KĘDZIERZYN-KOŹLE - Minister rozwiała nadzieje
Senat Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nysie kilka miesięcy temu podjął uchwałę o uruchomieniu w Kędzierzynie-Koźlu nowych kierunków. Chodziło o chemię oraz opiekę medyczną: położniczą i geriatryczną. Z badań przeprowadzonych na zlecenie urzędu miasta wynikało, że te kierunki mogą się cieszyć zainteresowaniem. To także efekt rozmów z przedsiębiorcami oraz samorządowcami i analizy potrzeb rynku pracy. To również wypadkowa rozmów z uczelnią oraz jej możliwości kształcenia.
- Naprawdę liczyliśmy, że już w maju ruszymy z naborem – opowiada Halina Damas-Łazowska, szef gabinetu prezydenta miasta. - Wiadomość o zmianie przepisów i nowych wymogach spadła na nas jak grom z jasnego nieba.
Wszystko za sprawą Rozporządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z 5 października w sprawie warunków prowadzenia studiów na określonym kierunku i poziomie kształcenia. Stanowi ono, że aby powstał oddział zamiejscowy danej uczelni, konieczne jest powołanie rady wydziału czy na przykład biblioteki uczelnianej. Innymi słowy punkt zamiejscowy ma spełniać te same wymogi, co główna część uczelni. Szkopuł w tym, że nowe przepisy doprecyzowują także, kto w senatach uczelni czy też radach wydziałów może zasiadać. Oprócz stosownego stopnia naukowego taka osoba musi spełnić jeszcze jeden wymóg: musi być zatrudniona w danej uczelni na tzw. pierwszym etacie. Jeżeli jakiś naukowiec pracuje w dwóch uczelniach, tylko w jednej może zasiadać w senacie lub innym organie kolegialnym.
To oznacza, że większość uczelni będzie miała problem z obsadzeniem swoich statutowych organów. O zakładaniu punktów zamiejscowych nie ma już mowy. Od takiego kłopotu nie jest wolna nawet rektor nyskiej uczelni, dr hab. inż. Zofia Wilimowska, prof. PWSZ w Nysie, która na pierwszym etacie pracuje na Politechnice Wrocławskiej.
- Rzeczywiście, w myśl nowych przepisów nie mogłabym być rektorem – powiedziała w rozmowie z „Lokalną” pani rektor. – Nowe przepisy są jak kij wsadzony w mrowisko. Miejmy nadzieję, że ulegną zmianie. Pani minister Barbara Kudycka mówi publicznie co prawda o możliwości modyfikacji tych przepisów, jednak nie wiadomo, w jakim pójdzie to kierunku. Nasza uczelnia nie jest jeszcze w tak złej sytuacji, jednak są szkoły, które będą miały spory problem z wypełnieniem nowych wymogów – dzieli się wątpliwościami prof. Wilimowska.
Dodaje jednocześnie, że uczelnia nie porzuca pomysłu uruchomienia zaproponowanych kierunków. Nie wyklucza jednak, że mogłoby to nastąpić w… Nysie.
- Doskonale rozumiem, dlaczego pan prezydent Wantuła i pani Damas-Łazowska namawiają nas na uruchomienie tych kierunków w Kędzierzynie-Koźlu, ale przy obecnym stanie prawnym nie będzie to łatwe.
Żalu nie kryje też prezydent Tomasz Wantuła. W wywiadzie, jaki opublikujemy za tydzień, prezydent miasta mówi wprost: - Tyle się napracowaliśmy. Cel był tak blisko. A teraz jedno rozporządzenie wszystko zniweczyło. Ale nie poddamy się. Będziemy dalej walczyć o uczelnię w Kędzierzynie-Koźlu.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



