KUTNO - Koszmar samotnej matki
– Absolutnie nie zgadzam się ze słowami pani Moniki, która oskarża mnie o kłamstwa. Nigdy nikomu nie obiecywałem, że będzie miał załatwione mieszkanie – mówi Jacek Boczkaja, wiceprezydent Kutna.
Twierdzi, że kilka miesięcy temu wiceprezydent Jacek Boczkaja obiecał jej, że kiedy znajdzie pracę dostanie mieszkanie socjalne. Nadzieje okazały się jednak płonne, a kobieta nadal żyje z dziećmi w spartańskich warunkach bez nadziei na zmianę lokum.
– Ten człowiek kolejny raz mnie okłamał. Jak tu wierzyć urzędnikom. Zwykłych ludzi mają za nic, a sami pławią się w luksusach – mówi kutnianka, nie kryjąc łez. Zastępca prezydenta uważa, że zarzuty są bezpodstawne.
Kamienica, w której mieszka Monika Wawrzyniak już z daleka robi przygnębiające wrażenie. Rudera przy ul. 29 Listopada jest w opłakanym stanie. Informuje zresztą o tym tabliczka z wymownym napisem: Uwaga! Budynek grozi zawaleniem! Na pierwsze piętro, gdzie mieszka samotna matka wraz z dwójką synów, prowadzą spróchniałe drewniane schody, które w każdej chwili mogą się zawalić. W mieszkaniu pęka każda ściana, a tynk z sufitu sypie się na głowę. W budynku nie ma bieżącej wody, a swoje potrzeby fizjologiczne załatwiać trzeba... na podwórzu.
– Boję się dotknąć ściany, bo wszystko może runąć jak domek z kart. Gdy wiatr mocniej zawieje albo ulicą przejedzie samochód ciężarowy to meble się trzęsą, a tynk sam odpada. Najgorzej jest zimą, gdy przecieka dach i muszę podkładać wiadro, żeby nie zalało mieszkania – mówi zrozpaczona Monika Wawrzyniak. – Ostatnio zamarzła nam woda i musiałam chodzić po nią do koleżanki. Mam już dosyć tej codziennej gehenny.
Twarde serce urzędników
Pani Monika starania o mieszkanie socjalne rozpoczęła ponad 11 lat temu. Przez ten czas kilkakrotnie pojawiła się iskierka nadziei na nowe lokum, jednak zawsze kończyło się na pustych obietnicach urzędników. Kutnianka twierdzi, że wiceprezydent Jacek Boczkaja, wielokrotnie obiecywał jej znalezienie wymarzonego mieszkania.
– Kilka lat temu podczas jednej z rozmów z wiceprezydentem usłyszałam, że dostanę mieszkanie na Przytorzu. Miało być specjalnie dla mnie wyremontowane i gotowe do przeprowadzki. Bardzo się ucieszyłam, ale niestety tradycyjnie skończyło się tylko na obiecankach. Nie dostałam żadnego oficjalnego pisma, a pan prezydent o wszystkim zapomniał – wspomina samotna matka.
Podobnych odmów było kilka. Jako powód podawano zazwyczaj brak stałej pracy.
– Zrobiłam już wszystko, żeby być wiarygodna dla urzędników. Na własną rękę znalazłam pracę. Otrzymałam stałą umowę na dwa lata z opcją przedłużenia na sześć kolejnych. Wydawało mi się, że to wystarczy, ale znów przysłano mi odmowę – mówi ze łzami w oczach kobieta, pokazując nam stos dokumentów.
Mieszkania tylko dla wybranych?
W ubiegłym roku wszystko wskazywało na to, że w 50-tysięcznym mieście w końcu znajdzie się kilkanaście metrów kwadratowych dla samotnej matki z dwójką dzieci. Wiceprezydent Jacek Boczkaja na naszych łamach mówił o mieszkaniach socjalnych przy ulicy Wilczej. Do jednego z nich miała trafić pani Monika. Lokale oddane zostały pod koniec grudnia, jednak kutnianka musiała obejść się smakiem. Święta spędziła w rozpadającej się kamienicy.
– Do końca wierzyłam w to, że jednak tym razem nie skończy się na gadaniu. Niestety po raz kolejny zostałam na lodzie. Nie wierzę w żadne słowo, które wypowiada pan Boczkaja. Za każdym razem zapewnia, że coś się dla mnie znajdzie, a okazuje się, że to zwykłe obiecanki bez pokrycia. Ciekawa jestem, ile jeszcze osób potraktował w taki sposób – piekli się kutnianka, która nie ukrywa swojego negatywnego zdania o wiceprezydencie.
Na Wilczej nowe mieszkania otrzymało ponad 40 rodzin. W pierwszej kolejności przydzielano je osobom, które żyły w trudnych warunkach. Dlaczego więc, Monika Wawrzyniak została pominięta? Żyje przecież prawdopodobnie w najgorszej kamienicy w mieście.
Wiceprezydent odpiera zarzuty
Wiceprezydent Jacek Boczkaja zna sprawę. Nie zaprzecza, że kobieta mieszka w fatalnych warunkach, ale jednocześnie odpiera zarzuty o kłamstwa i twierdzi, że nigdy nie obiecywał Monice Wawrzyniak żadnego mieszkania.
– Absolutnie nie zgadzam się ze słowami pani Moniki, która oskarża mnie o kłamstwa. Osób w podobnej sytuacji jest mnóstwo. Proszę spojrzeć na listę mieszkaniową. Nigdy nikomu nie obiecywałem, że będzie miał załatwione mieszkanie. Tak samo było w przypadku tej kobiety – wyjaśnia J. Boczkaja.
Wiceprezydent w rozmowie z naszym reporterem zadeklarował pomoc dla samotnej matki. Nie chce jednak podawać żadnych terminów.
– Jest wstępna zgoda Komisji Mieszkaniowej i w przypadku pojawienia się odpowiedniego lokalu propozycja przydziału zostanie złożona. Mam nadzieję, że będzie to miało miejsce wkrótce. Nie chcę jednak podawać konkretnych terminów – twierdzi J. Boczkaja.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



