Wójt na sesji powiedział, że przedszkola przestaną istnieć w gminie bo skoczyły się dotacje UE - Co jest kłamstwem. Na 2012 jest spora pula pieniędzy na rozwój przedszkoli i szkół podstawowych- czy aż tak bardzo nie chce się nikomu nić robić aby ratować te szkoły, że zaciemnia się nawet takie fakty? dobrze, że pan Kurzawa od razu poprawił niedoinformowanych samorządowców.
JEZIORA WIELKIE - Dopóki na sali był reporter, zasznurowali sobie usta
Reforma miała ruszyc 1 wrzesnia
O konieczności przeprowadzenia reformy oświaty w gminie Jeziora Wielkie mówi się od dawna. W lutym wójt Zbysław Woźniakowski przybliżył reporterowi przygotowywany plan reformy szkolnictwa. Mówił wówczas, że od nowego roku szkolnego przy SP Wójcin miał powstać oddział gimnazjalny. Docelowo natomiast Gimnazjum z Włostowa miało być przeniesione do nowo wybudowanego budynku w Jeziorach Wielkich, gdzie dodatkowo miałaby powstać także hala sportowa. Szkoła Podstawowa z Rzeszynka miałaby być przeniesiona do Włostowa.
W tej chwili na terenie gminy Jeziora Wielkie są 3 szkoły podstawowe: w Wójcinie (zachodnia część gminy), w Jeziorach Wielkich (centralna część) i w Rzeszynku (wschodnie tereny nadgoplańskie) oraz Gimnazjum z Jeziorach Wielkich z siedzibą we Włostowie (tereny nadgoplańskie).
Wójt Zbysław Woźniakowski chce wprowadzić w życie plan zmiany lokalizacji gimnazjum. Chciał, aby za kilka lat siedziba gimnazjum była w Jeziorach Wielkich. W tym celu wójt planuje rozpocząć budowę nowego budynku, w którym gimnazjum znajdzie swą siedzibę. - Moim zdaniem jest to dobre rozwiązanie, gdyż Jeziora Wielkie są w centrum gminy, więc młodzież od każdej strony będzie miała do pokonania podobną odległość do szkoły - mówi wójt. Budynek gimnazjum ma być budowany przy Szkole Podstawowej w Jeziorach Wielkich. Poza budową gimnazjum wójt ma zamiar zmierzyć się również z budową hali gimnastycznej w Jeziorach Wielkich. - Myślę, że wówczas mieszkańcy będą mieli świetny kompleks dydaktyczno-sportowy. Nie mogę sobie wyobrazić, że młodzież z Gaju, czy Wójcina ma dojeżdżać tyle kilometrów do gimnazjum do Włostowa. Jeziora Wielkie to prawie centrum gminy i ten dojazd, czy z Siemionek, czy z Wójcina, czy
Gaju nie będzie trwał prawie półtorej godziny, a będzie trwał raptem 20 minut - twierdził wójt.
Zanim miało do tego dojść, wójt zamierzał wprowadzić w życie rozwiązanie pośrednie, czyli utworzenie oddziału gimnazjalnego w Szkole Podstawowej w Wójcinie. Natomiast za kilka lat, gdy powstanie Gimnazjum w Jeziorach Wielkich, to zdaniem wójta Szkoła Podstawowa z Rzeszynka w związku z jej niefortunnym podziałem miałaby zostać przeniesiona do Włostowa, do budynku po gimnazjum. Byłaby to wówczas Szkoła Podstawowa w Rzeszynku z siedzibą we Włostowie.
Wójt jeszcze w lutym chciał wprowadzić tak zasadnicze zmiany w szkolnictwie gminy, gdyż - jak mówił reporterowi - była to jego nadzieja, że dzięki temu młodzież nie będzie uciekać z gminy. - To jest nie do pomyślenia, żeby gmina dokładała do subwencji 800 tys. zł, a jak na naszą gminę jest to bardzo dużo pieniędzy. Musimy więc zrobić wszystko, żeby zatrzymać uczniów w naszej gminie - mówił wójt Woźniakowski.
Nowe plany oświatowe
Od początku lutego minęło już ponad 8 miesięcy i nic z planowanej przez wójta reformy oświaty nie weszło w życie.
Tymczasem plany wójta od lutego nieco się zmieniły. Teraz ma już trochę inne spojrzenie na rozmieszczenie uczniów na czas przeprowadzania reformy. Twierdził również, iż są różne przymiarki do reformy oświaty. - Ja już wcześniej, nim wyszła ode mnie informacja o zamiarze reformy oświaty, powiedziałem pani Grażynie Leśniewskiej (sekretarz gminy przyp. pal), że niebawem w naszej gminie i gminach podobnych do naszej aż 60 % nauczycieli może stracić pracę - mówił wójt Woźniakowski.
Ujawnił kilka kolejnych szczegółów, które dotyczą reformy szkolnictwa w gminie. Optymalny - zdaniem wójta - jest plan, mówiący, że dzieci ze szkoły z Jezior Wielkich na czas budowy gimnazjum przeniesione zostaną do obecnej szkoły w Rzeszynku. - Tu jeszcze sprawdzimy ilość dzieci, bo jeżeli byłoby ich bardzo dużo, to część mieszkającą od strony Wójcina posłalibyśmy do szkoły w Wójcinie. Zrobimy to maksymalnie na 2 lub 3 lata, tylko na czas budowy. W rezultacie Rzeszynek i Gimnazjum z Włostowa przeniesione zostaną do Jezior Wielkich. Wójcina nie ma co tykać, tylko tyle, że ten obwód powiększymy, a od strony Rzeszynka pomniejszymy - tłumaczył wójt.
