Pobierz widget
Mógł zabić mi dziecko!

KUTNO - Bezmyślny myśliwy strzelał nieopodal zabudowań

Konrad Sobczyk, 05 styczeń 2012, 15:05
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Andrzej Gontarek z podkutnowskiego Sieciechowa do dziś nie może dojść do siebie po dramatycznych wydarzeniach, które miały miejsce nieopodal jego domu. Bezmyślny sąsiad gospodarza, myśliwy z koła łowieckiego „Dzik”, bez mrugnięcia okiem zastrzelił mu psa, a drugiego ciężko ranił. Wszystko działo się w bezpośrednim sąsiedztwie posesji gospodarza, gdzie córka karmiła wnuczkę.
KUTNO - Bezmyślny myśliwy strzelał nieopodal zabudowań

Nero stracił łapę.

KUTNO - Bezmyślny myśliwy strzelał nieopodal zabudowań

Drops został pochowany niedaleko domu.

– Strach pomyśleć, co by było gdyby kula trafiła w okno naszego domu. Czas skończyć z samowolą myśliwych – mówi zdenerwowany właściciel psów. Czy bezmyślny strzelec poniesie karę?

To było zwyczajne sobotnie przedpołudnie. Córka pana Andrzeja Gontarka karmiła swoje dwumiesięczne dziecko, gdy nagle usłyszała wystrzał.

– Była przerażona, kiedy rozległ się huk. Chwilę potem usłyszeliśmy kolejny strzał – wspomina dramatyczną sobotę pan Andrzej.

Zdenerwowany gospodarz postanowił sprawdzić co się stało. W obejściu nie było już Dropsa i Nera, ulubieńców rodziny.

– Pomyślałem, że to dzieciaki strzelają z petard i psy wystraszyły się huku. Nie mogłem znaleźć zwierzaków, więc poszedłem do domu po zięcia i zaczęliśmy ich szukać – opowiada.

 

Psy leżały w kałuży krwi

Nero – rasowy owczarek niemiecki z rodowodem i Drops – mieszaniec nie reagowały na nawoływania właścicieli. Po pewnym czasie panowie domyślili się, że ich pupile mogły przedostać się do sąsiadującej z nimi posesji.

– Postanowiliśmy zobaczyć, czy psy nie przeszły do pobliskiego sadu. Kiedy doszliśmy do ogrodzenia doznaliśmy szoku. Na kamieniu przy siatce była ogromna plama krwi – wspomina A. Gontarek.

Idąc za śladami mężczyźni trafili do szopy, w której leżał zakrwawiony, skomlący z bólu Nero.

– Nie widziałem czegoś takiego nigdy w życiu. Pies trząsł się ze strachu, cały czas piszczał i skomlał. Byliśmy w szoku – dodaje.

Nie mniej wstrząśnięty był Tomasz Guzek, zięć pana Andrzeja.

– Łzy cisnęły się do oczu. W pierwszych chwilach nie wiedzieliśmy jak mamy pomóc. Owinęliśmy krwawiącą łapę, nadal jednak nie mogliśmy znaleźć drugiego z psów. Kiedy tata opatrywał Nera ja cały czas szukałem Dropsa. Po pewnym czasie znalazłem go w kałuży krwi skulonego za budą. Był w jeszcze gorszym stanie niż Nero – mówi pan Tomek.

 

Na ratunek było już za późno

Mężczyźni szybko zawieźli ranne zwierzęta do weterynarza. Gdy psiaki zostały opatrzone i ich właściciele ochłonęli dotarło do nich co się stało.

– To sad myśliwego. Lekarz powiedział, że to rany postrzałowe. Od razu wiedziałem, że to on jest odpowiedzialny za cierpienia naszych psów – mówi pan Andrzej.

Właściciel udał się do myśliwego, który przyznał się do tego, że oddał strzały do psów. Tłumaczył się tym, że zwierzęta zaatakowały go gdy spacerował po swoim sadzie.

– To wierutne bzdury. Te psy nigdy nikogo nie zaatakowały. Przychodzą do mnie kontrahenci, po podwórku zawsze kręcą się ludzie, których psy nie znają i nigdy nikogo nie ugryzły. To wyjątkowo łagodne psiaki – twierdzi Andrzej Gontarek.

To, że czworonogi były łagodne potwierdza lekarz weterynarii, który zajmował się opatrywaniem psów.

