KUTNO - Kolej nie liczy się z mieszkańcami!
Sprawa feralnej kładki ciągnie się od ponad roku. Wtedy to warszawski oddział PKP Nieruchomości uznał, że remont przeprawy jest nieopłacalny, a na nową kładkę kolej nie ma pieniędzy. Miasto chciało dorzucić się do remontu. W sprawie interweniował nawet prezydent Zbigniew Burzyński. Niestety bez efektu.
– Mimo naszych próśb o potrzebie istnienia kładki dla pieszych z przykrością stwierdzam, że PKP S.A. uznały za ekonomicznie nieuzasadnioną jej naprawę i wdrożył procedurę mającą na celu jej rozbiórkę – mówi Zbigniew Burzyński. – Biorąc pod uwagę przewidywane koszty na chwilę obecną nie widzę możliwości, aby to zadanie mógł zrealizować samodzielnie samorząd miejski.
Kolejowy koszmar
Wszystko wskazuje więc na to, że mieszkańcy dzielnicy i uczniowie będą zmuszeni przebiegać w ruchliwym miejscu przez tory i ryzykować życie, albo w najlepszym wypadku mandat. Nie sposób uwierzyć, że będą przecież nadrabiać taki kawał drogi.
– Droga do szkoły powinna mi zajmować 15 minut – mówi Filip, jeden z uczniów Zespołu Szkół nr 4 na Azorach. – Chcąc dotrzeć do szkoły bez łamania przepisów, będę musiał iść ponad godzinę lub jechać dwoma autobusami około 40 minut. Nie pozostanie mi nic innego jak iść przez tory – dodaje.
W podobnym tonie wypowiada się Patrycja Wójcik, która uważa, że bez remontu kładki nie da się rozwiązać kolejowego problemu.
– Chodzi o to, że autobusy kursują zbyt rzadko. Gdy przychodzimy do szkoły na trzecią lekcję, jesteśmy już godzinę przed rozpoczęciem zajęć, bo nie ma odpowiedniego połączenia – uważa Patrycja. – Kiedy kończymy o siedemnastej, to musimy czekać na autobus ponad czterdzieści minut. To nie do pomyślenia.
Poza tym problem mają też uczniowie dojeżdżający do szkoły od strony Gostynina.
– Nie mają bowiem możliwości wysiadania na przystanku kolejowym Kutno-Azory. Muszą wysiadać na głównej stacji, a następnie wsiąść w autobus i dojechać do szkoły – zauważa Emilia Pawłowska, nauczyciel-bibliotekarz i mieszkanka Azorów.
Będą walczyć o kładkę!
O bezpieczeństwo młodzieży obawiają się pracownicy i władze szkoły. Według nauczyciela Jerzego Pawlaka Azory nie mogą być wyspą, odseparowaną od pozostałej części miasta.
– Czy musi dojść do tragedii, aby rozwiązano ten problem? – dodaje Przemysław Kaźmierczak, nauczyciel angielskiego. – Jak można rachunek ekonomiczny stawiać nad życie ludzkie? Wiadomo, że uczniowie i mieszkańcy będą sobie skracać drogę, przechodząc przez tory.
Dyrekcja szkoły zaznacza, że nie można bagatelizować tej sprawy, zwłaszcza, że około stu uczniów korzystało z kładki.
– Kutno się rozwija z czego jesteśmy dumni, niestety z pominięciem naszej dzielnicy – uważa Agnieszka Ryczkowska, dyrektor Zespołu Szkół nr 4. – W marcu prosiliśmy o pomoc prezydenta. Pod naszą petycją podpisało się ponad 200 osób – okoliczni mieszkańcy, pracownicy kolei, nauczyciele, uczniowie i ich rodzice. Jako dyrektor szkoły zamierzam zaproponować wspólne spotkanie przedstawicieli PKP, władz miasta, powiatu i gminy Kutno. Przecież to nasz wspólny problem, postarajmy się więc go razem rozwiązać.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.




