KĘDZIERZYN-KOŹLE - Wpław z Ostrawy do Szczecina
Morsy z Kędzierzyna-Koźla zamierzają pokonać wpław całą Odrę. Wyprawę rozpoczęli dwa dni temu w Ostrawie, w Czechach. Pierwszy do wody wszedł Janusz Tyka. W piątek około godz. 13.30 morsy w pełnym składzie dopłynęły do przystani „Szkwał” w Koźlu, skąd zaraz wyruszyły w dalszą drogę. Ich celem jest Szczecin. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, dopłyną tam 3 grudnia.
Morsy płyną w tzw. mokrych skafandrach, które ograniczają utratę ciepła przez organizm i częściowo chronią ciało przed drobnymi urazami. W mokrym skafandrze skóra nurka ma kontakt z wodą, którą nagrzewa swoim ciałem. W ten sposób tworzy się warstwa izolująca.
Cztery stopnie? Idealnie!
- Na razie wszystko idzie zgodnie z planem. Nie było żadnych komplikacji. Płynie nam się wyśmienicie. Wszędzie witają nas niezwykle gościnnie, co jest dla nas bardzo budujące. Woda ma temperaturę czterech stopni, więc jest idealna – powiedział zaraz po wyjściu z Odry na „Szkwale” Janusz Tyka, jeden z morsów. – Przepłynęliśmy dobrze nam znany odcinek Odry. Dalej rzeka jest dla nas nieco mniej przewidywalna, dlatego musimy być bardziej ostrożni. Ale damy radę. Mamy cel i zamierzamy zrobić, co w naszej mocy, by go osiągnąć.
Morsy płyną sztafetowo – mniej więcej co godzinę zmieniają się w wodzie. Śmiałków jest siedmioro. Oprócz skafandra mają płetwy oraz boję ratowniczą. Asekurują ich motorówki i kajaki. Zgodnie z przepisami śmiałkowie mogą płynąć między godziną 6 a 22.
Za morsami płynie statek szkoleniowy Zespołu Szkół Żeglugi Śródlądowej - „Sucharski”. Na jego pokładzie morsy odpoczywają, posilają się i śpią. Na ląd zamierzają zejść dopiero w Szczecinie. Dziennie chcą przepłynąć ponad pięćdziesiąt kilometrów.
O Odrze musi być głośno
- Płyniemy z misją, mamy bardzo ważne przesłanie. Z lodowatej wody chcemy wykrzyczeć władzom rządowym i lokalnym, by zwróciły uwagę na problemy Odry, na to, że to piękna rzeka, po której można pływać i rozkoszować się wspaniałymi widokami. Byśmy zrobili wszystko, by Odra znów była żeglowna – zaznacza Teresa Koczubik, jedna z dwóch kobiet w ekipie morsów płynących do Szczecina, na co dzień dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Kędzierzynie-Koźlu.
Na brzegu Odry w Kędzierzynie-Koźlu morsów powitali koledzy z klubu, mieszkańcy miasta oraz przedstawiciele władz samorządowych. Jak mówi Michał Kuś, oficer prasowy spływu, gorące powitanie zgotowano też na wcześniejszych przystankach w Czechach i w Polsce. Wszędzie wyczyn morsów wzbudza zainteresowanie mediów, śmiałkowie zaś na każdym kroku podkreślają, że są z Kędzierzyna-Koźla.
– To znakomita promocja dla naszego miasta, bo niebywały jest wyczyn. O morsach mówi się w całym kraju, niezwykle zainteresowani byli Czesi, a liczymy na dużo więcej – stwierdza Kuś.
Sam wejdę po kolana
Z morsami na przystani „Szkwał” przywitał się prezydent Kędzierzyna-Koźla Tomasz Wantuła. Zadeklarował, że tej zimy wejdzie po kolana do jeziora w Dębowej. Czy z zawodowego punktu widzenia (Wantuła jest lekarzem) nie obawia się o kondycję morsów? – Pod kątem teorii dobrze przygotowałem się do tego, co robią morsy, i muszę powiedzieć, że ma to naukowe uzasadnienie, co potwierdzają badania. Jako lekarz mogę być o nich spokojny – powiedział prezydent.
Dopłynąwszy do Koźla, morsy pokonały 95 km z 741-kilometrowej wodnej trasy między Ostrawą a Szczecinem. Spływowi patronuje m.in. przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.




