Pobierz widget

KROTOSZYN - Analfabeta wśród nas

Bożena Maćkowiak, 26 styczeń 2012, 00:41
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Gdzieś obok nas żyją ludzie nierzadko samotni i bezradni. Czasem jest to sąsiad, innym razem osoba, którą znamy z widzenia. Zbyt rzadko zadajemy sobie pytania: czy ten ktoś nie potrzebuje naszej troski, towarzystwa. Nie lubimy mieszać się w cudze sprawy...
KROTOSZYN - Analfabeta wśród nas

Włodzimierz Szemplik

Włodzimierz Czemplik, pięćdziesięciodwuletni krotoszynianin, żyje samotnie w budynku jednorodzinnym, który kiedyś postawili jego rodzice. Gdy zbliżam się do jego domu, stoi w oknie i wypatruje mnie. Jest lekko podenerwowany, ale w jego oczach widzę jakąś radość. Nieczęsto miewa odwiedziny, jeśli już, to raczej on stara się pójść do kogoś.

 

Jedynak i sierota

Zaprasza mnie do środka, otwierając stare drewniane drzwi. Odnoszę wrażenie, że w tych wnętrzach czas zatrzymał się w latach 70. ubiegłego wieku.

Potem - zachęcany przeze mnie - udziela odpowiedzi. W 1974 roku zmarła jego mama.

- Tata żył pięć lat dłużej, ale w którym to było roku, nie wiem. Nie wiem, ile lat minęło - mówi. Nie potrafi dokładnie tego przeliczyć. Ma z tym wyraźny problem. Pytam, czy uczęszczał do szkoły. - Chodziłem do specjalnej, na Ostrowską. Nie ukończyłem, jak byłem mały, chorowałem. Nie umie odpowiedzieć na co. Miał też problemy z wymową.

- Czy ma Pan jakieś marzenia? - pytam. - Żeby w gazecie było zdjęcie. Ze starych papierów wyciąga wycinek naszej gazety. To życzenia na 50. urodziny z jego fotografią, na której jest dużo młodszy. Prawdopodobnie do redakcji przyniósł je sam.

 

Nie decyduje o sobie

Gdy zmarła matka miał zaledwie 14 lat, a gdy skończył 19 został zupełnie sam. Był jedynakiem. Obecnie znajduje się  pod opieką kuratora sądowego.

- Po śmierci rodziców opiekę nad Włodkiem sprawował jego wujek, potem pani, która już nie żyje. Od 1987 roku ja jestem jego prawnym opiekunem - mówi. Włodzimierz Czemplik jest ubezwłasnowolniony, czyli niezdolny do decydowania o własnym losie.

- Włodek wierzy ludziom, a oni czasem wykorzystują go w niewłaściwy sposób. Nie pije alkoholu, pali natomiast papierosy. Jest poszkodowany przez los, ma ciężkie życie. Na pewno jak zobaczy swoje zdjęcie w gazecie, będzie się bardzo cieszył - kontynuuje kurator.

Rozmowa z Czemplikiem jest trudna, bo udziela bardzo krótkich odpowiedzi. Prawdopodobnie nie radzi sobie z czytaniem i pisaniem. Ubrany jest w dwa swetry, w pokoju panuje chłód, a w kaflowym piecu nie pali się. Zasłane łóżko, jakieś stare, bardzo skromne meble.

Ojciec był kolejarzem, matka też pracowała. – Nie wiem dokładnie, w szwalni podobno. Tak mówią, nie będę wypytywał - mówi.

 

Dni, miesiące, lata

Żyje bardzo skromnie i chyba wstydzi się tego. O tym, że ma wiele potrzeb, nie mówi. Pytam o jakąś miłą chwilę z dzieciństwa, z przeszłości.

– A tego to nie pamiętam, nie pamiętam nic z dzieciństwa. Moja pamięć jest taka - stara się pokazać to ręką - ulotna. Nieraz idę do kuchni po coś i nie wiem, wracam, a to leży na stole.