Spytaliśmy wójta, skąd weźmie pieniądze na budowę gimnazjum lub ewentualną rozbudowę obecnej Szkoły Podstawowej w Jeziorach Wielkich, kiedy gmina nie ma żadnych wolnych środków, aby je na taki cel przeznaczyć. Wójt odpowiedział, że cały dowcip polega na tym, że gmina sprzeda część obiektu hotelowo-biurowego GOSiR w Przyjezierzu. Z pieniędzy ze sprzedaży - jak dodaje wójt - trzeba będzie wykonać ekspertyzę, projekt techniczny i wykonać część prac przy planowanej budowie gimnazjum. Te pieniądze nie wystarczą na pobudowanie całej szkoły, więc dodatkowe pieniądze miałyby pochodzić z ewentualnej sprzedaży budynku obecnego gimnazjum we Włostowie.
Zespół zreformuje oświatę
Podczas rozmowy wójt cały czas zapewniał nas, że nie chce, żeby było mówione, że on sam o reformie decyduje, dlatego w sierpniu powołany został specjalny zespół składający się z radnych oraz pracowników gminy, który ma opracować strategię reformy szkolnictwa na terenie gminy. W skład tego komitetu weszli: radni Sławomir Jendrzejczak, Grażyna Zwolińska, Aneta Bemke i Jacek Studziński oraz sekretarz gminy Grażyna Leśniewska, skarbnik gminy Jolanta Szydłowska i Aleksander Mielcarek inspektor do spraw obsługi informatycznej i edukacji Urzędu Gminy w Jeziorach Wielkich. Do tego zespołu spływają od dyrektorów szkół potrzebne informacje m.in. o tym, ile dana szkoła w swoich murach może pomieścić na dzień dzisiejszy uczniów.
17 października o 9:00 w sali USC Urzędu Gminy w Jeziorach Wielkich odbyło się robocze spotkanie powołanego zespołu. W spotkaniu uczestniczyli również dyrektorzy wszystkich szkół z terenu gminy: Alicja Ossowska (SP Wójcin), Krzysztof Laskowski (SP Jeziora Wielkie), Wiesława Maciejewska (SP Rzeszynek) i Arleta Marciniak (Gimnazjum we Włostowie). Ponadto jako obserwatorzy w spotkaniu uczestniczyli wójt Zbysław Woźniakowski i przewodniczący Rady Gminy Jarosław Graczyk.
Zasznurowali sobie usta
Ku wielkiemu zdziwieniu i ogólnemu zaskoczeniu obradującego zespołu na zebraniu pojawił się reporter Pałuk. Na twarzach członków zespołu widać było oburzenie. Skarbnik gminy Jolanta Szydłowska nie ukrywała swojej dezaprobaty z obecności reportera i sugerowała sekretarz Leśniewskiej, że reporter nie powinien uczestniczyć w spotkaniu.
- Później wychodzi na zewnątrz, zanim cokolwiek się ustali - mówiła. Jej stanowisko poparła Grażyna Leśniewska, która w tym momencie oznajmiła, że w obecności reportera nic nie będzie podczas spotkania mówiła.
Sławomir Jendrzejczak natomiast sugerował, że w piątek odbędą się połączone komisje Rady Gminy i podczas ich obrad temat oświaty będzie omawiany szerzej. Sugerował, by reporter przyszedł właśnie na te komisje.
- Dzisiaj, to jest takie robocze spotkanie zespołu i czy jest sens to nagrywać - mówił zwracając się do reportera.
Gdy reporter nie opuszczał sali Jarosław Graczyk mówił do reportera: - To nie może być tak, bo pan o tym zaraz napisze, a to wszystko jest jeszcze w powijakach. Nie jest wskazane, żeby to było nagrywane, albo, żeby pan coś na ten temat pisał. Bo w takiej sytuacji nikt się tutaj nie odezwie słowem, żeby ktoś potem napisał, że pani X, czy pani Y powiedziały to, czy to.
Gdy reporter powiedział, że napisze, iż jego obecność zamknęła komisji usta, radny Graczyk odpowiedział: - Nic pan nie napisze po prostu.
Radny Sławomir Jendrzejczak uznał, że decyzja, czy reporter może uczestniczyć w obradach zespołu ,należy do przewodniczącego. - Co zrobić z tym panem, czy go spuścić przez okno? - powiedział śmiejąc się.
Ostatecznie nikt z członków powołanego zespołu nie zamierzał zabrać głosu w sprawie reformy oświaty w obecności reportera. W związku z tym po chwili ciszy reporter opuścił zebranie.
Nie denerwowac ludzi
Wyszedł także wójt Woźniakowski.
- Pewno będą jeszcze ze 2 spotkania zanim cokolwiek wypracujemy. To nie jest takie proste, bo są radni z tych terenów i każdy będzie bronił swego - mówił na korytarzu. Dodał, że obecność reportera na spotkaniu była niewskazana, gdyż - jego zdaniem - mogłyby przedostać się do mieszkańców takie informacje, które mogłyby wzbudzić wielkie niezadowolenie. Twierdził, że nie ma sensu denerwować społeczeństwa, bo może się okazać, że z planowanej reformy nic nie wyjdzie, bo po prostu radni jej nie zaakceptują. Jego zdaniem, gdy komisja wypracuje jakąś strategię, to wówczas wójt podda to konsultacjom społecznym.
- Nie robimy tego sztuka dla sztuki, tylko z myślą o budżecie gminy. Bo inaczej ta gmina nie wytrzyma, bo my po prostu przejemy cały budżet. Gmina cały czas dokłada do oświaty. Reorganizacja nie dotknie tylko oświaty, ale również musi dotknąć gospodarki komunalnej - dodał wójt Woźniakowski.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.



