ŁABISZYN - Historia jednego wniosku
Renata Wisz ponad rok temu pracowała w sklepie mięsnym w Brzozie Bydgoskiej. Na skutek urazu kręgosłupa, jakiego nabawiła się podczas pracy przy przenoszeniu ciężkiej skrzyni z mięsem, pobierała zasiłek chorobowy, a następnie, i tak jest do dzisiaj, świadczenie rehabilitacyjne. Aktualne przysługuje jej do 9 marca 2012 roku. Zakład Ubezpieczeń Społecznych przyznał jej to świadczenie po raz drugi w listopadzie w związku ze złym stanem narządu ruchu i brakiem zdolności do pracy z tego tytułu. Wynosi ono 75% podstawy wymiaru zasiłku chorobowego, co na dzień dzisiejszy stanowi kwotę 987,35 zł. Poza tym Renata Wisz otrzymuje na syna zasiłek rodzinny w wysokości 98 zł i alimenty 400 zł. W styczniu wytoczyła też mężowi sprawę o alimenty na siebie. Oprócz tego toczy się sprawa o podział majątku i długów z okresu małżeństwa.
- Mąż sprzedał bez mojej wiedzy i zgody działkę, zabrał dwa samochody. Telewizor i inne rzeczy, w tym moje osobiste, wynosił z mieszkania pod moją nieobecność - mówi zdenerwowana.
Najpierw wniosek...
W ubiegłym tygodniu Renata Wisz pojawiła się w MOPS w celu uzyskania pomocy. Jak twierdzi, została źle potraktowana przez p.o. kierownik Beatę Januszkiewicz, która miała pozostawić ją bez udzielenia jakiegokolwiek wsparcia, mimo iż wie o jej trudnej sytuacji materialnej i problemach ze zdrowiem.
- Jak nie mam pieniędzy, to kazała mi iść do pracy, a mi ręce i nogi wysiadają. Mam nerwobóle. Z wywiadem środowiskowym byli u mnie ostatnio w czerwcu. Nic nawet nie wiedzą, czy coś się zmieniło. Swoim dają najpierw, a później dopiero ludziom ochłapy - stwierdziła oburzona mieszkanka Łabiszyna.
Zdenerwowanie mieszkanki Łabiszyna wynika z faktu, iż ponosi ona duże koszty opłat za mieszkanie i leczenie, a więc zwyczajnie nie starcza jej pieniędzy na godne życie. Musi spłacać dług za mieszkanie (sięga on 16.000 zł), którego miesięczna rata wynosi 500 zł. Oprócz tego regularny czynsz 280 zł i gaz 150 zł (co 2 miesiące).
- Ostatnio przyszło upomnienie o nakazie zapłaty za prąd. Musiałam pożyczyć pieniądze, aby mi nie odcięli - mówi Renata Wisz. Rachunek opiewał na kwotę 293,13 zł.
To tylko bieżące rachunki stałe, do których dochodzą koszty leczenia u kilku lekarzy w specjalistycznej przychodni w Bydgoszczy, wynikające z dojazdów i wykupu recept. Na dojazd ostatnio pożyczała, a 7 lutego, kiedy na dworze był kilkunastostopniowy mróz, do Bydgoszczy jechała autostopem. Aktualnie ma do wykupienia dwie recepty za ok. 60 zł na zastrzyki i tabletki związane z rehabilitacją.
- Na serce ani na depresję już dawno leków nie kupuję, bo mnie nie stać. Proszę zobaczyć co mam w lodówce. Czasami głodno chodzę spać, ostatnio sąsiadka przyniosła trochę kiełbasy, warzywa i coś dla psa - przedstawia swoją sytuację Renata Wisz.
Obecnie oczekuje także na opinię o stopniu niepełnosprawności, którą w tym tygodniu powinna wydać komisja przy Powiatowym Zespole ds. Orzekania Niepełnosprawności w Mogilnie, przed którą stanęła 31 stycznia. Leczenia wymaga także 19-letni syn, ale od kilku miesięcy nie był u lekarza z braku środków.
- Pani Wisz nie chciała przyjąć do wiadomości, że musi złożyć wniosek o pomoc, na podstawie którego możemy ją przyznać. Każdy go składa. Pytała tylko: „Dostanę coś, czy nie?”. Nas obowiązują pewne procedury, a pani Wisz wie o tym, bo z pomocy korzystała już wiele razy. Nie przysługuje jej zasiłek okresowy, ale regularnie otrzymuje pomoc na konkretne cele. Na prośbę o złożenie wniosku z dołączonymi dokumentami, rozpoczęła atak słowny i groziła, że wezwie „Pałuki” i telewizję - stwierdza Beata Januszkiewicz.