Na parapecie widzę kwiatki, kilka doniczek. Zapewne dba o nie, są świeżo podlane. Jego dni są bardzo zwyczajne. Wstaje o ósmej, idzie do pobliskiego sklepu, na Rynek, czasem na cmentarz, na groby rodziców, a w niedzielę do kościoła. Tak mijają tygodnie, miesiące, lata.

Poza Krotoszyn nie wyjeżdża. Dzień kończy około dwudziestej drugiej.

- Wieczory są najgorsze, tak samemu siedzieć - mówi, gdy staram się ciągnąć go za język. W czasie mojej wizyty przez  cały czas włączony jest telewizor. Pytam: – Co lubi pan oglądać? – A tak aby, żeby coś gadało, żeby nie być sam - odpowiada.

Mówi, że najgorzej jest jednak w Boże Narodzenie.

 

Pieniądze po ojcu

Czy chciałby chodzić do pracy. Mówi, że tak, ale wie, że to nie od niego zależy. Na ścianie widzę kilka obrazów świętych i jeden inny - ze zdjęciem jego mamy. Ładna kobieta, z ciemnymi włosami, ile miała lat, gdy zmarła, nie potrafi powiedzieć.

- Tak, se żyje, tak sam - mówi. - Jak długo pan tu mieszka - pytam. - Ile lat, o... już nie pamiętam - odpowiada.

Opiekun dysponuje rentą, którą Włodzimierz Czemplik otrzymuje po ojcu, ponadto opłaca mu obiady w jednej ze stołówek. Wtedy może zjeść ciepły posiłek. Gorzej w dni wolne od pracy. Nie gotuje, po prostu nie potrafi. - Dogryzę chleba - dopowiada.

Kurator nie zdradza kwoty. Na szczęście Czemplik nie choruje, choć wspomina coś o bólach głowy.

 

Nie chcą mówić

Jeden z jego sąsiadów:

- Jest miły sympatyczny, nigdy nie widziałem go zdenerwowanego. Cieszy się, gdy ktoś mu pomoże. Jak się go pytać, czy mu czegoś nie brakuje, zawsze odpowie: nie. Jedyna przyjemnością, to są papierosy, na które często brakuje mu pieniędzy. Inni sąsiedzi nie chcą się wypowiadać.

Na zakończenie Włodzimierz Czemplik prosi, bym przyszła z gazetą i przeczytała mu artykuł, który zamierzam o nim napisać.

Artykuł wyświetlono 242 razy
Mapa
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Informacje o gazecie
Nazwa
Rzecz Krotoszyńska
Wydawca
Lumen Press, sp. z o.o.
Rok założenia
1990
Zasięg
Krotoszyn, Cieszków (woj. dolnośląskie), Kobylin, Koźmin, Pępowo, Pogorzela, Rozdrażew, Sulmierzyce, Zduny
Nakład
4500
Najczęściej czytane
Częstochowską prostytutkę „Kobrę” znają wszyscy, a szczególnie...
Koniec z opłatą za posiadanie psa! Co piaty wągrowczanin migał się...
- Samo więzienie to nie więzienie. Gorsze jest to, że człowiek nie...
Jest piątek, 12 czerwca 2009 roku, godzina 11.00. Karolina* (21...
Najczęściej komentowane
Na blisko milion złotych wycenili biegli majątek ruchomy...
W Trzebnicy odbył się Maraton Rowerowy Żądło Szerszenia. W sumie z...
Prokuratura i policja bada przyczyny niedzielnej tragedii, do...
Rodzice uczniów szkoły podstawowej mają konflikt z nauczycielem...
80-letnia Barbara Maćkowiak czuje się oszukana przez...
Najwyżej oceniane
Podczas awaryjnego lądowania boeinga 767 SP-LPC na warszawskim...
Najbardziej znaną kobietą - bohaterką powstania styczniowego...
W październiku Bartosz Józwiak z Nowego Folwarku, ogólnopolski szef...
W tym roku ponad 300 osób, w tym około 180 żołnierzy wyruszyło z...
Trasa pieszej wędrówki Martina Vosselera wiedzie wzdłuż drogi...