę Jałoszyńską, właścicielkę tego sklepu o autorów wzorów, z których korzysta. Dostaliśmy maila z wymijającą odpowiedzią, której treść jest bardziej esejem o filozofii działania firmy, niż odpowiedzią na nasze konkretne, proste pytania: Czyjego autorstwa są łowickie motywy, wykorzystywane przez firmę Nanaelo? Czy firma posiada umowę na ich wykorzystanie? Od kiedy Nanaelo oferuje te produkty? Z treści tego eseju wynika jednak, że właścicielka sklepu jest jak najbardziej przekonana o tym, że korzysta ze wzorów swojego autorstwa.

Warsztaty wycinankarskie w mini skansenie w Łowiczu

Warsztaty wycinankarskie w mini skansenie w Łowiczu

 

Nasze dobro narodowe

Twórcy z którymi rozmawialiśmy o wykorzystywaniu ich motywów podkreślali, że skoro wycinanka czy inna sztuka ludowa jest dobrem narodowym, to czemu nie jest chroniona? Kto powinien się tym zająć? Czy twórcy zdani są sami na siebie? Dlaczego gdy ktoś ich okrada, to interwencji nie podejmują władze miasta, powiatu, policja, a im pozostaje jedynie możliwość wystąpienia na drogę sądową z powództwa cywilnego? Przecież nie każdy pójdzie do sądu, bo nie każdy ma na to czas i pieniądze.

Prawo nie zapomniało o twórcach, gorzej jest z jego egzekwowaniem. Z ustawy o prawie autorskim wynika, że ochronie podlegają prawa twórcy  bez względu na to, czy jest artystą profesjonalnym czy nie.  Ochronie podlega wynik jego działalności i dotyczy to praw osobistych autorskich i praw majątkowych. Prawa majątkowe wygasają po śmierci twórcy, a prawa osobiste są niezbywalne i one narzucają konieczność podawania nazwiska autora. Twórcom przysługuje prawo do roszczeń cywilnych w przypadku naruszenia ich praw. Mogą też – przynajmniej teoretycznie – składać wniosek o postępowanie karne, wszczynane z urzędu, gdy uważają, że doszło do plagiatu lub rozpowszechniania dorobku bez ich zezwolenia.  

Jacek Rutkowski zamierza dochodzić swoich praw na drodze postępowania karnego, ma nadzieję, że jeśli nie wszyscy, to choć niektórzy twórcy też się w końcu na to zdecydują.

Anna Staniszewska, przewodnicząca Stowarzyszenia Twórców Ludowym w Łowiczu zna problem i przyznaje, że jest on poważny. Tym bardziej, że nie wszyscy twórcy prowadzą działalność gospodarczą, a amatorom trudno byłoby dowieść nie tyle kradzieży ich wzorów – bo to byłoby proste, co poniesionych strat.
Nie ma jednak cienia wątpliwości, że autor pozna swój wzór. Łowiccy twórcy bez problemu poznają to, co wyszło z rąk osób, które znają. Jak sama mówi, haft czy wycinanka jest jak własnoręczny podpis.

Staniszewską boli jednak, że niektórzy przedsiębiorcy wychodzą z założenia, że twórcy to ludzie prości, niewykształceni i nieświadom swoich praw.

Stowarzyszenie interweniowało już u kilku firm w tej sprawie. Zdarzało się, że oficjalne pismo, w których Stowarzyszenie wyrażało swój brak zgody na takie praktyki, wystarczało. Czasem wystarczyła też reakcja samego twórcy. Grażyna Gładka kilka lat temu odkryła swoją wycinankę na opakowaniach czekolad Wedla. Jest przekonana, że wzór zaczerpnięty był z internetowej strony łowickiej firmy Kolo, która sprzedaje oryginalne wycinanki łowickich twórców. Doszło do tego bez zgody właścicieli. Gdy zwróciła się w tej sprawy do fabryki, najpierw zaproponowano jej kosz słodyczy jako rekompensatę, za co podziękowała. Po upływie pół roku projektant zgłosił się jednak do wycinankarki i przyznał, że nie wiedział, że nie można tak czerpać z wzorów ludowych. Ostatecznie doszło jednak do porozumienia i twórczyni otrzymała za ten wzór jakieś pieniądze.   