P.o. kierownik MOPS dodaje zarazem, że w ubiegłym roku, kiedy Renata Wisz oczekiwała na przyznanie świadczenia rehabilitacyjnego, otrzymała z opieki zasiłek okresowy na listopad i grudzień w wysokości po 100 zł. - Na te dwa miesiące wzięliśmy korzystnie dla pani Wisz tylko dochody z alimentów i zasiłku rodzinnego, co ją kwalifikowało do otrzymania w tym czasie zasiłku okresowego, choć zdawaliśmy sobie sprawę, że już w listopadzie może uzyskać świadczenie rehabilitacyjne. Dodatkowo przyznaliśmy pani Wisz przed świętami 100 złotych zasiłku celowego. Jeśli chodzi o wywiad środowiskowy, to robimy go co pół roku i właśnie teraz będzie dokonywany przez pracownika opieki - wyjaśnia Beata Januszkiewicz.
... następnie pomoc
Jednocześnie okazało się, że wniosek, który ostatecznie Renata Wisz napisała, nie zawiera pełnej dokumentacji, a mianowicie druku o dochodzie z tytułu przyznanego świadczenia rehabilitacyjnego, co uniemożliwiało określenie wysokości zasiłku celowego. W złożonym przez mieszkankę dokumencie była podana tylko informacja o dochodzie w ujęciu procentowym, a brakowało konkretnej kwoty świadczenia.
- Nikt mi o tym nie mówił - stwierdza Renata Wisz. - Mówiliśmy o uzupełnieniu wniosku, tylko pani Wisz się obraziła i nie chciała nas słuchać - zaznacza Beata Januszkiewicz
W związku z tym pracownik opieki Danuta Siernicka udała się do mieszkania wnioskującej w celu uzyskania potrzebnego kwitka. Renatę Wisz zastała w nim dopiero za trzecim razem, w piątek 10 lutego, choć ta twierdziła, że była w poprzednie dni o wskazanej porze w swoim mieszkaniu, podając na dowód tego obecność dziewczyny syna z dzieckiem.
- Nie jestem natarczywa, dzwoniłam do mieszkania dwa razy. Skoro nikt nie otwierał, to wróciłam do pracy i swoich obowiązków. Zawsze staramy się i robimy wszystko, aby ludziom pomóc. Tak też było w tym przypadku - zaznacza Danuta Siernicka. Zapewniła przy tym, że nikt z pracowników opieki nigdy nie pozwoliłby sobie na obrażanie którejkolwiek z osób, która przychodzi po pomoc.
Po otrzymaniu i uzupełnieniu odpowiedniej dokumentacji, nic nie stało na przeszkodzie, aby wsparcie finansowe ze strony MOPS mogło być udzielone.
- Przyznaliśmy specjalny zasiłek celowy w wysokości 150 złotych, który pani Wisz w każdej chwili może odebrać. Staramy się na bieżąco odpowiadać na potrzeby mieszkańców, zwłaszcza w okresie zimowym, kiedy potrzeby w zakresie lekarstw i opału są bardzo duże. Nie czekamy wtedy do 25 stycznia, kiedy jest właściwy termin wypłaty świadczeń. Oczywiście nasza pomoc jest możliwa tylko w ramach posiadanych środków, choć zdajemy sobie sprawę z ubóstwa, w jakim żyje wielu mieszkańców gminy - podkreśla Beata Januszkiewicz. Dodaje zarazem, że cała sprawa z wnioskiem pani Wisz mogła być przeprowadzona bez rozgłosu, gdyby ze strony mieszkanki od początku była wola spokojnej rozmowy.
Na koniec p.o. kierownik MOPS odniosła się również do zarzutu, wysuniętego przez panią Wisz, jakoby zapomoga była przyznawana osobom, które posiadają w domu po dwa komputery i samochody, a nie faktycznie potrzebującym.
- Nie możemy nikogo zmusić, aby wyrzucił komputer, który otrzymał od kogoś z rodziny, pracującego za granicą. Nikt nie pamięta, że ten ktoś miał niedawno wielką biedę. Nie wykluczamy, że niektóre osoby przedstawiają fałszywe dane o dochodach, ale nie jesteśmy w stanie tego udowodnić, jeśli pracują na czarno, często za granicą i nie wykazują żadnych dochodów. Pracownicy socjalni najczęściej nie zastają takich osób w domu i nie mogą zweryfikować faktycznego statusu materialnego rodziny - tłumaczy źródła tej problematycznej sytuacji Beata Januszkiewicz.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



