ŁOWICZ - Nie kandyduję, ale pozdrawiam
Przemysław Patos umieścił plakat w oknie swojego samochodu, bo podobał mu się pomysł fotografika na wywołanie uśmiechu u ludzi.
Plakaty mają format A2 i fotografik zlecił wykonanie 50 sztuk. Od kilku dni widać je na witrynie jego zakładu fotograficznego przy ul. Zduńskiej, w kilku innych witrynach na tej samej ulicy, ale też na Browarnej, Nowym Rynku, 3 Maja. Zlecił też umieszczenie ich na 14 miejskich słupach ogłoszeniowych.
Skąd wziął się pomysł na takie plakaty? W odpowiedzi na to pytanie Borecki mówi, że od kilku lat odrzuca go widok osób kandydujących w wyborach, jakie widzi na plakatach. Twarze są zwykle uśmiechnięte, ale nie są to uśmiechy naturalne, poza tym widoczne są takie zabiegi na fotografiach jak wybielanie zębów i wygładzenia twarzy. Drażnią go też hasła, które są sloganami i nic nie mówią o osobie.
Fotografik dodaje też, że również po wyborach, politycy nie zadają sobie zwykle trudu, aby podziękować swoim wyborcom, a wydawałoby się, że nie byłby to duży wysiłek z ich strony, aby np. wydrukować plakat i na nim napisać, ile zdobył głosów i że będzie się czuł odpowiedzialny za powierzoną mu funkcję. A nawet, gdyby kandydat nie zdobył mandatu, to też cenne byłoby podziękowanie za zdobyte głosy i deklaracja, że będzie się starał dalej dobrze działać na swojej niwie. – Na żadnym plakacie nie widziałem cienia sympatii do wyborców. Robiąc te plakaty chciałam pozdrowić i wyrazić do nich szacunek do wszystkich ludzi, także nieznajomych, którzy przed nimi staną.
Dziękuję za pozdrowienia
Niewyborcze plakaty nie są pierwszym nietuzinkowym sposobem Jerzego Boreckiego na wyrażenie swoich poglądów. Witryna jego zakładu nie raz była miejscem prezentacji wystaw, które zjednywały mu sympatyków lub przeciwników, bo trudno było przejść przy nich obojętnie. Były tam np. pokazywane zaniedbane miejsca w Łowiczu lub ulice noszące nazwy znamienitych łowiczan, których stan urągał godności tych osób.
Obecne plakaty wiele osób przyjmuje z uśmiechem i życzliwością. Znajomi i nieznajomi wchodzą do zakładu i mówią, że chcieli podziękować za pozdrowienia.
Świadkiem kilku takich wizyt był wczoraj nasz reporter.
– Chciałem życiorys do tego zdjęcia, bo chcę głosować – powiedział z uśmiechem na twarzy Stanisław Wielec, były wicedyrektor szkoły na Blichu, obecnie kierownik zespołu Mazovia, witając się z Jerzym Boreckim.
Jak sam przyznał, od osób trzecich dowiedział się, że jego znajomy Borecki startuje wyborach. Próbował wyjaśnić, że na pewno nie, ale osoba która widziała plakat była przekonana, że to plakat wyborczy, bo... widziała Boreckiego na zdjęciu.
– To fajny pomysł i gdybym na to wpadł, sam był wydrukował takie plakaty i pozdrowił rodzinę, znajomych i wychowanków – mówi Wielec.
W swoim zdaniu nie jest odosobniony. Kierownika salonu Orange na Zduńskiej Przemysława Patosa tak rozbawiły plakaty, że sam zaproponował Boreckiemu, że umieści jeden z nich w szybie swojego samochodu, aby był lepiej widoczny i wzbudzał uśmiech na twarzach.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.