Jak zaznacza, należałoby zawierać takie umowy przed wprowadzeniem wzoru na rynek. Twórca może wtedy opracować odpowiedni wzór, którego potem już nie wykonuje.

Tak było w przypadku wzoru, który Jacek Rutkowski zaprojektował na piłkę nożną. Jest na niej motyw wycinanki, ale jest to uproszczona stylizacja. Powiat wykorzystał ten sam wzór na koszulce T-shirt. I byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że wzór ten skopiowała, nie szanując praw autorskich, firma z Ząbek pod Warszawą. Na dodatek koszulki z tej firmy znacznie odbiegają jakością bawełny i nadruku od powiatowego oryginału. Inny wzór tego grafika – motylek  stworzony dla łowickiej firmy Folkstar przywłaszczyła sobie krakowska firma Astral. Ona też dokonała plagiatu wycinanek Grażyny Gładkiej i Henryki Lus.  

 

Rodzime firmy tego nie robią

Z łowickich wzorów korzystają w Łowiczu i firmy, i samorządy, ale na naszym podwórku nie ma takiej samowoli. Wspomniana już firma Kolo sprzedaje oryginalne wyroby twórców za ich zgodą, Folkstar czy np. Poligrafia też współpracują a grafikami oraz z twórcami, występując do nich po zgodę o udostępnienie wzoru, promując ich jednocześnie. Samorządy niekiedy korzystają z wzorów ludowych, ale nikt z naszych rozmówców nie miał im tego za złe. Bo samorządy naprawdę pomagają twórcom, zapraszają ich na swoje imprezy czy przedsięwzięcia wyjazdowe, kiermasz, biesiady, etc. Korzyść z współpracy jest więc obopólna.
W przypadku firm pamiątkarskich korzyść jest jednostronna, po stronie tych, co korzystają z wzorów bez zezwolenia.

– Musimy coś z tym zrobić, bo polskimi, a może chińskimi wyrobami nas zaleją, a my będziemy kupować wzory od tych, co nam je ukradli – roztacza czarną wizję Grażyna Gładka.

Artykuł wyświetlono 1263 razy
Mapa
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Informacje o gazecie
Nazwa
Nowy Łowiczanin
Wydawca
Oficyna Wydawnicza Nowy Łowiczanin s.c.
Rok założenia
1990
Zasięg
powiat Łowicki
Nakład
10500
Najczęściej czytane
Częstochowską prostytutkę „Kobrę” znają wszyscy, a szczególnie...
Koniec z opłatą za posiadanie psa! Co piaty wągrowczanin migał się...
- Samo więzienie to nie więzienie. Gorsze jest to, że człowiek nie...
Jest piątek, 12 czerwca 2009 roku, godzina 11.00. Karolina* (21...
Najczęściej komentowane
Na blisko milion złotych wycenili biegli majątek ruchomy...
W Trzebnicy odbył się Maraton Rowerowy Żądło Szerszenia. W sumie z...
Prokuratura i policja bada przyczyny niedzielnej tragedii, do...
Rodzice uczniów szkoły podstawowej mają konflikt z nauczycielem...
80-letnia Barbara Maćkowiak czuje się oszukana przez...
Najwyżej oceniane
Podczas awaryjnego lądowania boeinga 767 SP-LPC na warszawskim...
Najbardziej znaną kobietą - bohaterką powstania styczniowego...
W październiku Bartosz Józwiak z Nowego Folwarku, ogólnopolski szef...
W tym roku ponad 300 osób, w tym około 180 żołnierzy wyruszyło z...
Trasa pieszej wędrówki Martina Vosselera wiedzie wzdłuż drogi...