– Podczas badania psiaki nie wykazywały objawów agresji. Były łagodne mimo tego, że były wystraszone i zdenerwowane – mówi Witold Kaliński, lekarz weterynarii.

Niestety pomoc weterynarza na niewiele się zdała. Dropsa trzeba było uśpić.

– Nie można było nic zrobić. Pies męczył się niepotrzebnie, rany były zbyt rozległe. To najgorszy z rodzajów bólu – połamane kości, zmiażdżone tkanki, coś okropnego – mówi weterynarz.

Nero miał mieć amputowaną łapę, jednak po prośbach właściciela lekarze zdecydowali się na próbę uratowania kończyny.

– Doszedłem do wniosku, że nie uśpimy Nera. Można kupić specjalną protezę dla psa i będzie normalnie żył. Syn nie chciałby go usypiać, wszyscy przyzwyczailiśmy się do niego – opowiada Andrzej Gontarek.

 

Myśliwy do winy się nie poczuwa...

W całej sytuacji najgorsze jest to, że myśliwy strzelał do psiaków w obrębie zabudowań, w których mieszkają ludzie. To, że zginął pies, a drugi został okaleczony to zdaniem pana Andrzeja zrządzenie losu. Poszkodowany zastanawia się, co mogło by się stać, gdyby łowczy spudłował, a kula trafiłaby w okno domu, w którym córka karmiła wnuczkę.

– To byłaby prawdziwa tragedia. Nawet nie chcę myśleć, co wtedy bym zrobił. Broni palnej nie powinno się używać w miejscu, gdzie są zabudowania. To naprawdę mogło się skończyć śmiercią człowieka – mówi.

Bezmyślny myśliwy do winy się jednak nie poczuwa.

– Nie czuję się winny. Spokojnie spacerowałem po własnej działce, kiedy nagle zaatakowały mnie dwa obce, duże i agresywne psy. Nie miałem innej możliwości, oddałem strzały w ich stronę i na tym się skończyło. Nie mam zamiaru rekompensować ich właścicielowi straty i nie zgadzam się z jego opinią, co do odległości od zabudowań – komentuje sytuację myśliwy (imię i nazwisko do wiad. redakcji).

Inaczej sprawę widzi prezes Koła Łowieckiego „Dzik”, który wyraża żal i zapowiada wewnętrzne śledztwo w sprawie strzałów do zwierząt domowych.

– Jeszcze dzisiaj zwołam walne zgromadzenie naszego koła. Sprawa trafi do rzecznika dyscypliny w Płocku. Nie wykluczam możliwości zawieszenia myśliwego na czas badania sprawy. Jeżeli potwierdzi się fakt oddania strzału z odległości 30 metrów od zabudowań to łowczy zostanie wydalony z koła. Kategorycznie potępiam takie zachowanie. Pragnę przeprosić właściciela psów i mam nadzieję, że uda nam się wyjaśnić tę sprawę – mówi Karol Olesiński.

Artykuł wyświetlono 288 razy
Mapa
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Informacje o gazecie
Nazwa
Gazeta Lokalna Kutna i Regionu
Wydawca
IMEDIA S.C.
Rok założenia
2009
Zasięg
powiat kutnowski, powiat łęczycki, powiat gostyniński
Nakład
6 000
Najczęściej czytane
Częstochowską prostytutkę „Kobrę” znają wszyscy, a szczególnie...
Koniec z opłatą za posiadanie psa! Co piaty wągrowczanin migał się...
- Samo więzienie to nie więzienie. Gorsze jest to, że człowiek nie...
Jest piątek, 12 czerwca 2009 roku, godzina 11.00. Karolina* (21...
Najczęściej komentowane
Na blisko milion złotych wycenili biegli majątek ruchomy...
W Trzebnicy odbył się Maraton Rowerowy Żądło Szerszenia. W sumie z...
Prokuratura i policja bada przyczyny niedzielnej tragedii, do...
Rodzice uczniów szkoły podstawowej mają konflikt z nauczycielem...
80-letnia Barbara Maćkowiak czuje się oszukana przez...
Najwyżej oceniane
Trasa pieszej wędrówki Martina Vosselera wiedzie wzdłuż drogi...
Podczas awaryjnego lądowania boeinga 767 SP-LPC na warszawskim...
Najbardziej znaną kobietą - bohaterką powstania styczniowego...
Prokuratura bada sprawę wrzesińskiego geodety. Pierwsze głowy już...
W tym roku ponad 300 osób, w tym około 180 żołnierzy wyruszyło z...